Forum

Forum

 

jeśli jesteś gotów .... zapraszamy na forum: forum.e-budda.pl

 



Ogłoszenia • Re: Praca badawcza o duchowości - zaproszenie do udziału
20/02/2018
Ogłoś się też na facebooku w buddyjskich grupach ;)

Statystyki: autor: Damian907 — wt lut 20, 2018 16:14



Ogłoszenia • Re: Praca badawcza o duchowości - zaproszenie do udziału
20/02/2018
buddyści potrzebuję waszego istnienia i waszych opinii - proszę weźcie udział

Statystyki: autor: suelia — wt lut 20, 2018 13:02



Buddyzm Zen • Re: Sanbo Kyodan w Polsce
20/02/2018
Czy wspominane powyżej inicjatywy są obecnie kontynuowane? (Lub ogólniej) Gdzie można obecnie znaleźć Sanbo Kyodan w Polsce?

Statystyki: autor: Hemulen — wt lut 20, 2018 03:19



Ogłoszenia • Praca badawcza o duchowości - zaproszenie do udziału
16/02/2018
Dzień dobry,
Jestem psychoterapeutką i zajmuję się duchowością w psychoterapii. Na ten moment prowadzę badania do pracy naukowej o duchowości człowieka i jej wpływie na życie człowieka. Badam m.in osoby realizujące się w buddyzmie. Czy ktoś z Was chciałby wziąć udział i wypełnić niedługi test? Jest on anonimowy i zajmuje 5 minut :-) Dziękuję wszystkim chętnym, bo bardzo Was potrzebuję. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila anna_kupiec@o2.pl lub zostawcie tu maila, to odeślę kwestionariusz.
pozdrawiam serdecznie :-)

Statystyki: autor: suelia — pt lut 16, 2018 07:56



Buddyzm Zen • Re: haiku
15/02/2018
idzie w pasa
właśnie nów
ziemią toczony

Statystyki: autor: kunzang — czw lut 15, 2018 22:28



Kontakt • Re: Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
12/02/2018
witaj

QUOTE:
Raczej każdy poleci swoją szkołę, tak to zwykle bywa.
niekoniecznie - nie znajdziesz na forum wypowiedzi z mej strony, gdzie polecałbym w takiej czy podobnej sytuacji, to czemu hołduję. jest zabawniej, znaczy, czytając tego typu posty, bywa, że mówiące też o określonych preferencjach poszukującego i kierując się nimi, polecam różne inne szkoły.

pozdrawiam
:14:

ps
QUOTE:
Kraków wielkie miasto, możliwość wyboru to już wielkie szczęście.
dokładnie, ale zobaczyć to i docenić można dopiero spoza krakowa, warszawy, trójmiasta czy wrocławia... :oczami:

Statystyki: autor: kunzang — pn lut 12, 2018 19:25



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
12/02/2018
Ciągnąc temat dalej...

Ostatnio trafiam na ludzi, którzy mówią niedobrze o Lamie Ole. W skrócie, nauce przeczącej nauce Buddy, o jego kontrowersyjnych poglądach itp. Sam od początku miałem największe wątpliwości do tej drogi. Lama Ole mnie nie przekonywał i całe kontrowersje wokół Karmapy. Mówiłem, już, że z racji, że mam najbliżej to chciałem spróbować i, że było w porządku. Aktualnie w sumie to dawno nie byłem w sandze. Jednak brak swojego auta i 20 km swoje robi. Tak właśnie myślę, co tu dalej robić. Niby idzie do przodu, ale przede mną stoi dużo znaków zapytania, ale z drugiej strony wiem jak dużo czasu mam i nigdzie nie powinno mi się spieszyć. Tak teraz właśnie szukam po szkołach buddyjskich w Poznaniu. W sumie to co czuje, motywuje mnie do ciągłych poszukiwań i do zdobywania wiedzy, więc to mogę zaliczyć na plus.

Statystyki: autor: Coldman — pn lut 12, 2018 01:39



Kontakt • Re: Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
12/02/2018
Raczej każdy poleci swoją szkołę, tak to zwykle bywa.

Ja z braku wyboru, mało przekonany o diamentowej drodze, poszedłem, spróbowałem i wiem na czym stoję. Decyzji nie żałuje. Kraków wielkie miasto, możliwość wyboru to już wielkie szczęście.
Życzę pomyślności przy szukaniu :D

Statystyki: autor: Coldman — pn lut 12, 2018 01:09



Kontakt • Re: Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
11/02/2018
witaj

QUOTE:
Dlatego nie chcę źle wybrać.
dobrze - ale jesteś świadom, że nikt tu z nas nie jest Tobą/?/... ryzyko jest Twoje. daj sobie przestrzeń na wybór, może. popatrz co się dzieje, zajmie to Tobie parę miesięcy, bywa... rozumiem, że to start z Twej strony, więc nie ma co się spinać. powodzenia :)

pozdrawiam
:14:

ps
może dorób do tego jakąś prostą mitologię /duchem to naznacz/, znaczy, np: przypisz numery szkołom, a następnie rzuć kostką i, może będzie ciekawie

Statystyki: autor: kunzang — ndz lut 11, 2018 22:54



Kontakt • Re: Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
11/02/2018
:poklon2:

Statystyki: autor: Hemulen — ndz lut 11, 2018 22:40



Kontakt • Re: Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
11/02/2018
Dziękuję, oczywiście. Z tym, że w Krakowie - jeśli się nie mylę - jest wiele ośrodków, gdzie praktyka rzeczywiście się odbywa, a ja nie chciałbym kursować od jednego do drugiego na zasadzie "tydzień tu, tydzień tam". Raczej chciałbym się na coś zdecydować i tam już- na jakiś czas przynajmniej - pozostać. Dlatego nie chcę źle wybrać.

Statystyki: autor: Hemulen — ndz lut 11, 2018 21:56



Kontakt • Re: Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
11/02/2018
Moja rada jest taka, żeby iść do tych, które faktycznie funkcjonują a nie do wymarzonych. Często ludzie na forum dumają, która szkołą jest najlepsza itd itp. Któraś pewnie jest, ale co tydzień najlepiej pojawić się na praktyce po prostu tam, gdzie tam praktyka rzeczywiście się odbywa, szczególnie że wszędzie wygląda to podobnie.

Pzdr,
Piotr

Statystyki: autor: iwanxxx — ndz lut 11, 2018 21:47



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
11/02/2018
QUOTE:
witaj

QUOTE:
Dostałem Male i jest zadowolony, może i sznurek marnej jakości, ale koraliki świetne, bardzo dobrze się przesuwa. Myślę nad przerobieniem końcówki...
sznurek jest dobrze wymienić na nylonowy /wytrzymałość i higiena się kłania/. tzw końcówka może być indywidualna lub związana z zasadą jakiś nauk /np elementów, czyli pięciokolorowy frędzel, lub w ramach innych nauk może być głowa garudy, itd/.

pozdrawiam
:14:

ps
uważam, że jeżeli już wchodzi się w malę /i nie traktuje tylko jako licznik - są lepsze liczniki/, to dobrze potraktować ją bardzo indywidualnie, zachowując podstawowe zasady się jej tyczące

ps ps
ze swej strony mam malę z drzewa sandałowego, na nylonie z określoną końcówką i chwalę sobie to rozwiązanie, znaczy, była ona ze mną w różnych, powiedzmy że: ekstremalnych warunkach - i drzewo sandałowe świetnie się sprawdza, czy to w wodzie i przejściu w skwar słońca, czy to lodzie, czy ogniu podczas wyjmowania kamieni z paleniska, acz tu nylon nie najlepiej się sprawdził, jednak bawełna, konopie itd. spisałyby się o wiele gorzej
reasumując: sandał, nylon i własna końcówka - jest lekko, miło, łatwo i przyjemnie... ze swą końcówką, rzecz jasna :oczami:

ps ps ps
bhp - raczej nie sypia się z malą na szyi tylko na nadgarstku


Dzięki za informację dotyczące końcówki i materiału. Ja również mam z drzewa sandałowego, ma taki specyficzny zapach. Nie zamierzam na razie z nią spać. Raczej nie chce, żeby niepowołane osoby ją znalazły :)

Statystyki: autor: Coldman — ndz lut 11, 2018 16:59



Kontakt • Buddyzm (zen) w Krakowie - gdzie?
11/02/2018
temat przeniesiony przez kunzanga z działu ''Wasze pierwsze pytania''


Szukam właśnie miejsca do - w miarę regularnej - praktyki medytacji w Krakowie. Wybór jest jednak aż za duży. Co sądzicie o dostępnych w Krakowie ośrodkach? Gdzie warto się udać? W których miejscach nie ma sensu próbować? Co warte są ośrodki zen w Krakowie?

Statystyki: autor: Hemulen — ndz lut 11, 2018 11:46



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
10/02/2018
witaj

QUOTE:
Dostałem Male i jest zadowolony, może i sznurek marnej jakości, ale koraliki świetne, bardzo dobrze się przesuwa. Myślę nad przerobieniem końcówki...
sznurek jest dobrze wymienić na nylonowy /wytrzymałość i higiena się kłania/. tzw końcówka może być indywidualna lub związana z zasadą jakiś nauk /np elementów, czyli pięciokolorowy frędzel, lub w ramach innych nauk może być głowa garudy, itd/.

pozdrawiam
:14:

ps
uważam, że jeżeli już wchodzi się w malę /i nie traktuje tylko jako licznik - są lepsze liczniki/, to dobrze potraktować ją bardzo indywidualnie, zachowując podstawowe zasady się jej tyczące

ps ps
ze swej strony mam malę z drzewa sandałowego, na nylonie z określoną końcówką i chwalę sobie to rozwiązanie, znaczy, była ona ze mną w różnych, powiedzmy że: ekstremalnych warunkach - i drzewo sandałowe świetnie się sprawdza, czy to w wodzie i przejściu w skwar słońca, czy to lodzie, czy ogniu podczas wyjmowania kamieni z paleniska, acz tu nylon nie najlepiej się sprawdził, jednak bawełna, konopie itd. spisałyby się o wiele gorzej
reasumując: sandał, nylon i własna końcówka - jest lekko, miło, łatwo i przyjemnie... ze swą końcówką, rzecz jasna :oczami:

ps ps ps
bhp - raczej nie sypia się z malą na szyi tylko na nadgarstku

Statystyki: autor: kunzang — sob lut 10, 2018 17:02



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
10/02/2018
Dostałem Male i jest zadowolony, może i sznurek marnej jakości, ale koraliki świetne, bardzo dobrze się przesuwa. Myślę nad przerobieniem końcówki...

Statystyki: autor: Coldman — sob lut 10, 2018 12:15



Buddyzm Theravada • Re: Szlachetna ośmioaspektowa ścieżka
06/02/2018
Hej Flandra,

Dzięki wielkie za kawał świetnej roboty. Szukam właśnie tekstu źródłowego odnoszącego się do szlachetnej ośmiorakiej ścieżki i ku mojemu zdziwieniu nie znalazłem nic takiego na sasanie! Zajrzałem więc tutaj. W języku angielskim wszystko zdaje się podsumowywać poniższa sutta:
https://suttacentral.net/en/arv19

Statystyki: autor: Asti — wt lut 06, 2018 13:10



Buddyzm Zen • Re: haiku
05/02/2018
QUOTE:
wędrując przez noc
zastygam na chwilę
na kamień na lód
Świetne :namaste:

Statystyki: autor: Coldman — pn lut 05, 2018 08:00



Buddyzm Tybetański • Re: Cytaty Nauczycieli
04/02/2018
''Nieteistyczny pogląd Buddyzmu

Przeciętny człowiek rozumie religię w bardzo uproszczony sposób: jest to przekonanie, swojego rodzaju dogmat, że istnieje jakaś nadludzka istota czy też nadnaturalna energia poza nami, która posiada wielką moc i kontroluje cały wszechświat wraz zamieszkującymi go istotami. Takie pospolite rozumienie religii jest poglądem teistycznym. Oznacza ono, że zewnętrzna siła lub istota trzyma klawiaturę naszego komputera i programuje nas. Nie posiadamy żadnej władzy ani energii i nie mamy żadnego wyboru. Nie mamy wpływu na to, co nas spotyka, po prostu czekamy na kolejne polecenia, które pojawiają się na ekranie. W buddyzmie natomiast to my trzymamy klawiaturę, jesteśmy swoistymi programistami siebie samych. Tworzymy własne oprogramowanie i wydajemy komendy. W zależności od naszych umiejętności, energii i wiedzy tworzymy to, co chcemy, by pojawiło się na ekranie. Budda przekazywał Dharmę, abyśmy nauczyli się sami programować.''

- Dzogczen Ponlop Rinpocze
cytat pochodzi z: ''Mądrość Mistrzów'', redakcja Reginald A. Ray, wyd. Rogaty Budda

Statystyki: autor: kunzang — ndz lut 04, 2018 21:09



Buddyzm Bon • Re: cytaty nauczycieli y. b.
01/02/2018
''Na przykład, w gniewie jest dużo energii elementu powietrza, dlatego możemy utracić ten element, kiedy się na kogoś gniewamy - na przyjaciół, rodzinę, partnera albo dzieci. Czasami rozzłoszczenie się na kogoś jest dobre. ale jeżeli zdarza się to częściej, być może trzeba zwrócić na to wzmożoną uwagę. Jeżeli zaczynacie zdawać sobie sprawę, że jest w was zbyt wiele gniewu, możecie spróbować wykonać odpowiednią praktykę. Możecie też udać się na psychoterapię, wykonywać jakieś ćwiczenia, starać się być bardziej uważnym - możecie robić cokolwiek, byleby znaleźć jakieś rozwiązanie, w jaki sposób nie wpadać już dłużej w gniew. Istnieje wiele różnych metod, które możemy wykorzystać do pracy z gniewem, na przykład praktyki ruszen. Czasami jednak wystarczy uświadomić sobie, że wpadanie w gniew sprawia, iż coś tracicie - tracicie pewne swoje właściwości - i że to wam w niczym nie pomaga.
Rozmyślanie nad powyższymi kwestiami służy głównie uświadomieniu sobie z całą wyrazistością tych działań, których nie powinniśmy wykonywać, jeżeli nie chcemy tracić elementów. To, czy zechcecie coś w tym zmienić, czy też nie - zależy od was. To, czy będziecie potrafili to zrobić, czasem nie zależy od was, ale nawet jeżeli niczego nie uda się wam dokonać, możecie dzięki temu przynajmniej dowiedzieć się, co powinno ulec zmianie, a to też stanowi już pewnego rodzaju osiągnięcie!''

Tenzin Wangyal Rinpocze, ''Pięć elementów''

Statystyki: autor: kunzang — czw lut 01, 2018 00:12



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja Śmierci dla początkujących
31/01/2018
przepraszam :)
Twe konto jednak może zostać usunięte, ponieważ liczba Twoich postów nie przekracza umownych pięciu, i choć wprawdzie nie padają tu nicki, to jasne, że dwie osoby odbyły tu rozmowę, nie ma zatem możliwości pomieszania. no i nie popełniłeś też żadnego wykroczenie /znaczy, że masz możliwość założenia nowego konta, gdybyś zdanie odnośnie bytności na forum zmienił/, w związku z tym konto usuwam na Twe życzenie.

Statystyki: autor: kunzang — śr sty 31, 2018 22:29



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja Śmierci dla początkujących
31/01/2018
witaj

QUOTE:
Wątek do zamknięcia, konto do usunięcia, pozdrawiam.
dobrze - i dziękuję za prezentację stoickiego podejścia.

pozdrawiam
:14:

ps
kont nie usuwamy, tylko dezaktywujemy, by byty nam się nie mnożyły, znaczy, kolejne wcielenia danej osoby

Statystyki: autor: kunzang — śr sty 31, 2018 00:16



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja Śmierci dla początkujących
31/01/2018
Wątek do zamknięcia, konto do usunięcia, pozdrawiam.

Statystyki: autor: Gość — śr sty 31, 2018 00:14



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja Śmierci dla początkujących
31/01/2018
witaj

QUOTE:
Wiesz, praktykuję stoicym ( a przynajmniej staram się), dlatego to o czym mówisz przypomina mi stoicką praktykę, tzw. "premedytację zła" dzięki której rozgrywanie w myślach najgorszego możliwego scenariusza uodparnia na jego efekty.
no i tu, już na dzień dobry, mamy nieporozumienie - ale Ty swoje wiesz jak widzę, tak więc głowy sobie tym nie będę zawracał - szanuję swą przestrzeń, nie ma co więcej rozmawiać :)
QUOTE:
Rozumiem, że obecni tutaj podchodzą poważnie do doktryn własnej filozofii, tudzież wiary - zależnie od punktu widzenia - a co za tym idzie niekoniecznie chcą się dzielić pewnymi informacjami przez wzgląd na bezpieczeństwo, autorytet mistrzów, etc.
może tak, a może nie, Ty już wiesz, tak więc sam sobie to świetnie wytłumaczysz... inni nie są Tobie do tego potrzebni :)
QUOTE:
Rozumiem to, ale ostatecznie i tak dotrę do tych informacji. Jeśli nie po polsku, to po angielsku. I zrobię po swojemu, jak każdy dojrzały, odpowiedzialny człowiek :)
jasne - tylko pytanie, czy to wtedy właściwie zadziała/?/
no ale Ty już wiesz, co tam innych gadanie /takie jest przecież podejście dojrzałe/ i tak zrobisz to po swojemu... tylko po co w związku z tym ten temat i pytanie - rób jak uważasz, ze swej strony przechodzić będę wobec tego mimo. Ty wiesz, tak więc nie jest to ma sprawą :)

powodzenia
:14:

Statystyki: autor: kunzang — śr sty 31, 2018 00:04



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja Śmierci dla początkujących
30/01/2018
QUOTE:
a, se przypomniałem - jest też metoda prosta /dla początkujących, jako wprowadzenie/ i uniwersalna - praktykuje się z własnym ciałem, wczuwa się na maxa w to, jak ono się starzeje, umiera, gnije i rozpada... i nic, dosłownie nic nie pozostaje, do tego stopnia, że nie ma się czego uchwycić, żadnej duszy dalej, żadnej jaźni /jest to w zakresie praktyk nyndro - czyli tzw praktyk wstępnych, a tyczących się nietrwałości w ramach tantr i dzogczen/
tyko, co z tym poczniesz, gdy rzetelnie praktykując /a więc nie tylko po to, by zaliczyć ilość powtórzeń tej praktyki np sto tysięcy razy, by rozluźnić więzy sansary/, zaczną występować tej praktyki objawy, jak sobie z nimi poradzisz /?/ ponieważ może być tak, że będą one na pograniczu traumy... tu się nie da rozmawiać o tym, ot tak na forum
Wiesz, praktykuję stoicyzm ( a przynajmniej staram się), dlatego to o czym mówisz przypomina mi stoicką praktykę, tzw. "premedytację zła" dzięki której rozgrywanie w myślach najgorszego możliwego scenariusza uodparnia na jego efekty.

Rozumiem, że obecni tutaj podchodzą poważnie do doktryn własnej filozofii, tudzież wiary - zależnie od punktu widzenia - a co za tym idzie niekoniecznie chcą się dzielić pewnymi informacjami przez wzgląd na bezpieczeństwo praktykujących, rolę i autorytet mistrzów, etc.

Rozumiem to, ale ostatecznie i tak dotrę do tych informacji, bo po prostu nie wierzę w wiedzę tajemną i się jej nie boję, wyklucza to mój eklektyczny stosunek do duchowości. Jeśli nie po polsku, to po angielsku. I zrobię po swojemu, jak każdy dojrzały, odpowiedzialny człowiek :) Kwestią otwartą pozostaje czy ktoś stąd mi pomoże, czy będę musiał się tym zająć sam.

Pozdrawiam

Statystyki: autor: Gość — wt sty 30, 2018 23:52



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja Śmierci dla początkujących
30/01/2018
witaj

QUOTE:
Słyszałem, że w Tybecie istnieją metody medytacji przy rozkładających się zwłokach - czyli bardziej radykalne - mnie natomiast interesują metody które można praktykować samemu.
to samo się tyczy theravady - były rozmowy na ten temat, tu na forum i w suttah takie informacje znajdziesz.

QUOTE:
Czy ktoś bardziej obeznany w temacie mógłby posłużyć mi praktycznymi wskazówkami w tym względzie?
co do praktyk tybetańskich, to powinno się takie praktyki odbywać pod okiem wykwalifikowanego nauczyciela, z jednej strony, a z drugiej, omawianie ich na publicznym forum byłoby klasycznym przejawem głupoty, ponieważ /od strony tantry tybetańskiej na to patrząc/, to nie są praktyki, które w ten sposób się omawia, gdyż bardzo łatwo tu o nieporozumienie i popadnięcie w pomieszanie, że o czynieniu z tego sensacji /przez jakieś osoby/ nie wspomnę i nadinterpretacji.

napomknę tylko - tak w ramach przykładu - że przeszedłem taką praktykę i jednym z jej wymiarów /tu dostosowywałem praktykę do możliwości w naszym kraju/ było to, że przez parę miesięcy w szpitalu pracowałem, gdzie jednym z mych obowiązków było zajmowanie się ludzkimi zwłokami... w którymś z wątków, tu na forum ta sprawa wynikła i o tym już wspominałem /Piotr mnie zapytał o jakiś wiersz, a ze swej strony - w odpowiedzi - dorzuciłem do tego ów szpital/.

w theravadzie sprawa ta jest bardziej otwarta, więc może któryś z theravadinów /jeżeli tu zajrzy/, tę kwestię Tobie objaśni. no i oni twierdzą, że nie mają nauczycieli - ich Nauczyciel zmarł dawno temu - więc praktykują samemu, polegając na słowach Błogosławionego, które w suttah są spisane.

pozdrawiam
:14:

ps
i jakby co - to, że przeszedłem tę praktykę z automatu nie znaczy, że udzielam odnośnie niej jakichkolwiek, ot tak, komukolwiek, wyjaśnień
od tego są kompetentni nauczyciele - to jest ich sprawą

ps ps
a, se przypomniałem - jest też metoda prosta /dla początkujących, jako wprowadzenie/ i uniwersalna - praktykuje się z własnym ciałem, wczuwa się na maxa w to, jak ono się starzeje, umiera, gnije i rozpada... i nic, dosłownie nic nie pozostaje, do tego stopnia, że nie ma się czego uchwycić, żadnej duszy dalej, żadnej jaźni /jest to w zakresie praktyk nyndro - czyli tzw praktyk wstępnych, a tyczących się nietrwałości w ramach tantr i dzogczen/
tyko, co z tym poczniesz, gdy rzetelnie praktykując /a więc nie tylko po to, by zaliczyć ilość powtórzeń tej praktyki np sto tysięcy razy, by rozluźnić więzy sansary/, zaczną występować tej praktyki objawy, jak sobie z nimi poradzisz /?/ ponieważ może być tak, że będą one na pograniczu traumy... tu się nie da rozmawiać o tym, ot tak na forum, gdyż każdy przypadek jest tu indywidualny, a na forum o tym rozmawianie, przy opiniach tych, którzy rzeczywiście coś o tym wiedzą /i przy całej ich dobrej woli/, plus opinie uważających się za oświeconych /cokolwiek to znaczy/, no i konfabuluantów i trolli, może tylko wpędzić w pomieszanie - i wtedy /chcąc zachować zdrowy rozsądek/ sam na sam z tym zostaniesz, a to nie koniecznie jest najlepsze rozwiązanie

Statystyki: autor: kunzang — wt sty 30, 2018 20:31



Wasze pierwsze pytania • Medytacja Śmierci dla początkujących
30/01/2018
Witajcie.

Chciałem zasięgnąć porady w dość niszowym zagadnieniu związanym z praktyką buddyjską jaką jest medytacja śmierci. Wiem o niej bardzo mało oprócz tego że istnieje. Słyszałem, że w Tybecie istnieją metody medytacji przy rozkładających się zwłokach - czyli bardziej radykalne - mnie natomiast interesują metody które można praktykować samemu. Coś słyszałem o medytacji w której zanika poczucie widzenia, smaku, a później obecności, a wszystko to ma doprowadzić do stanu "bycia martwym", tudzież pogodzenia się ze zjawiskiem śmierci, oswojenia go.

Czy ktoś bardziej obeznany w temacie mógłby posłużyć mi praktycznymi wskazówkami w tym względzie?

Pozdrawiam.

Statystyki: autor: Gość — wt sty 30, 2018 16:37



Buddyzm Mahajana • Re: Cytaty Nauczycieli
28/01/2018
''Doskonałe współczucie i współczucie idiotyczne.

Doskonałe współczucie widzi sytuację dokładnie taką, jaka jest, bezpośrednio i w pełni. Jeśli trzeba być nieustępliwym, bezkompromisowym - bądź właśnie takim. Głupie współczucie zawiera swego rodzaju otępiające opium, którym jest nieustanne usiłowanie bycia dobrym i łagodnym. Doskonałe współczucie jest bardziej prozaiczne, wnikliwe i stanowcze - skłonisz się nawet ku temu, aby skrzywdzić kogoś, choćbyś mu nie chciał wyrządzić żadnej krzywdy; lecz żeby owa osoba oprzytomniała, będziesz musiał skrzywdzić ją, będziesz musiał zadać ból.''
Czogjam Trungpa Rinpocze

cytat zaczerpnięty z: ''Mądrość Mistrzów'', redakcja Reginald A. Ray
nasze forum jest patronem tej publikacji

Statystyki: autor: kunzang — ndz sty 28, 2018 15:54



Buddyzm Zen • Re: haiku
28/01/2018
wędrując przez noc
zastygam na chwilę
na kamień na lód

Statystyki: autor: Diamentum — ndz sty 28, 2018 01:16



Buddyzm Tybetański • Re: Cytaty Nauczycieli
26/01/2018
QUOTE:
''Kiedy zaczęli nachodzić mnie ludzie, odszedłem, bo nie wiedziałem, co mógłbym dla nich zrobić. Kilkanaście miesięcy wałęsałem się bez celu. Raz spytałem, gdzie jestem, i dowiedziałem się, że w regionie o nazwie Drago. Innym razem powiedziano mi, że w Gjalrongu. Zapytawszy gdzie indziej, zorientowałem się, że nie znam tamtejszego języka. Wnosząc ze strojów, mógł to być mongolski. Po powrocie w rodzinne strony znalazłem pustelnię i zostałem w niej na trzy spokojne lata. Rodzina, zaopatrująca mnie w jedzenie, poprosiła o pouczenia, i gdy tylko ich udzieliłem, uciekłem do jaskini, w której spędziłem siedem lat w ścisłym odosobnieniu.''

Fragment kilkustronicowych wspomnień Togdena Ugjena Tenzina, który w 1962 roku osiągnął ''tęczowe ciało'', zamknięty (jako siedemdziesięcioczteroletni ''pasożyt'') w oborze, zmienionej przez nową władzę w więzienie.

zamieścił Adam Kozieł, na fb

Statystyki: autor: kunzang — pt sty 26, 2018 21:36



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
26/01/2018
witam

QUOTE:
Dzięki, wszystko fajnie tylko cena wysoka i przez to w tamtym temacie pytam czy pochodzenie male ma znaczenie.
i tak i nie. ujmę to tak.
pierwszą swoją malę ''zrobiłem'' sobie sam, czyli: kupiłem na bazarze dwa damskie naszyjniki z drewnianych małych kulek i wstawkami z większych kulek /kosztowało to w sumie, nie więcej niż dwie dychy/. połączyłem je, wstawiając też jedną z większych kulek w której wcześniej, prostopadle do otworu, wypaliłem rozgrzanym gwoździem dziurkę, poprzez którą przewlekłem oba końce nylonowego sznurka, przywiązując do nich frędzel zrobiony z czerwonej nici bawełnianej. to, że zrobiłem ją sam, miało dla mnie znaczenie, była to moja mala, jedyna w swoim rodzaju. a następnie poprosiłem lamę Olego /wtedy jeszcze nie lamę/ o pobłogosławienie jej. wszystko to - a więc jej pochodzenie - miało wtedy dla mnie znaczenie.
drugą malę, otrzymałem w prezencie od Mistrza mego serca - i tu znowu, jej pochodzenie miało wtedy dla mnie znaczenie.
reasumując - pochodzenie mali ma znaczenie takie, jakie sami mu nadamy /może to być np jakieś miejsce, gdzie ją wykonano, a które dla nas ma znaczenie/. ważnym tu /wg mnie/ jest to, czy owo pochodzenie wspiera naszą praktykę, czy nie - jeżeli wspiera, to jest ważne, a jeżeli nie, to nie jest ważne.

pozdrawiam
:14:

ps
QUOTE:
Mala to tylko licznik więc pochodzenie nie ma znaczenia. Dobrze jak jest poświęcony przez Lamę.
jeżeli mala ma być poświęcona, to daje się ją księdzu, a nie lamie - lama może malę pobłogosławić. jeżeli mala to tylko licznik, to po jakiego demona dawać ją lamie do pobłogosławienia, skoro to tylko licznik, no i w związku z tym, po co w ogóle mala/?/... :) wystarczy jakiś naszyjnik, czy bransoletka z takimi samymi koralikami w formie kulek i jednym większym, a w którym policzymy ilość koralików, by wiedzieć ile wychodzi w jednym przejściu od początku do końca wyznaczonego przez większy koralik, no i już - mamy licznik i święty spokój, znaczy, nie trzeba wtedy sobie zawracać głowy ni malą, ni lamą. do tego mala ma sto osiem koralików, no a skoro to tylko licznik, to czyż praktyczniej by nie było, gdyby to był jakiś naszyjnik ze stu koralików /pięćdziesięciu, albo bransoletka z dwudziestu/, co uprościłoby np zliczanie i sumowanie mantr/?/ :oczami:

Statystyki: autor: kunzang — pt sty 26, 2018 20:11



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
25/01/2018
QUOTE:
GreenTea a może wiesz jaka to była mantra ? Brzmiało to jakoś tak Karmapa ......
Sorry, nie zauważyłam, że dodałeś pytanie, to było tak dawno, że zapewne już wiesz. :)

QUOTE:
Meh przyzwyczaiłem się za bardzo do uprawnień administratora na forach
No widzisz, a tutaj podwójny post przespaliśmy. ;)


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — czw sty 25, 2018 00:40



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
24/01/2018
QUOTE:
Dzięki, wszystko fajnie tylko cena wysoka i przez to w tamtym temacie pytam czy pochodzenie male ma znaczenie.
Mala to tylko licznik więc pochodzenie nie ma znaczenia. Dobrze jak jest poświęcony przez Lamę.

Statystyki: autor: samadza — śr sty 24, 2018 23:13



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
23/01/2018
QUOTE:
militarna ekspansja Japonii we wschodniej Azji nie była przejawem skłonności do narzucania woli innym tylko społecznego zorientowania na grupę
I oczywiście stanowiła najdoskonalszy wyraz wielkiej miłości i wielkiego współczucia... Tu nastąpiło kompletne odwrócenie znaczeń. Wojna i zabijanie zaczęły być opisywane jako przejaw buddyjskiego współczucia, a dążenie do uzyskania stanu „nie-ja” bywało interpretowane jako wskazanie do bezwzględnego podporządkowania się woli i rozkazom cesarza. I tak na przykład w odezwie wydanej w 1937 roku przez panbuddyjską organizację Stowarzyszenie Meiwa można było przeczytać: „Aby ustanowić wieczny pokój w Azji Wschodniej, wzbudzając wielką życzliwość i współczucie buddyzmu, czasami podporządkowujemy się, a czasami zmuszamy do uległości innych. Nie mamy obecnie innego wyboru, jak tylko spełnić życzliwy przymus wobec innych, polegający na «zabiciu jednego, by wielu mogło żyć». […] Jest to coś, co buddyzm mahajany uznaje z największą powagą” [cyt. Brian Victoria Zen na wojnie, s. 79]. Mistrz zen Yamazaki Ekijū z aprobatą przywoływał słowa podpułkownika Gorō Sugimoto: „istota jedności umysłu i ciała znajduje się w «nie-ja». Japonia jest krajem, w którym władca i lud są tożsami. Gdy cesarscy poddani stapiają się w jedno z dostojnym [umysłem] cesarza, wówczas lśni ich prawdziwe oblicze. Istotą jedności władcy i ludu jest «nie-ja» i zniszczenie tego, co osobowe” [tamże, s. 108].

Statystyki: autor: beala — wt sty 23, 2018 13:50



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
22/01/2018
QUOTE:
No, ale ta surowość przeniknęła do stylu zen (i nie tylko), więc jest zapewne przejawem uduchowienia, a nie apodyktyczności…
No tak, a militarna ekspansja Japonii we wschodniej Azji nie była przejawem skłonności do narzucania woli innym tylko społecznego zorientowania na grupę.

Statystyki: autor: leszek wojas — pn sty 22, 2018 22:22



Wasze pierwsze pytania • Re: buddyzm a...
22/01/2018
QUOTE:
1. Jak się odnosi buddyzm do udziału w seksie grupowym i czy w takiej sytuacji można praktykować buddyzm ?
Czy można praktykować buddyzm podczas seksu grupowego?
Myślę, że tak - wystarczy zachowywać uważność i świadomość "tu i teraz" przez cały czas...

:super:


:namaste:

Statystyki: autor: dharmozjad — pn sty 22, 2018 17:47



Wasze pierwsze pytania • Re: buddyzm a...
22/01/2018
Cześć

Budda swoim uczniom zasadniczo zalecał celibat, ponieważ seks wzmaga pożądanie.

Pozdrawiam,
Damian

Statystyki: autor: Damian907 — pn sty 22, 2018 15:29



Wasze pierwsze pytania • Re: buddyzm a...
22/01/2018
1. Jak się odnosi buddyzm do udziału w seksie grupowym i czy w takiej sytuacji można praktykować buddyzm ?

2. I podobne pytanie ale chodzi o stosunek do płatnego seksu ?


Proszę o szybką nie wymijającą odpowiedź.

Z góry dziękuję

Statystyki: autor: Damian — pn sty 22, 2018 13:27



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
21/01/2018
QUOTE:
„ale czy nie było tak, że te młodzieżowe organizacje buddyjskie włączyły się następnie w nurt militarystyczny?”
Myślę, że wiele z nich nie czekało nawet na jakieś NASTĘPNIE. Problem jest tu dwojaki: modernizacja buddyzmu w Japonii niemal od początku miała charakter oportunistyczny, a zarazem otwarcie na Zachód i nowoczesność było powiązane z otwarciem na współczesny świat z jego zaletami i wadami, problemami i osiągnięciami.
Instytucjonalnemu buddyzmowi zależało na poparciu zarówno ze strony rządu, jak i mas. Początkowo sprzyjało to zaangażowaniu w rozwiązywanie problemów społecznych, działalność edukacyjną, wspieranie wysiłków modernizacyjnych (np. industrializacji). Grupa skupiona wokół pisma „Nowy buddyzm” traktowała działalność charytatywna jako pracę społeczną i zarazem domagała się przy tym bardziej nowoczesnego spojrzenia na sam buddyzm, domagając się m.in. swobody dyskusji na temat historii i doktryny. Jeden z czołowych działaczy „nowego buddyzmu” Inoue Enryō był twórcą koncepcji gokoku airi, co można przetłumaczyć „broń swojego kraju i miłuj prawdę”, która miała stanowić narzędzie godzenia buddyzmu z zachodnią nauką. Uważał, że konieczna jest reinterpretacja klasycznych tekstów buddyjskich w duchu ustaleń współczesnych uczonych.
Jednak szybko zaczęło dominować podejście akcentujące nie bezinteresowną potrzebę pomocy, lecz prezentowanie buddyzmu jako nurtu aktywnego, nowoczesnego, oddanego swojemu państwu. Przywódcy buddyjscy otwarcie popierali nową władzę, wpisując się tym samym w coraz silniejsze nastroje nacjonalistyczne i propagandę militarystyczną. Działalność charytatywna była traktowana nie tyle jako wyraz zrozumienia potrzeb ubogich, ile jako sposób na udowodnienia społecznej przydatności buddyzmu oraz okazania lojalności wobec państwa, zwłaszcza wobec jednoczesnego dystansowania się od idei rewolucyjnych czy choćby emancypacyjnych.
Zarazem trzeba pamiętać, że otwarcie się Japonii na świat z jednej strony spowodowało fascynację Zachodem, z drugiej zaś – determinację, by z nim rywalizować. Przyjęciu kulturowych wzorców zachodnich towarzyszyło rozpoczęcie serii kolejnych wojen. Nie było w tym sprzeczności: Japończycy zauważyli, że kraje Zachodu przeprowadziły modernizację nie tylko przez wzajemną współpracę, ale nieustanną walkę o bogactwo i władzę, co pociągało za sobą zaciekłą i niekiedy brutalną rywalizację między państwami. Żadna z ideologii towarzyszących naukowej i przemysłowej rewolucji nie odrzucała nacjonalizmu, dlatego też w planowaniu modernizacji Japonii silny nacisk położono na jej interes narodowy, definiowany przez aspirację osiągnięcia statusu mocarstwa. Rozwijanie kontaktów z państwami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi szło w parze z naśladowaniem ich kolonialnych idei i sposobów postępowania: głoszeniem wyższości własnej rasy nad ludami ościennymi oraz dążeniem do supremacji w Azji Południowo-Wschodniej. Instytucjonalny buddyzm niestety się w to włączył; i nie mówię tu tylko o zen. Mało opisana jest także rola odegrana w tym procesie przez chrześcijan, a nie była ona bez znaczenia. Przypomnę, że Inazō Nitobe, autor książki Bushido. Dusza Japonii był chrześcijaninem właśnie.
QUOTE:
Suzuki wyraźnie gloryfikuje tu umysłowość Wschodu. Umysł Wschodu jest między innymi: syntetyczny, integrujący, intuicyjny, duchowo indywidualistyczny i społecznie zorientowany na grupę itd. Umysł Zachodu natomiast jest między innymi: intelektualny, analityczny, schematyzujący, władczy, apodyktyczny, skłonny do narzucania swojej woli innym itd. Wynikałoby z tego, że mentalności japońskiej obca jest raczej apodyktyczność, władczość i skłonność do narzucania swojej woli innym.
Otwieranie się Japonii na Zachód miało – nieco upraszczając – dwie fazy: imitacyjną i konfrontacyjną. W pierwszej naśladowano państwa zachodnie, wyraźna była fascynacja nauką i kulturą, elity intelektualne przyjęły zachodni styl ubierania się i trybu życia. Wtedy to raczej udowadniano, że kultura japońska jest RÓWNA zachodniej; stąd np. porównywanie samurajów do rycerstwa zarówno pod względem przymiotów moralnych, jak i wpływu na kształtowanie kultury. Nitobe udowadniał na przykład: „W najbardziej rycerskich czasach Europy szlachta stanowiła tylko małą część jej mieszkańców, ale jak powiada Emerson: «W angielskiej literaturze w połowie dramatów i we wszystkich nowelach, od sir Philippa Sidneya począwszy, a skończywszy na dziełach sir Waltera Scotta, wszędzie panowała tylko ta jedna postać (gentleman)». W miejsce Sidneya i Scotta napiszmy Chikamatsu i Bakin, a będziemy mieli miniaturze główne rysy japońskiej historii literatury”. Później jednak zaczęto dowodzić WYŻSZOŚCI kultury i „ducha” japońskiego nad zachodnim. Pokłosiem tego jest gloryfikacja umysłu Wschodu, który jest przedstawiany esencjalistycznie: te dwa zestawy cech zdają się kompletne i przeciwstawne. Jak rozumiem, według Suzukiego ŻADEN Japończyk nie myśli analitycznie, podobnie jak ŻADEN Europejczyk nie kieruje się intuicją. Ludzie Zachodu są materialistyczni i sprawni w zarządzaniu, natomiast Japończycy uduchowieni i egalitarni. Możliwość narzucaniu swej woli innym nawet nie przyjdzie im na myśl ;) Dlatego też Nitobe pisał o wychowywaniu japońskich dzieci: „Rodzice z surowością graniczącą nieraz z okrucieństwem dają dzieciom do spełnienia zadania wymagające skupienia całej ich odwagi. Powiadają: «niedźwiedzie spychają swoje młode na urwisko». Samurajowie wiodą dzieci swoje w doliny trudu i pobudzają je do prac syzyfowych. Cierpienie znosić uczono je przez post i zimno. Małe dzieci wysyłano z poleceniem do ludzi zupełnie obcych, budzono je przed wschodem słońca, zniewalając do nauki na czczo lub wśród srogiej zimy kazano iść boso do nauczyciela”. No, ale ta surowość przeniknęła do stylu zen (i nie tylko), więc jest zapewne przejawem uduchowienia, a nie apodyktyczności…

Statystyki: autor: beala — ndz sty 21, 2018 16:30



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
21/01/2018
Dziękuję za odpowiedź.
QUOTE:
Zaczęły powstawać buddyjskie organizacje młodzieżowe o charakterze patriotycznym oraz organizacje charytatywne. I to właśnie ten społeczny aspekt buddyzmu tak spodobał się W. Sieroszewskiemu.
Hmm ale czy nie było tak, że te młodzieżowe organizacje buddyjskie włączyły się następnie w nurt militarystyczny? Z tego co pamiętam, w ,,Zen at war" jest mowa tylko o jednej organizacji młodzieżowej która w okresie przed II wś przeciwstawiła się w swych deklaracjach japońskiemu militaryzmowi, jak również potępiła Hitlera i prześladowania Żydów w Niemczech. Chodzi o Shinko Bukkyo Seinen Domei (Młodzieżowa Liga Odnowy Buddyzmu). Wielu z nich zostało aresztowanych, część następnie skazano. Ze względu na antykapitalistyczne postulaty, występowanie przeciwko ,,burżuazyjnemu buddyzmowi" nazwalibyśmy ich dzisiaj pewnie buddyjską lewicą.
QUOTE:
Warto sobie przy tym zdać sprawę, że najbardziej znany propagator zen na Zachodzie, D.T. Suzuki, był wytworem właśnie owego nowego buddyzmu. Intelektualista, oczytany w filozoficznej literaturze Zachodu, który przeszedł trening zen w latach studenckich jako osoba świecka, głównie w czasie weekendów i wakacji, odnalazł swoją szansę w dziele unowocześniania przekazu buddyjskiego i tłumaczenia doktryny na pojęcia współczesnej mu nauki, filozofii i realiów społeczno-politycznych.
Tak, można z pewnością odnaleźć w twórczości D.T. Suzukiego wątki odnoszące się do zachodniej kultury i filozofii. Na przykład w swoich wykładach porównuje on umysłowość Wschodu i Zachodu na przykładzie wierszy Basho i Tennysona. Suzuki wyraźnie gloryfikuje tu umysłowość Wschodu :). Umysł Wschodu jest według niego między innymi: syntetyczny, integrujący, induicyjny, duchowo indywidualistyczny i społecznie zorientowany na grupę itd. Umysł Zachodu natomiast jest między innymi: intelektualny, analityczny, schematyzujący, władczy, apodyktyczny, skłonny do narzucania swojej woli innym itd. Wynikało by z tego, że mentalności japońskiej obca jest raczej apodyktyczność, władczość i skłonność do narzucania swojej woli innym :).

Statystyki: autor: leszek wojas — ndz sty 21, 2018 14:03



Buddyzm Zen • Re: haiku
20/01/2018
wypełniam przestrzeń
błąd za błędem
poduszka

Statystyki: autor: karuna — sob sty 20, 2018 19:42



Buddyzm Zen • Re: haiku
18/01/2018
góry szczyt, na nim miga czerwona gwiazdka
ostrzega i zachęca chcących stawić jej czoło
a na nim Jej sarkofag w azotu ciekłego toni

Statystyki: autor: fifi — czw sty 18, 2018 07:50



Ateneum - rozważania • Re: Delfiny uzyskały status osoby
17/01/2018
Ze strony
https://wkaloszach.blogspot.co.uk/2014/ ... na.html?m=

Wakacje. Wycieczka z rodziną do oceanarium. Palące słońce i błękit basenowej wody. Cztery rozradowane delfiny z werwą chwytające rybki rzucane im przez lśniącą od wody, szczuplutką treserkę. Cała plejada sztuczek: podrzucanie piłeczki nosem, machanie dzieciakom płetwą, synchroniczne skakanie przez obręcze. Wreszcie moment kulminacyjny: szkoleniowiec wsiada na nos delfina, a ten kilkukrotnie opływa razem z nim okrągły akwen.
Skoczna muzyka płynąca z głośników, burze gorących oklasków, rozbryzgi wody na twarzach publiczności, gwar i śmiech turystów, słowem: wszechobecny klimat rodzinnej zabawy.


Źródło: Internet

Hej, Turysto! Marzysz o pływaniu z delfinami? Chcesz poczuć, jak to jest nurkować trzymając w objęciach najinteligentniejszego z oceanicznych ssaków? Doskonale! Majówka za pasem, wakacje tuż,tuż - może wkrótce nadarzy się do tego odpowiednia okazja... w Turcji, Hiszpanii, Egipcie, Gruzji, czy choćby bliskiej Bułgarii. Wszędzie tam są delfinaria. Koszt spełnienia dziecięcych pragnień to wejściówka za średnią cenę 25 Euro + ewentualnie dodatkowe 100 Euro za 5 minut pływania na wyłączność z tymi uroczymi ssakami. Drogo? Może jednak warto dla niezapomnianych wrażeń. Bo z pewnością będą one niezapominanie dla delfinów.
***
Te niesamowicie inteligentne morskie ssaki to zwierzęta stadne, rodzinne. Dziennie przepływają setki kilometrów, nurkują na pięćset. Same wymyślają narzędzia do polowania i zabawy, a zdobyte doświadczenie udostępniają kolejnym pokoleniom. Uczą się od siebie nawzajem, czego nie potrafią inne zwierzęta, nieochrzczone synonimem inteligentnych. Żyją w grupach, komunikują się echolokacją na poziomie niesłyszalnym przez człowieka. Śpiewają pieśni, które mają zwrotki i powtarzalne, regularne refreny. Miewają różne nastroje i charaktery. Gdy któryś członek grupy cierpi, reszta robi wszystko, by mu ulżyć,pomóc,uratować. Ich mózg jest zbliżony wielkością do mózgu ludzkiego...a wg. stosunku proporcji masy mózgu do masy ciała, nawet większy. Prawdopodobnie dzięki niezaprzeczalnej inteligencji, w połączeniu z uroczym wyglądem i anatomicznej budowie pyska imitującej ludzki uśmiech, poddają się skomplikowanej tresurze, potocznie zwanej "łamaniem woli".
Ich bystrość, chęć współpracy, rodzinne powiązania zostały brutalnie i bez skrupułów wykorzystane przez najokrutniejsze ziemskie zwierzę: człowieka.

Jak delfiny trafią do delfinariów?
Poławiacze, głownie mieszkańcy Japonii i Kuby, wypływają niewielkimi łodziami nieco w głąb oceanu. Każda z z załóg statków wypatruje sporego stada delfinów. Do zauważonego podpływają najbliżej, jak tylko się da, bo przecież delfiny są towarzyskie, lubią odprowadzać łodzie,to dla nich świetna zabawa, są zupełnie nieświadome śmiertelnego niebezpieczeństwa. W ruch idą harpuny -na chybił trafił uderzają w taflę wody, by zranić kilka zwierząt. Potem uwięzione, konające zwierzęta holują za łodzią do brzegu. Cała stado płynie za nimi, próbując je ratować, podnosząc je powyżej poziomu wody, by mogły zaczerpnąć powietrza. Na brzegu czekają już dziesiątki miejscowych mężczyzn z narzędziami tortur: nożami, siekierkami, co kto znalazł. Zabijają dalej. Woda zmienia się na krwistoczerwoną. Kilkanaście z kilkudziesięciu złapanych w zasadzkę ssaków niestety przeżyje jatkę. Za około 100 dolarów za sztukę zostaną zaoferowane delfinariom. Reszta trafi na mięso dla turystów- miejscowi go nie jedzą, gdyż jest bezwartościowe (mówi się nawet, że trujące) i niesmaczne. Ale za to bardzo rentowne.
Dalej jest już tylko gorzej.

"Potem kolejne kręgi piekła. Hurtownia, Transport do następnego pośrednika, podróż do delfinarium. Podczas tej drogi te osobniki, które przeżyją kolejne etapy, nabierają wartości. Mieszkaniec wysp Salomona dostał za żywego delfina sto dolarów. Gdy poprzez sieć pośredników delfin trafi do oceanarium, będzie już kosztował sto tysięcy. To się wydaje drogo, ale trzeba wziąć pod uwagę, że jeden delfin przynosi dla delfinarium około miliona dolarów zysku rocznie.

Pewnym problemem finansowym jest to, że tylko około 50% delfinów przeżywa proces łamania. „Proces łamania” to okres w niewoli, nazywany fasadowo i eufemistycznie „okresem procedur adaptacyjnych”. Procedury polegają na złamaniu psychicznym osobnika, pozbawieniu go resztek nadziei, zmuszeniu do posłuszeństwa, do pogodzenia się z wegetacją na przestrzeni tysiące razy mniejszej niż naturalna i do pracy po kilkanaście godzin na dobę.

Arbeit macht frei, lasciate tutta speranza voi ch’entrate - tak, delfiny muszą pozbyć się wszelkiej nadziei, a praca ich nie wyzwoli - chyba że przez śmierć. I tak się właśnie dzieje. Z tych osobników, które przeżyły procedury adaptacyjne, połowa umiera po dwóch latach. Najsilniejsze, najbardziej odporne osobniki przeżywają w delfinariach do sześciu lat. Ich siła i odporność są w tym wypadku przekleństwem."


Źródło:Internet

* Pełen artykuł pt. "Uśmiech Delfina" przeczytacie tutaj:

http://ulubiency.wp.pl/kat,89794,title, ... &_ticrsn=5

***
Piękne, spore baseny z hektolitrami sztucznie chlorowanej wody, wyłożone błękitno-białymi płytkami to miejsce, gdzie delfiny przebywają tylko kilka krótkich godzin. Wysłany sygnał echolokacji odbija się od ceramicznych brzegów basenu, powodując choroby psychiczne zwierząt i potęgując strach. Większą część doby spędzają wtłoczone do betonowych domów rybnych, gdzie nie mogą swobodnie pływać. Żadne z delfinariów nie pozwala zwierzętom zostawać w sterylnych, odkażanych codziennie akwenach, bo te defekują przynajmniej 6 razy częściej, niż człowiek. O wiele łatwiej, a zwłaszcza o wiele taniej jest sprzątać codziennie mały basen, niż akweny do wglądu dla turystów. Normy prawne w USA regulują wymaganą minimalną długość basenu. Ma on być długi na...trzy długości ciała średniego delfina. Głębokości nie omawiają. W wielu krajach nawet takich standardów nie ma, a ZOO MARINES to miejsca wyjęte spod jakiekolwiek prawa. Przykładowo, Rosjanie trzymają zwierzęta...w basenach hotelowych. Większość przyjezdnych gości jest tym faktem zachwycona - niejednokrotnie to wydrukowana ulotka z wizerunkiem śmiejącego się delfina zadecydowała, że wybór padł właśnie na ten konkretny hotel.


Do codziennej porcji sztucznej karmy dorzuca się kilogramy leków na wrzody i antydepresantów. Tak, delfiny również cierpią na depresję. Większość z nich choruje również na grzybicę: wciąż są dotykane przez setki ludzkich rąk pełnych obcych ich systemowi immunologicznemu wirusów i grzybów, z którymi ich bariera ochronna nie potrafi sobie poradzić. Głaskanie delfinów, to wg. badaczy, jedna z największych tortur: aby dziecko mogło posmyrać ssaka, ten musi wyskoczyć na brzeg i trwać tak cierpliwie przez kilka minut, mimo, iż mózg sygnalizuje mu, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jeśli delfin nie będzie posłuszny trenerowi ( i dziecku), najprawdopodobniej nie dostanie swojej kolejnej porcji jedzenia. Tresura go tego nauczyła, więc wie, że musi wytrzymać. I wytrzymuje.
Wyjątkowy słuch, będący najostrzejszym z delfinich zmysłów, w zamknięciu okazuje się przekleństwem. Głośniki i ryczące basy, krzyczące dzieci, gwizdki i trąbki nie ułatwiają basenowej egzystencji.
Wolne,dzikie butlonose przepływają dziennie około 100 km,, przeżywają nawet to 60 lat. W niewoli, w płytkich zbiornikach, pływają poruszając się w schizofreniczne kółko. Żyją średnio od 6 do 10 lat.

***

Nie jestem fanatykiem ekologii, nie odczuwam silnego trendu na bycie "bio".
Ale głośno mówię, że lubię i SZANUJĘ zwierzęta, nie będąc jednocześnie hipokrytką.
Obejrzałam ostatnio film o orce, który przypomniał mi, że mam Wam coś do opowiedzenia na powyższy temat.

Hej, Turysto! Wciąż chcesz pływać z delfinami? Zastanów się czy to marzenie jest warte realizacji. Bo moja noga w delfinarium nie stanie. Nigdy nie zabiorę tam też moich dzieci - pokazywanie maluchom zniewolonych, chorych i krzywdzonych zwierząt nie może ich niczego dobrego nauczyć. Te przybytki rodzinnej zabawy powinny zniknąć z turystycznych map, przewodników i poradników jak ciekawie spędzić czas z rodziną. Ja szanuję naszych braci mniejszych. Nie muszę mieć do tego wiedzy biologicznej ani stać się specjalistą w dziedzinie morskich ssaków. Chętnie jednak powielam i przekazuję Wam tę wiedzę, którą zdobyłam od innych mądrych ludzi, bo długo też tkwiłam w bezmyślnej nieświadomości.


Filmy:
https://www.youtube.com/watch?v=PyON8bpxieI Zatoka Delfinów, bardzo drastyczne sceny
https://www.youtube.com/watch?v=cBlS1CPsi7g Piękny, wzruszający reportaż o orce, który zmobilizował mnie do napisania tego posta
https://www.youtube.com/watch?v=DpSM-SKXvvU Przykładowe sceny z oceanarium
https://www.youtube.com/watch?v=_MJI_4wBxGQ

Artykuły prasowe:
http://ulubiency.wp.pl/kat,89794,title, ... omosc.html

Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
15/01/2018
QUOTE:
Czy mogłabyś podać więcej szczegółów? Na czym to konkretnie polegało?
Z największą przyjemnością :padam:
W reakcji na prześladowania na początku Restauracji Meiji przywódcy najważniejszych sang buddyjskich uznali, że krytyka, jakiej został poddany instytucjonalny buddyzm w Japonii, była do pewnego stopnia uzasadniona; w szczególności podkreślali upadek obyczajów oraz nadmierne powiązania z administracją, prowadzące w wielu przypadkach do korupcji. Rozwiązania upatrywali w reformach, jednak uważali, że powinny być one przeprowadzane od wewnątrz, przez samych buddystów, a nie narzucone z zewnątrz. Powstała również grupa, która uważała, że to dzięki prześladowaniom ze strony państwa uda się oczyścić japoński buddyzm, przywrócić mu jego istotę. Efektem tych dążeń do odnowy buddyzmu było wykształcenie się tzw. nowego buddyzmu (shin bukkyō), który miał być nowoczesny i kosmopolityczny. Był to projekt adresowany głównie do elit intelektualnych; stąd nacisk na uniwersalne wartości oraz uwzględnianie aktualnych osiągnięć nauk, takich jak fizyka, chemia, biologia czy socjologia. Miała to być religia racjonalna i dostosowana do nowych czasów. Pisał o tym m.in. Robert Sharf w artykule The Zen of Japanese Nationalism.
W ramach nowego buddyzmu podjęto także prace nad dostosowaniem klasycznych tekstów do wymogów nowoczesności. Miało to na celu dotarcie z przesłaniem religijnym do szerszych grup. Postanowiono przedstawić najważniejsze elementy doktryny buddyjskiej w sposób prosty, jasny i czytelny. Powstało także pismo zatytułowane po prostu „Nowy buddyzm”. Skupiona wokół niego grupa domagała się swobody dyskusji na różne tematy, w tym historii i doktryny buddyjskiej.
Dyskusje prowadzone w kręgach nowego buddyzmu z czasem coraz bardziej uwzględniały kwestie społeczne. Skostnienie religii w czasach Tokugawów wiązano także z tym, że religia przestała służyć zwykłym ludziom, zaspokajając jedynie potrzeby feudalnych patronów. Pod koniec XIX wieku struktury buddyjskie już na szeroką skalę angażowały się w działania na rzecz społecznej harmonii: pomaganie biednym, edukację, wspieranie produkcji przemysłowej. Zaczęły powstawać buddyjskie organizacje młodzieżowe o charakterze patriotycznym oraz organizacje charytatywne. I to właśnie ten społeczny aspekt buddyzmu tak spodobał się W. Sieroszewskiemu.
Warto sobie przy tym zdać sprawę, że najbardziej znany propagator zen na Zachodzie, D.T. Suzuki, był wytworem właśnie owego nowego buddyzmu. Intelektualista, oczytany w filozoficznej literaturze Zachodu, który przeszedł trening zen w latach studenckich jako osoba świecka, głównie w czasie weekendów i wakacji, odnalazł swoją szansę w dziele unowocześniania przekazu buddyjskiego i tłumaczenia doktryny na pojęcia współczesnej mu nauki, filozofii i realiów społeczno-politycznych.

Statystyki: autor: beala — pn sty 15, 2018 09:47



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
14/01/2018
QUOTE:
co oznaczało zarówno włączenie do doktryny elementów racjonalnych i zwiększenie wrażliwości na kwestie społeczne
Czy mogłabyś podać więcej szczegółów? Na czym to konkretnie polegało?

Statystyki: autor: leszek wojas — ndz sty 14, 2018 22:03



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
14/01/2018
Dziękuję za dobre słowo :namaste:

I jeszcze trochę pokomplikuję... Akcja powieści toczy się pod koniec XIX wieku, a więc w czasie, gdy buddyzm także w Japonii walczył o uznanie i przechodził głębokie zmiany. W początkach Restauracji Meiji (czyli od 1868 r.) wszystkie sangi buddyjskie znalazły się w niekorzystnej sytuacji. Religia ta została uznana przez nowe władze za zacofaną, skorumpowaną i dekadencką, a przy tym narodowo i kulturowo obcą (w końcu dotarła do Japonii z Korei i Chin). Zaczęto zatem zdecydowanie wspierać rodzime shintō. Już w pierwszym roku Restauracji pojawiło się rządowe rozporządzenie o wprowadzeniu shinbutsu bunri – rozdziału shintō i buddyzmu, które „pociągnęło za sobą usuwanie buddyzmu z od dawna działających sanktuariów buddyjsko-shintoistycznych. Akcji tej często towarzyszyły akty przemocy i niszczenia mienia” [Turnbull 2012, s. 186]. „Skuteczność owego «oczyszczenia» można ocenić na podstawie danych statystycznych: ponad 40 000 świątyń zostało zamkniętych w całym kraju, zniszczono niezliczoną ilość sprzętu świątynnego, tysiące mnichów zaś zostało przymusowo zeświecczonych” [Victoria 2005, s. 5].
Po okresie kompletnego zagubienia wielu wpływowych mnichów zdecydowało, że w nowej sytuacji buddyzm powinien podporządkować się państwu i wspierać wartości promowane przez rządy Meiji, co oznaczało zarówno włączenie do doktryny elementów racjonalnych i zwiększenie wrażliwości na kwestie społeczne (tzw. „nowy buddyzm”), jak i wspieranie ideologii militarystycznej. Nastąpiło to na większą skalę dopiero po roku 1889, po kolejnej nieudanej próbie przekonania władz, aby uznały pozycję buddyzmu; podjęto wtedy decyzje o szerszym angażowaniu się hierarchii buddyjskiej i ogółu buddystów w kwestie społeczne i polityczne. Zatem akurat w opisywanym okresie pomoc buddystów japońskich dla koreańskich nie była tak do końca pomocą silniejszego dla słabszego; dokonywało się to także w czasie walki o własną pozycję i definiowania na nowo buddyzmu w samej Japonii. Natomiast wsparcie dla buddyzmu w Korei ze strony rządu Meiji było podyktowane przede wszystkim kalkulacją polityczną: buddyści byli grupą, do której można się odwołać na podstawie istniejących od dawna więzi i która zarazem żywiła niechęć w stosunku do aktualnego porządku politycznego i społecznego w Korei.

Statystyki: autor: beala — ndz sty 14, 2018 13:51



Nalanda - przemyślenia • Re: Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
14/01/2018
QUOTE:
W realiach koreańskich powiązanie buddyzmu z nastawieniem reformatorskim wiązało się także z dokonującą się pod koniec XIX wieku emancypacją wspólnot buddyjskich, wcześniej przez kilka wieków dyskryminowanych i prześladowanych. Dokonywała się ona w znacznej mierze pod wpływem nacisków japońskich; buddyzm koreański był zresztą dość powszechnie postrzegany jako związany z Japonią. W powieści stary służący tłumaczy swojemu panu, przybyłemu z prowincji: „te żółte szczury buddyjskie zawsze ciągną do Japonji. Słusznie twój dziad, Wielki Kim-cza-sań, wielkorządca zachodniej prowincji mówił: buddysta zawsze półjapończyk. Dlatego religia ich jest w pogardzie i oni słusznie uważani są za korejczyków mało lepszych od chrześcijan…” [OSK, s. 22]. Jak podkreślał Sieroszewski w książce Korea. Klucz Dalekiego Wschodu: „Buddyzm korejski zawsze pozostawał w ścisłych i zażyłych stosunkach z buddyzmem japońskim, którego był rodzicem i od którego nawzajem odbierał w ciężkich chwilach moralne i materyalne wsparcia. […] Prześladowany buddyzm, choć bardzo zubożały i zchłopiały, […] żyje jeszcze i zdradza nawet oznaki odrodzenia. Odrodzenie to płynie znowu z Japonii, jak wszystko lepsze, dążące do poprawy kraju, do jaśniejszej przyszłości, do reformy i rozwoju, co pojawiło się w ostatnich czasach w Korei” [s. 55-56]. Japończycy od momentu nawiązania oficjalnych stosunków z królestwem koreańskim w 1876 roku (zawarcie Układu o pokoju i przyjaźni) wykorzystywali swoje wpływy w celu wzmocnienia pozycji buddyzmu. Już w 1877 roku została zbudowana pierwsza świątynia buddyjska w Pusanie, największym mieście portowym Korei, przeznaczona na potrzeby mieszkających tam Japończyków [Ogarek-Czoj 1994, s. 177]; był to pierwszy krok ku ostatecznemu zniesieniu zakazu wznoszenia świątyń buddyjskich w miastach w 1895 roku.
Bardzo interesujący tekst. Ciekawe są te koreańsko-japońskie powiązania. Z jednej strony wyraźne wsparcie buddyzmu koreańskiego przez (buddyjską) Japonię, z drugiej strony, na przykład po II wś, w ramach ,,patriotycznego nurtu" oczyszczanie buddyzmu koreańskiego z naleciałości japońskich co w efekcie doprowadziło do podziału na szkołę Jogye i Taego.

Gratuluję artykułu :)

Statystyki: autor: leszek wojas — ndz sty 14, 2018 11:15



Nalanda - przemyślenia • Wątki buddyjskie w koreańskiej powieści W. Sieroszewskiego
13/01/2018
O tym, że na temat buddyzmu koreańskiego pisywano w Polsce ze zrozumieniem już na początku XX wieku :) Wacław Sieroszewski, polski pisarz, podróżnik i etnograf, w latach 1903-04 odbył wyprawę badawczą do Japonii i Korei. Jej owocem była między innymi powieść Ol-soni kisań. Zarysował w niej dylematy związane z sytuacją kraju, który przechodzi proces ekonomicznej i społecznej modernizacji, a jednocześnie jest narażony na brutalną ingerencję z zewnątrz. Kwestie etyczne powiązał ze ścieraniem się tradycji konfucjańskiej i „nowego buddyzmu”, odnajdując w tym ostatnim wskazówki przydatne także dla polskich działaczy niepodległościowych:
http://www.zen.warszawa.pl/ol-soni/

Statystyki: autor: beala — sob sty 13, 2018 13:25



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
13/01/2018
Dzięki za wyjaśnienie. :-)

Statystyki: autor: Piotrek — sob sty 13, 2018 00:28



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
12/01/2018
witaj

QUOTE:
QUOTE:
/koncentracja na oddechu nie jest buddyjskim patentem, jakby co/
A mógłbyś powiedzieć, czyim patentem jest?
tego na ten moment nie wiadomo - i nie sądzę, by /personalnie/ kiedykolwiek stało się to wiadomym - wiadomo, że to bardzo stara praktyka, która funkcjonowała za życia Błogosławionego i była podstawą dla rozwoju różnych indyjskich technik pranajamy /pracy z oddechem/.

zakładam, że wiesz, iż Błogosławiony miał swych nauczyciel z którymi przeszedł poprzez cztery arupa i uznał je za niewystarczające, jeżeli chodzi o właściwy wgląd - są one kolejnymi etapami dochodzenia do właściwego wglądu.
znaczy, to nie jest tak, że gdy mówimy np. buddyzm theravada, to mamy tu jakiś na wskroś oryginalny zestaw patentów Błogosławionego - nie. gro z tego, czego nauczał Błogosławiony, nie było Jego patentem - Jego patentem jest podejście /rewolucyjne w tamtej przestrzeni/ do istoty ludzkiej i jej stosunku do rzeczywistości, oraz to, co z tego wynika. /i jak dla mnie, to jest rewolucyjne i w obecnej przestrzeni/
QUOTE:
Dotąd myślałem, że to typowa medytacja buddyjska.
bo taką jest - typową, buddyjską praktyką /jedno nie wyklucza drugiego/.

pozdrawiam
:14:

ps
czterdzieści typowych buddyjskich medytacji - w tym, uważność oddechu, rzecz jasna :oczami:

Statystyki: autor: kunzang — pt sty 12, 2018 19:04



Buddyzm Zen • Re: haiku
12/01/2018
czasem jest człowiek
i czas go też zanika
co w końcu jest E

Statystyki: autor: amogh — pt sty 12, 2018 02:39



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
11/01/2018
QUOTE:
/koncentracja na oddechu nie jest buddyjskim patentem, jakby co/
A mógłbyś powiedzieć, czyim patentem jest? Dotąd myślałem, że to typowa medytacja buddyjska. Nawet pamiętam jedną sutrę, gdzie Budda wprost mówi o koncentracji na oddechu.

Statystyki: autor: Piotrek — czw sty 11, 2018 22:50



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
11/01/2018
QUOTE:
masz w chrześcijaństwie medytacje, kontemplacje i bezwarunkową miłość też możesz rozwijać w ramach chrześcijaństwa(...)
by medytować /koncentracja na oddechu nie jest buddyjskim patentem, jakby co/ i rozwijać bezwarunkową miłość /metta, bodhiczitta/, nie musisz niczego zmieniać... a pozostać na łonie kościoła w zapachu agnostycyzmu, no i trochę poszperać /nawet u nas na forum coś znajdziesz w działach: buddyzm dialog czy kafejka/: o medytacjach chrześcijańskich; o współczuciu; o polskich mnichach benedyktynach z tyńca...
fajny jest też hezychazm :)

Statystyki: autor: Rafus — czw sty 11, 2018 19:57



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
11/01/2018
witaj
QUOTE:
Gdybym zwracał uwagę na opinie kościoła to nie zamawiałbym książek ale w samych książkach z Sasany piszą że jak zle praktykujesz to można sobie zrobić krzywdę. W tym kontekście pisałem ten post....
rozumiem. zatem tak wypadało napisać, że oto ostrzegają przed tym w książkach sasany, byłby tu jasnym kontekst jako podejście sasany, a nie podejście kościoła do którego się w swej wypowiedzi odwołałeś - sasany opinię pomijając.
dzięki za wyjaśnienie :)

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — czw sty 11, 2018 18:19



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
11/01/2018
QUOTE:
witam

QUOTE:
Chciałem sie skonsultować z Wami drodzy forumowicze czy jeżeli będe praktykował bezpieczne metody medytacji promowane przez theravade to nie zrobie sobie tym krzywdy bo kościół coś psioczy na jogę że już nie chodzi o same opętania ale ludzie nie panują nad rzeczami które rozwijają i lądują w róznych zakładach psychiatrycznych. Na medytacje tak nie nadają ale wolałem sie spytać i wcale jeszcze nie nazywam się buddystą a bardziej agnostykiem który zapragnął się ukierunkować w paru kwestiach.
znaczy, interesuje Ciebie medytacja i zawracasz sobie w związku z tym głowę opinią kościoła - dobrze...

...skoro tak, to jak dla mnie, powinieneś natychmiast porzucić medytację z etykietką buddyzm czy theravada, no i mettę... bo inaczej, bez względu na to, czy medytacja jest bezpieczna czy nie, krzywdę możesz sobie zrobić, znaczy, możesz łatwo wtedy popaść w awersję /ależ ten kościół jest do d/ i krągłe słowa o mettcie /jakże wszystko współodczuwam i kocham, przecież/ - czyli hołdowanie tendencjom nawykowym przy jednoczesnym mówieniu o tzw rozwoju duchowym.

masz w chrześcijaństwie medytacje, kontemplacje i bezwarunkową miłość też możesz rozwijać w ramach chrześcijaństwa, swobodnie. po kiego demona Tobie theravada /medytacja, metta, itp/, skoro mają znaczenie dla Ciebie opinie tych, którzy nie wiedzą jak to w istocie z praktykami buddyjskimi jest /z jogą jako taką, też/.
by medytować /koncentracja na oddechu nie jest buddyjskim patentem, jakby co/ i rozwijać bezwarunkową miłość /metta, bodhiczitta/, nie musisz niczego zmieniać... a pozostać na łonie kościoła w zapachu agnostycyzmu, no i trochę poszperać /nawet u nas na forum coś znajdziesz w działach: buddyzm dialog czy kafejka/: o medytacjach chrześcijańskich; o współczuciu; o polskich mnichach benedyktynach z tyńca...
nie będziesz wtedy musiał zawracać sobie głowy opinią kościoła, ponieważ pozostaniesz w zgodzie z nim i jego normami bezpieczeństwa. no po cóż komplikować sobie życie nowymi etykietkami, skoro można swobodnie pozostać przy znanych już etykietkach i ich znaczeniu, czyli: rozwijając koncentrację /wyciszenie/; i empatię /współodczuwanie/ ...i nie mieszania w to, jakiegoś nurtu w buddyzmie?

...wszystko /tzw duchowość mam tu na myśli/ przecież można sprowadzić do pewnych technik i je sobie mieszać w ramach swoich wizji, ale czy to ma coś wspólnego z istotą tego, z czego wtedy się korzysta?... nie sądzę :oczami:

powodzenia :)
:14:
Gdybym zwracał uwagę na opinie kościoła to nie zamawiałbym książek ale w samych książkach z Sasany piszą że jak zle praktykujesz to można sobie zrobić krzywdę. W tym kontekście pisałem ten post....

Statystyki: autor: MrKanapkashan — czw sty 11, 2018 12:56



Buddyzm Theravada • Re: Pytanie o techniki medytacji nauczane w tradycji Mahasi Sayadaw
11/01/2018
QUOTE:
QUOTE:
Ktoś może coś powiedzieć o samej tradycji [niekoniecznie o tym konkretnym ośrodku] Mahasi Sayadaw?
Pamiętam, że kiedyś funkcjonowali w Polsce i cieszyli się dobrą opinią ;)
Była bardzo fajna książka po polsku:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/125159/j ... -tym-zyciu

Pzdr,
Piotr
Czytałem tą książkę kilka ładnych lat temu i udało mi się ją odnaleźć, czas sięgnąć po nią ponownie.
Nie wiedziałem, że to ta sama tradycja, dziękuję bardzo za to cenne info.

Pozdrawiam

Statystyki: autor: alobha — czw sty 11, 2018 00:35



Wasze pierwsze pytania • Re: Medytacja i Joga
10/01/2018
witam

QUOTE:
Chciałem sie skonsultować z Wami drodzy forumowicze czy jeżeli będe praktykował bezpieczne metody medytacji promowane przez theravade to nie zrobie sobie tym krzywdy bo kościół coś psioczy na jogę że już nie chodzi o same opętania ale ludzie nie panują nad rzeczami które rozwijają i lądują w róznych zakładach psychiatrycznych. Na medytacje tak nie nadają ale wolałem sie spytać i wcale jeszcze nie nazywam się buddystą a bardziej agnostykiem który zapragnął się ukierunkować w paru kwestiach.
znaczy, interesuje Ciebie medytacja i zawracasz sobie w związku z tym głowę opinią kościoła - dobrze...

...skoro tak, to jak dla mnie, powinieneś natychmiast porzucić medytację z etykietką buddyzm czy theravada, no i mettę... bo inaczej, bez względu na to, czy medytacja jest bezpieczna czy nie, krzywdę możesz sobie zrobić, znaczy, możesz łatwo wtedy popaść w awersję /ależ ten kościół jest do d/ i krągłe słowa o mettcie /jakże wszystko współodczuwam i kocham, przecież/ - czyli hołdowanie tendencjom nawykowym przy jednoczesnym mówieniu o tzw rozwoju duchowym.

masz w chrześcijaństwie medytacje, kontemplacje i bezwarunkową miłość też możesz rozwijać w ramach chrześcijaństwa, swobodnie. po kiego demona Tobie theravada /medytacja, metta, itp/, skoro mają znaczenie dla Ciebie opinie tych, którzy nie wiedzą jak to w istocie z praktykami buddyjskimi jest /z jogą jako taką, też/.
by medytować /koncentracja na oddechu nie jest buddyjskim patentem, jakby co/ i rozwijać bezwarunkową miłość /metta, bodhiczitta/, nie musisz niczego zmieniać... a pozostać na łonie kościoła w zapachu agnostycyzmu, no i trochę poszperać /nawet u nas na forum coś znajdziesz w działach: buddyzm dialog czy kafejka/: o medytacjach chrześcijańskich; o współczuciu; o polskich mnichach benedyktynach z tyńca...
nie będziesz wtedy musiał zawracać sobie głowy opinią kościoła, ponieważ pozostaniesz w zgodzie z nim i jego normami bezpieczeństwa. no po cóż komplikować sobie życie nowymi etykietkami, skoro można swobodnie pozostać przy znanych już etykietkach i ich znaczeniu, czyli: rozwijając koncentrację /wyciszenie/; i empatię /współodczuwanie/ ...i nie mieszania w to, jakiegoś nurtu w buddyzmie?

...wszystko /tzw duchowość mam tu na myśli/ przecież można sprowadzić do pewnych technik i je sobie mieszać w ramach swoich wizji, ale czy to ma coś wspólnego z istotą tego, z czego wtedy się korzysta?... nie sądzę :oczami:

powodzenia :)
:14:

Statystyki: autor: kunzang — śr sty 10, 2018 21:46



Wasze pierwsze pytania • Medytacja i Joga
10/01/2018
temat przeniesiony przez kunzanga z działu ''Buddyzm Theravada''

Chciałem sie skonsultować z Wami drodzy forumowicze czy jeżeli będe praktykował bezpieczne metody medytacji promowane przez theravade to nie zrobie sobie tym krzywdy bo kościół coś psioczy na jogę że już nie chodzi o same opętania ale ludzie nie panują nad rzeczami które rozwijają i lądują w róznych zakładach psychiatrycznych. Na medytacje tak nie nadają ale wolałem sie spytać i wcale jeszcze nie nazywam się buddystą a bardziej agnostykiem który zapragnął się ukierunkować w paru kwestiach.

Chodzi mi tylko o praktyke metty i oddechowej bo je już robie 8 miesięcy.

Pzdr !

Statystyki: autor: MrKanapkashan — śr sty 10, 2018 20:43



Buddyzm Theravada • Re: Pytanie o techniki medytacji nauczane w tradycji Mahasi Sayadaw
10/01/2018
QUOTE:
Ktoś może coś powiedzieć o samej tradycji [niekoniecznie o tym konkretnym ośrodku] Mahasi Sayadaw?
Pamiętam, że kiedyś funkcjonowali w Polsce i cieszyli się dobrą opinią ;)
Była bardzo fajna książka po polsku:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/125159/j ... -tym-zyciu

Pzdr,
Piotr

Statystyki: autor: iwanxxx — śr sty 10, 2018 15:16



Buddyzm Theravada • Re: Pytanie o techniki medytacji nauczane w tradycji Mahasi Sayadaw
10/01/2018
Tak, rozważam kurs Genki także.

Byłem już na kilku i mam ogólnie bardzo pozytywne nastawienie wobec tej tradycji i pełen szacunek za popularyzację vipassany i danie tak wielu ludziom okazji do spróbowania medytacji.
Z ciekawostek to Analayo doszukał się nawet historycznych korzeni techniki Goenki w chińskich Agamach i hipotetyzuje, że technika ta może w istocie mieć około 2000 lat. Co na pewno dodaje jej uroku.

Jednak w moim doświadczeniu odbycia kilkunastu kursów praktyka jest za mało elastyczna i chciałbym poszerzyć mój wachlarz technik medytacyjnych.

:namaste:

Statystyki: autor: alobha — śr sty 10, 2018 13:53



Buddyzm Theravada • Re: Pytanie o techniki medytacji nauczane w tradycji Mahasi Sayadaw
09/01/2018
Nie znam tej akurat tradycji, ale zastanawia mnie, czemu (o ile dobrze Cię zrozumiałem) szukasz "dobrej alternatywy" dla vipassany wg Goenki.
Byłeś na 10-dniowym kursie tej ostatniej? Coś konkretnego Ci tam nie odpowiadało? Napisz, bo jestem ciekawy :)

:namaste:

Statystyki: autor: dharmozjad — wt sty 09, 2018 23:15



Buddyzm Theravada • Pytanie o techniki medytacji nauczane w tradycji Mahasi Sayadaw
09/01/2018
Witam,

Czy ma tu ktoś doświadczenia z praktyką vipassany w tradycji Mahasi Sayadaw?
Szukam jakiegoś odosobnienia na ten rok i natrafiłem na ten ośrodek - http://www.satipanya.org.uk
Ktoś może coś powiedzieć o samej tradycji [niekoniecznie o tym konkretnym ośrodku] Mahasi Sayadaw?
Zastanawiam się czy to dobra alternatywa dla vipassany Goenkaji ?

metta & pozdrawiam
PL

Statystyki: autor: alobha — wt sty 09, 2018 19:51



Buddyzm Theravada • Re: Wychodzenie z ciała
09/01/2018
Cześć!
QUOTE:
Dobra ale to nie ma czegoś takiego?
Cóż, na pewno celem praktyki medytacyjnej nie jest przeżycie takiego doświadczenia.

Statystyki: autor: piotr — wt sty 09, 2018 09:48



Buddyzm Theravada • Re: Wychodzenie z ciała
09/01/2018
witam

kwestia tzw wyjścia z ciała, też była omawiana /i nie przeczy ona koncepcji anatmana/, w paru tematach, pierwszy z brzegu to: OOBE - eksterioryzacja.

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — wt sty 09, 2018 01:00



Buddyzm Theravada • Re: Wychodzenie z ciała
08/01/2018
QUOTE:
Dobra ale to nie ma czegoś takiego ?

Cześć, witaj na forum :)

jeśli interesujesz się Theravadą, to nie zaprzątaj sobie tym głowy, słowo 'delog' oznacza kogoś, kto przekroczywszy próg śmierci, powrócił do życia, by opowiedzieć o swoich doświadczeniach, ale to buddyzm tybetański i lepiej usłyszeć wyjaśnienia w tej kwestii bezpośrednio od lamów. Nie sądzę, by przeciętny buddysta mógł osiągnąć właściwości umożliwiające wykonanie tej praktyki, jest wyjątkowa i wymaga naprawdę szczególnego poziomu rozwoju.

I oczywiście praktyka ta nie przeczy anatta. Po pierwsze, wykonuje się ją za życia, jeśli można tak to ująć (praktykujący świadomie wyrusza w podróż, po to, by wrócić), po drugie, buddyzm tybetański również, podobnie jak Theravada, neguje istnienie niezniszczalnego atmana, choć ma własne, nieco inne wyjaśnienia procesów pośmiertnych - jeśli mylone z hinduizmem, to na skutek słownych nieporozumień, z pewnością jednak pozostające w zgodzie z podstawowymi naukami o nie-ja. Na forum dyskutowaliśmy już trochę o tym, poszukaj wątków dotyczących atmana i bardo (wyszukiwarka u góry z prawej strony).


viewtopic.php?t=5476
http://www.empik.com/delog-w-podroz-w-k ... ,ksiazka-p


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — pn sty 08, 2018 20:40



Buddyzm Theravada • Re: Wychodzenie z ciała
08/01/2018
QUOTE:
Cześć,
QUOTE:
Jako początkujący robie gafy typu trafianie na niezle pokręconych gości.
Najważniejsze, że zachowałeś zdrowy rozsądek :)

Dobra ale to nie ma czegoś takiego ?

Statystyki: autor: MrKanapkashan — pn sty 08, 2018 17:58



Buddyzm Theravada • Re: Wychodzenie z ciała
08/01/2018
Cześć,
QUOTE:
Jako początkujący robie gafy typu trafianie na niezle pokręconych gości.
Najważniejsze, że zachowałeś zdrowy rozsądek :)

Statystyki: autor: piotr — pn sty 08, 2018 11:24



Buddyzm Zen • Re: haiku
06/01/2018
Zazen Buddy
Kontynent
jest tylko jeden

Statystyki: autor: karuna — sob sty 06, 2018 22:55



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
02/01/2018
Dzień dobry.

W tej zupie determinizmu, złoożonej z różnych obiektów, odziałujących ze sobą zgodnie z prawami fizyki, być może umysł jest swoistą przyprawą, dzięki której wszystko buzuje? :)

Biorąc pod uwagę kwantowe filge z czasem, kiedy na poziomie kwantowym zaczynają się dziać dziwne rzeczy w stylu zmiany przeszłości wywołanej aktem obserwacji, sam determinizm zaczyna być wątpliwy.

Fascynująca jest ta płynność między pewnością a niepewnością, gdzie się kończy determinizm a gdzie zaczyna.

Jednak pewne zasady są, to być może błogosławiona rzecz, bo pozwala na pewne uporządkowanie chaosu, i wraz z umysłem na wzięcie w ryzy entropii.

Życzę wszystkiego dobrego.

Statystyki: autor: TeZeT — wt sty 02, 2018 15:02



Buddyzm Theravada • Wychodzenie z ciała
01/01/2018
Jako początkujący robie gafy typu trafianie na niezle pokręconych gości. Jeden typ, który tłumaczył mi doktryne anatta wspominał mi że wychodzi z ciała i podróżuje po różnych krainach podczas gdy buddyzm nie uznaje atamana. Wysłał mi książki jakiś delogów nwm nie znam ale szczerze zryło mi to głowe.

Czy praktyta medytacyjna doprowadzi mnie do tego że wyjde z ciała ? bo nie wydaje mi sie by było to związane z buddyzmem a mało tego typ twerdzi że gadał z jakimiś istotami to serio odstrasza człowieka.

Pozdrawiam !

Statystyki: autor: MrKanapkashan — pn sty 01, 2018 22:15



Ogłoszenia • Re: Oddam książki.
31/12/2017
Cześć i czołem

3 Filary Zen jednak zachowam. (pozycja nr 1)

Ale oddam za to dwie inne:
1. Trzy Słowa Garaba Dorje Esencja Wielkiej Doskonałości - Garchen Rinpocze
2. Spontaniczna Mądrość Odkrywanie Mahamudry - Oświecone Słowa Jigtena Sumgona - Garczen Rinpocze

Do tego nadal oddać mogę:
3. Czas Na Współczucie - Siedemnasty Karmapa Ogjen Trinle Dordże

Zapraszam wszystkich !

Statystyki: autor: karuna — ndz gru 31, 2017 09:11



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
29/12/2017
QUOTE:

Jeszcze raz przyjrzałam się tej mali, którą wybrałeś, nie jestem pewna, czy to, co nazwałam 'kokardką', nie ma przypadkiem symbolizować podwójnego dordże lub płatków lotosu, albo też koła dharmy, ale ja takich mal nie widziałam, natomiast widywałam jeszcze tego typu wykończenia lub po prostu takie. Cały czas mam na myśli buddyzm tybetański.


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — pt gru 29, 2017 01:49



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
29/12/2017
QUOTE:
QUOTE:
Wygląda na to, że koraliki są nawleczone na coś, co przypomina rzemyk, to mało praktyczne, gdy dużo się mantruje. Koraliki powinny przesuwać się swobodnie i w miarę szybko, nalepiej nadaje się do tego specjalny sznurek (mocny i odporny na przetarcia). No i z tej 'kokardki' trzeba byłoby zrezygnować. ;) We wzorach tybetańskich w miejscu 'kokardki' pojawia się zazwyczaj tzw. 'strażnik' (w szczególny sposób wyplatane zakończenie sznurka, zobacz na fotce ). Reszta, według mnie, może być.


W zasadzie pochodzenie mali nie ma znaczenia, ale w szkołach buddyzmu tybetańskiego będą jednak przeważały wzory tybetańskie, nie np. japońskie czy koreańskie, warto wziąć pod uwagę. Warto też zadbać o sposób nanizania koralików, nie mogą być zbyt ściśnięte, ani też zbyt luźno nawleczone, a po naprężeniu mali powinny tworzyć linię prostą.


pozdrawiam, gt
A no racja teraz sobie przypominam, że faktycznie był strażnik.
Mam nadzieję, że uda mi się taką znaleźć.

Statystyki: autor: Coldman — pt gru 29, 2017 01:16



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
29/12/2017
QUOTE:
Wygląda na to, że koraliki są nawleczone na coś, co przypomina rzemyk, to mało praktyczne, gdy dużo się mantruje. Koraliki powinny przesuwać się swobodnie i w miarę szybko, nalepiej nadaje się do tego specjalny sznurek (mocny i odporny na przetarcia). No i z tej 'kokardki' trzeba byłoby zrezygnować. ;) We wzorach tybetańskich w miejscu 'kokardki' pojawia się zazwyczaj tzw. 'strażnik' (w szczególny sposób wyplatane zakończenie sznurka, zobacz na fotce ). Reszta, według mnie, może być.


W zasadzie pochodzenie mali nie ma znaczenia, ale w szkołach buddyzmu tybetańskiego będą jednak przeważały wzory tybetańskie, nie np. japońskie czy koreańskie, warto wziąć pod uwagę. Warto też zadbać o sposób nanizania koralików, nie mogą być zbyt ściśnięte, ani też zbyt luźno nawleczone, a po naprężeniu mali powinny tworzyć linię prostą.


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — pt gru 29, 2017 00:21



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
QUOTE:

Co do mali, bo widzę, że w panelu Zen o nią pytasz, gdyby Cię to interesowało, to DD ma również sklep internetowy:
https://kfshop.pl/pol_m_Male-168.html

pozdrawiam, gt
Dzięki, wszystko fajnie tylko cena wysoka i przez to w tamtym temacie pytam czy pochodzenie male ma znaczenie.

Statystyki: autor: Coldman — czw gru 28, 2017 22:55



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
QUOTE:
Jeden z nich wspominał, że wszyscy uciekają do większych miast, więc nowi mile widziani.

W DD ludzie rozjeżdżają się we wszystkie strony, szczególnie, gdy pojawia się więcej wolnego czasu, a teraz w ogóle jest okres wyjątkowy, w wielu ośrodkach organizowane są kursy noworoczne i spotkania sylwestrowe. Ten główny z lamą Ole tym razem odbywa się w Londynie.


Co do mali, bo widzę, że w panelu Zen o nią pytasz, gdyby Cię to interesowało, to DD ma również sklep internetowy:
https://kfshop.pl/pol_m_Male-168.html


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — czw gru 28, 2017 22:47



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
QUOTE:
QUOTE:
Na końcu jeszcze było czytanie czegoś tam (jak ktoś mi podeśle to, będę wdzięczny) (...)
Czytanie, czy śpiewanie? Po tybetańsku? Może o przywołanie Mahakali, czyli strażnika, chodzi? Jeśli tak, to dostaniesz w ośrodku.
Wygląda na to, że solidnie się Tobą zaopiekowano. ;)


pozdrawiam, gt
Tak zgadza się przywołanie Mahakali. Każdy dostał kartkę i tak jakby śpiewaliśmy. Dla mnie było to trudne, ale nie ma co się dziwić, to mój pierwszy raz.
Było nas w sumie 4, każdy w innym wieku, ale młodszego niż 27 to nie było. Widać, że wprawieni w praktyce.
Jeden z nich wspominał, że wszyscy uciekają do większych miast, więc nowi mile widziani.

GreenTea a może wiesz jaka to była mantra ? Brzmiało to jakoś tak Karmapa ......


PS: Nie wiem dlaczego, ale mi się podwoiło. Przepraszam za kłopot :( Nie mogę usunąć poprzedniego, ani tego. Meh przyzwyczaiłem się za bardzo do uprawnień administratora na forach

Statystyki: autor: Coldman — czw gru 28, 2017 22:23



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
QUOTE:
Na końcu jeszcze było czytanie czegoś tam (jak ktoś mi podeśle to, będę wdzięczny) (...)
Czytanie, czy śpiewanie? Po tybetańsku? Może o przywołanie Mahakali, czyli strażnika, chodzi? Jeśli tak, to dostaniesz w ośrodku.
Wygląda na to, że solidnie się Tobą zaopiekowano. ;)


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — czw gru 28, 2017 22:16



Wasze pierwsze pytania • Re: Mala buddyjska a religia
28/12/2017
Jakie polecacie male ?
Nie ma chyba różnicy między tymi kupionymi za kilkadziesiąt złotych na typowych stronach, a na Aliexpress.
Tu macie wszystkie https://pl.aliexpress.com/wholesale?min ... eedQuery=y

Może coś polecicie ?
A na oku mam taką https://pl.aliexpress.com/item/108-8mm- ... eLevelAB=5

Statystyki: autor: Coldman — czw gru 28, 2017 22:15



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
No i stało się, byłem.
No początku stresik wchodzę, ktoś praktykę robi. Kazał mi usiąść, siedzę 15 minut, czytam gazetkę. Przyszły jeszcze 2 osoby i zaczęli się pytać, dlaczego Buddyzm itp. Tłumaczyli jak to z tym jest, kto jest kim itp. Często oczywiste rzeczy, ale im się nie dziwię nie wiedzieli na jakim poziomie wiedzy stoję. Najlepsze jest to, że czytałem wiele prac, ale Buddyzm Diamentowej Drogi omijałem.
Potem pokazywali jak siedzieć i tłumaczyli medytacje. (Moje biedne sztywne nogi) Medytacja Karmapy w porządku. 1 raz się spotkałem z mantrami i miałem w dłoni male. Chociaż nie wiedziałem, ile się tej mantry robi, dopiero potem, powiedzieli, że aż prowadzący skończy. Na końcu jeszcze było czytanie czegoś tam (jak ktoś mi podeśle to, będę wdzięczny) Potem pogadaliśmy, trochę o buddyźmie, trochę o wszystkim. W sumie byłem tam 1,5h
Podobało mi się na pewno tam wrócę. Bardzo sympatyczni ludzie, widać, że robią to wszystko dla rozwoju własnego umysłu dla pożytku innym.

Statystyki: autor: Coldman — czw gru 28, 2017 22:02



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
No i jak tam, Coldman, dotarłeś? :)

pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — czw gru 28, 2017 21:45



Buddyzm Tybetański • Re: Jak wygladaja pierwsze kroki na Diamentowej Drodze?
28/12/2017
Dzisiaj idę i strasznie się stresuje i wyszukuje jak najwięcej informacji o tej szkolę i czego mogę się po niej spodziewać
Dzięki za temat

Statystyki: autor: Coldman — czw gru 28, 2017 14:10



Buddyzm Zen • Re: haiku
27/12/2017
QUOTE:
QUOTE:
w tym pokoju jest chłopiec,
wierzy, ze wróci bóg
jest dziewczyna co w smutku swym znajduje ukojenie
parę razy to przeczytałem /w różnej przestrzeni/, haiku w tym nie odnalazłem, ale poezję, a jakże - znaczy, krakowskim targiem: poetyckie haiku zgrabne, jest to dla mnie.
Fifi - dziękuję :)
Sposób na wyrażenie zabłąkanych myśli i emocji. Czasem, jak się ma nastrój warto sięgnąć do poezji
https://www.poema.art.pl/publikacja/106 ... swa-wladze

Statystyki: autor: fifi — śr gru 27, 2017 08:03



Pytania do Was • Re: Dlaczego Buddyzm?
23/12/2017
1. Buddyzm jest dla mnie drogą, religią, sposobem na życie.
2. Chcę praktykować i praktykuję buddyzm ponieważ jest to mój świadomy wybór. Nie narzucony lecz świadomy. Poza tym słucham głosu serca. Dodam jeszcze iż przyczyniły się do tego smutne wydarzenia z przeszłości związane z chrześcijaństwem. 3. Buddyzm dał mi prawdziwą wolność. Zaczynam być sobą, wychodzę z depresji, Mam motywacje do życia. Sporo błahych problemów po prostu zniknęło. A w tym wszystkim pomagam innym.


P.S. Prosił bym anonimowo.. :) Pozdrawiam

Statystyki: autor: krzysiekjakub — sob gru 23, 2017 11:15



Buddyzm Zen • Re: haiku
21/12/2017
zamilknie każdy
gdy pojawi się przed nim
sens i istota

Statystyki: autor: amogh — czw gru 21, 2017 17:00



Wasze pierwsze pytania • Re: Niekonsekwencje filozofii buddyjskiej
21/12/2017
GreenTee ale Ty; A może Shelly...

Oczywiście jestem świadomy, złośliwość czysto fajerwerkowa...

ŻART.

Statystyki: autor: amogh — czw gru 21, 2017 01:07



Pytania do Was • Re: Czym jest dla Ciebie buddyzm?
20/12/2017
Mi buddyzm kojarzy się z wolnością... Jest to również droga która uczy jak skutecznie pomagać innym. Dzięki buddyzmowi zaczynam walczyć o siebie, być sobą no i chcieć żyć. Wiadomo że w życiu bywa różnie. Buddyzm pomaga jak przejść owe życie we właściwy sposób. :cooll:

Statystyki: autor: krzysiekjakub — śr gru 20, 2017 17:44



Buddyzm Zen • Re: haiku
20/12/2017
za zasłoną słów
ponad literą znaczeń
jest światów wiele

Statystyki: autor: amogh — śr gru 20, 2017 17:29



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
19/12/2017
QUOTE:
Jeżeli chodzi o moje rozumienie tego tematu, to wolność od przyczynowości, swoboda i spontaniczność są "skutkiem" dążenia będącego czymś uwarunkowanym, tak postawą jednostki, jak i jej otoczeniem.

Do pewnego momentu tak, ale tylko do pewnego momentu. Nauczyciele mówią raczej o czymś, co wskazuje na niemożność istnienia jakiegokolwiek warunku w chwili 'przejścia' (jeśli można w ogóle użyć takiego słowa 'przejście'). Prawdopodobnie stopniowo pod wpływem praktyki osiąga się coraz wyższy poziom umiejętności aż do tej właśnie, która pozwala pozostać w stanie całkowitej niezależności od procesów samsarycznych i wtedy dopiero realizowany jest stan buddy. Według mnie, wolność od przyczynowości to jedno, a stan buddy (nirwana/oświecenie/przebudzenie) to drugie, przy czym to drugie nie może być opisywane w kategoriach języka, bo nie należy do świata zjawisk. Swobodna gra przestrzeni (spontaniczna manifestacja zjawisk), jak rozumiem, mieści się w tym, co nazywane jest 'klarownością', 'przejrzystością', czy też 'mądrością' stanu buddy i jego pustością (pustką), ale nie jestem taka mądra, żeby to wszystko ze sobą logicznie połączyć.


QUOTE:
W pewnym sensie, przynajmniej dla mnie, jest to problem bardziej lingwistyczny niż... metafizyczny (...)

Ha, ja już z coraz większym trudem odróżniam jedno od drugiego. :)


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — wt gru 19, 2017 16:35



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
19/12/2017
QUOTE:
QUOTE:
Jakkolwiek manifestacja czy swobodna gra nigdy (nie) wydarza się bez żadnej przyczyny, w sensie nie jest nihilistycznie bezprzyczynowa.

Jeśli dobrze rozumiem, co mówią nauczyciele, to powyższe dotyczy wyłącznie samsary.
Samsary rozumianej jednie jako psychologiczny stan pomieszania/niewiedzy/cierpienia czy bardziej ogólnie jako psychofizyczna przestrzeń doświadczenia? Bo jeżeli wziąć pod uwagę, to drugie, to kwestia tego, czy jest to samara czy... nirwana jest czymś - patrząc z perspektywy czującej istoty - szczególnie przyczynowym bo przecież współzależnym. Takąż jest też droga do wyzwolenia i podążający nią. Stąd też, fakt, że jest to możliwe jest czymś, co zależy od tego, że żyjemy w świecie, w którym obecne są nauki Buddy, a te z kolei nie pojawiłyby się gdyby pewnej istocie nie zależało na tym aby pomóc innym. Jeżeli chodzi o moje rozumienie tego tematu, to wolność od przyczynowości, swoboda i spontaniczność są "skutkiem" dążenia będącego czymś uwarunkowanym, tak postawą jednostki, jak i jej otoczeniem.
QUOTE:
I nie wydaje mi się, żeby tutaj chodziło jedynie o inny rodzaj spojrzenia na kwestię przyczynowości zjawisk, raczej o inny wymiar tego, co uznane zostaje za rzeczywiste.
A czy to właśnie nie jest wzajemnie zależne, że to co uznajemy za przyczynowość stanowi o tym, co w konsekwencji jest rzeczywiste, w sensie dochodzi do skutku? Już sam fakt, że inaczej postrzegają istoty oświecone sugeruje, że i przyczynowość jest czymś... hmm... modalnym.
QUOTE:
Trudno nawet z tym dyskutować, bo brakuje i wiedzy naukowej, i nazewnictwa. Nie wiem też, jaka jest zależność (prawdopodobnie jest) pomiędzy przyczynowością a rozdziałem na podmiot, przedmiot, działanie.
W pewnym sensie, przynajmniej dla mnie, jest to problem bardziej lingwistyczny niż... metafizyczny:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Sapira-Whorfa

Tym samym, nawiązując do tematu wątku, można odpowiedzieć - to zależy (od tego na czym komu zależy) :)

Statystyki: autor: amogh — wt gru 19, 2017 16:08



Pytania do Was • Re: Czym jest dla Ciebie buddyzm?
19/12/2017
Jest metodą wynalezioną przez Buddę, jak poprzez szczególny trening umysłu (zwany medytacją) osiągnąć nowy, szczególny stan, nazywany przebudzeniem albo wyzwoleniem.

Statystyki: autor: Piotrek — wt gru 19, 2017 14:14



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
19/12/2017
QUOTE:
Jakkolwiek manifestacja czy swobodna gra nigdy (nie) wydarza się bez żadnej przyczyny, w sensie nie jest nihilistycznie bezprzyczynowa.

Jeśli dobrze rozumiem, co mówią nauczyciele, to powyższe dotyczy wyłącznie samsary. Dla osoby oświeconej/przebudzonej, która uwolniła się od prawa przyczynowości, będzie to faktycznie swobodna (spontaniczna, bezwysiłkowa) gra przestrzeni. I nie wydaje mi się, żeby tutaj chodziło jedynie o inny rodzaj spojrzenia na kwestię przyczynowości zjawisk, raczej o inny wymiar tego, co uznane zostaje za rzeczywiste. Trudno nawet z tym dyskutować, bo brakuje i wiedzy naukowej, i nazewnictwa. Nie wiem też, jaka jest zależność (prawdopodobnie jest) pomiędzy przyczynowością a rozdziałem na podmiot, przedmiot, działanie.


Pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — wt gru 19, 2017 14:12



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
19/12/2017
QUOTE:
dla mnie rzec, że nie ma przypadków, to tak jakby rzec, że wszechświat zaistniał z jakimś zamiarem... a nie był tylko swobodną grą, która się zamanifestowała (...)
Czołem :)

Jakkolwiek manifestacja czy swobodna gra nigdy (nie) wydarza się bez żadnej przyczyny, w sensie nie jest nihilistycznie bezprzyczynowa. Myślę, że problemem tutaj jest nie tyle przyczynowość, co podmiotowość stwórcy i stwarzanego wynikający z mechanicystycznego myślenia (względnie myślenia w ogóle).

Pozdrawiam

Statystyki: autor: amogh — wt gru 19, 2017 11:27



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
19/12/2017
QUOTE:
ps
dla mnie rzec, że nie ma przypadków, to tak jakby rzec, że wszechświat zaistniał z jakimś zamiarem... a nie był tylko swobodną grą, która się zamanifestowała (...)


Wiesz, ale czasem dobrze jest tak powiedzieć, bo to uzmysławia w pewien sposób sens buddyjskiej pracy. Gdyby nie było ścisłej zależności pomiędzy intencjonalnym działaniem a tym, co się wydarza, nie można byłoby również mówić o możliwości wyjścia poza samsarę. Klarownie to wyjaśniają theravadini: przeszła karma nie determinuje obecnej, a obecna wydarza się nieustannie tu i teraz w każdej reakcji na pojawiające się zjawiska. Ktoś, kto to wie, może z tego korzystać w świadomy sposób, może trenować umysł w takim właśnie kierunku, by w ogóle dostrzec jakieś tu i teraz, a potem stopniowo własnymi reakcjami wpływać na bieg wydarzeń.



pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — wt gru 19, 2017 03:20



Buddyzm Zen • Re: haiku
19/12/2017
sen nie odpuszcza
nawet teraz, mijam się
z tobą, księżycu!

Statystyki: autor: Diamentum — wt gru 19, 2017 00:55



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
19/12/2017
witaj

QUOTE:
:zonked:
jasne - dałem ciała - przepraszam :)

pozdrawiam
:14:

ps
dla mnie rzec, że nie ma przypadków, to tak jakby rzec, że wszechświat zaistniał z jakimś zamiarem... a nie był tylko swobodną grą, która się zamanifestowała, żartem, co nie brzmi dobrze, gdy trupy świata nas gonią i niedole, niemniej, to coś znaczy... znaczy: motyl - tylko, że inaczej, czyli homo sapiens :oczami:

Statystyki: autor: kunzang — wt gru 19, 2017 00:06



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
18/12/2017
QUOTE:
QUOTE:
Poza tym, spójrz na ikonkę 'żart', to była luźna wypowiedź, nie ścisły wykład buddyjski.
no więc właśnie - a ze swej strony, to niby tak po próżnicy mielę parę razy gałami/?/ :oczami:
och, Pani :)

:zonked:

pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — pn gru 18, 2017 23:48



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
18/12/2017
witaj

QUOTE:
Poza tym, spójrz na ikonkę 'żart', to była luźna wypowiedź, nie ścisły wykład buddyjski.
no więc właśnie - a ze swej strony, to niby tak po próżnicy mielę parę razy gałami/?/ :oczami:
och, Pani :)

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — pn gru 18, 2017 23:40



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
18/12/2017
QUOTE:
drugorzędne przyczyny karmiczne, to nic jak przypadek, który może zmienić wszystko i... tyle :oczami:

Napisałam ciutkę wcześniej:
QUOTE:
jestem przekonana, że to, z czym człowiek ma silny związek i tak samo do niego prędzej czy później przyjdzie, wraz z intencją i uruchomionym działaniem.

Przecież nie chcesz chyba napisać, że nie ma zależności pomiędzy intencjonalnym działaniem a zdarzeniami, bo to akurat uznałam za nieprzypadkowe. Poza tym, spójrz na ikonkę 'żart', to była luźna wypowiedź, nie ścisły wykład buddyjski. Nie przeczę, że mogła wydać się niejasna, ale posądzać mnie o determinizm?


pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — pn gru 18, 2017 23:36



Wasze pierwsze pytania • Re: czy można być buddystą nie przynależąc do żadnej sanghi?
18/12/2017
witaj Pani :)

QUOTE:
Żeby nie było: prawo przyczyny i skutku miałam na myśli.
dobrze, tylko które?... buddyjskie, czy hinduskie? :oczami:
QUOTE:
Siedzi we mnie taka rasowa buddystka i w kółko powtarza: nie ma przypadków. ;)
:oczami: rasowi determiniści też tak mawiali, i ci z czasów greckich /ich los już parki utkały - żadnego przypadku/, i skandynawowie /umowni wikingowie, znaczy/ z już ukutym przez bogów ich losem /nomen omen, dał im od tego wolność bóg chrześcijan i się nie dziwię, że skwapliwie z tego skorzystali - pojawiła się przestrzeń na całą masę przypadków - pojawiły się drugorzędne przyczyny, dane, poprzez ustanowienie wolnej woli/. no ale to zamierzchłe czasy... teraz mahometan mamy, którym los tka allah, bo ma takie a nie inne wobec każdego z nich plany. hinduizm już pominę, gdzie karma determinuje wszystko.
ale - jeżeli jest tak jak mówisz, że nie ma przypadków i to jest pogląd rasowego buddysty, to ze swej strony za taki buddyzm dziękuję bardzo - odpadam, mi nie po drodze :oczami:
ujmę to inaczej: nie ma przypadków? - dobrze, zatem oto te słowa, funta kłaków nie są warte: to nie zjawiska wiążą nas w sansarze, a nasz stosunek do nich /na Twym podwórku, to będzie podane jako słowa Tilopy do Naropy/.

pozdrawiam
:14:

ps
drugorzędne przyczyny karmiczne, to nic jak przypadek, który może zmienić wszystko i... tyle :oczami:

Statystyki: autor: kunzang — pn gru 18, 2017 22:25



Gdzie jest EGO? > PL > Forum >
Share: Facebook Google Twitter
Shortlink: http://www.e-budda.pl/link/347828 sLink