|
Forum
Media • Re: 8400 23/02/2012 jus smiga! na poczatek kilka tekstow: http://read.84000.co/Statystyki: Napisane przez zboj — Cz lut 23, 2012 08:37 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 22/02/2012 Xbalanque, mówiąc krótko opada wszystko wg buddyzmu i jest koniec filmu. Równie dobrze ateista materialistyczny może powiedzieć, że strach przed śmiercią wynika z błędu w przywiązaniu do ego bo przecież po śmierci nasza materia rozproszy się w ekosystemie, będziemy żyć w milionach bakterii i robaków zatem nie umrzemy, rozpadnie się tylko to do czego się jak idioci przywiązaliśmy. Och, jakże to przyjemne Proponuję założyć związek wyznaniowy... ludzi zapewne na kolana rzuci ta wspaniała teoria.Wyobraź sobie, że jesteś rzecznikiem rządu a Donald Tusk podnosi akcyzę na benzynę. Wychodzisz na spotkanie z obywatelami i dziennikarzami i mówisz im: "Drodzy Państwo! Wasze zdenerwowanie jest absurdalne. Wynika ono z błędu poznawczego. Wam się wydaje, że macie osobowość. Wam się wydaje, że macie ego. Wam się wydaje, że macie własność prywatną. Odrzućcie to wszystko a przestaniecie cierpieć i będziecie w ciągłej szczęśliwości.". Prawdopodobnie wylądowałbyś albo na intensywnej terapii bo tak mocno zagotowałbyś ludzi, albo na przeglądzie w szpitalu psychiatrycznym. Przyczyna cierpienia w buddyzmie czasami przypomina filozofię strusia, który myśli że zmienia świat kiedy zagrzebie głowę w piasku. To jest dopiero błąd poznawczy! To co napisałeś nt śmierci w buddyzmie (błędne przywiązanie do ego itp) to jest czysty ateizm ubrany w zgrabniejsze słówka. To co mówił Budda nt przyczyn cierpienia mówili też komuniści (w końcu Dalai Lama dziś nazywa się marksistą a kiedyś chciał wstąpić partii komunistycznej / nie został przyjęty). Można powiedzieć z pkt widzenia buddyzmu, że opozycja antykomunistyczna to byli wariaci przywiązani do swojego ego. Można powiedzieć z pkt widzenia buddyzmu, że wariatami byli ci którzy nie chcieli dać się skolektywizować bo byli przywiązani do własności prywatnej (a przecież ego nie istnieje a posiadanie to brnięcie w absurd). Statystyki: Napisane przez therion — Śr lut 22, 2012 23:55 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 22/02/2012 Therion wszystko to co opisujesz jako tak bardzo nieprzyjemne jest nieprzyjemne wyłącznie dla ego, jednostkowego i przywiązanego do swojej własnej idei. Kiedy odpadają kolejne przywiązania odpada również to. I to jak wyobrażasz sobie istnienie po śmierci czy po nibbanie jest z całą pewnością błędne jak i wszystkie możliwe o tym wyobrażenia. Statystyki: Napisane przez Xbalanque — Śr lut 22, 2012 18:37 Buddyzm Zen • Re: Nienawiść 22/02/2012 tak- współczucie to potężna rzecz. bardzo. też bym się na tym koncentrował- ale żeby nie było to na siłe, sztuczne i wymuszone to polecam studiowanie buddyzmu i praktykę medytacji. wszystko rozsądnie i w swoim tempie. jeśli masz wiare/rodzaj zaufania w drogę Buddy to po prostu rób to a z czasem zobaczysz w jaki spósób Twoja perspektywa sie zmienia. Obecnie jesteś uwikłany w pewne opinie, które Tobie szkodzą DZIŚ i czym innym jest fakt, że ktoś inny robi coś źle (bo z tym nikt nie polemizuje) a czym innym jest to, że takie działanie SZKODZI TOBIE i to tak szkodzi, ze nie potrafisz dobrze zadziałać aby to zmienić. Jesteś w półapce bo gdziekolwiek sie udasz- bedziesz cierpiał. To jest ważny dosyć punkt. Co zrobić aby to zmienić ?? W ZEN mozna czasem uslyszeć: najpierw musisz pomóc samemu sobie, a potem pomożesz innym. Inny kierunek nie jest możliwy. Drogą jest cierpliwa praktyka medytacji ![]() powodzenia Statystyki: Napisane przez KROOLIK — Śr lut 22, 2012 18:00 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 22/02/2012 lepsze napisał(a): Mną ten odcinek wstrząsnął na tyle, że aż zajrzałem na to forum, by zobaczyć jaka będzie Wasza reakcja. Jakbym miał uczucia religijne to z pewnością byłby one urażone ![]() Czasami mam wrażenie, że w naszym kraju wytworzyła się taka zasada, że do posiadania tkzw. uczuć religijnych uprawnieni (konstytucyjnie nawet) są wyznawcy...ale tylko jednej religii. Wiadomo jakiej i co pozornie daje tym wyznawcom jakby niezbywalne cywilne prawo do jeżdżenia po dowolnych innowiercach jakkolwiek, i bezkarnie ![]() Były by sprawy cywilne o zniesławianie innych wiar, może i sytuacja była by też inna. No, ale....to kosztuje. Wycieranie sobie buzi jest za free, a nawet dostaje się za to kasę...publiczną, przynajmniej do roku 2010. A i no, nawet można dostać nagrody na festiwalach. Statystyki: Napisane przez booker — Śr lut 22, 2012 17:37 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 22/02/2012 Swoją drogą to o Ameryce Płd, ekonomii tamtych krajów, kulturze niektórych Indian zwyczajnie kłamie. Bzdury jakie wygadywał o Ekwadorze swego czasu to już nie były nieporozumienia - to były kłamstwa. Statystyki: Napisane przez Xbalanque — Śr lut 22, 2012 17:26 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 podroznik28 napisał(a): Hej Booker! Nie cytuję całości bo nie chcę żeby niewygodnie wątek się czytało przez innych. Odniosę się więc nie cytując fragmentu o słowie: odrodzenie. Tzn. nie ma problemu z tym słowem. Ale problem może być i wywołać zamieszanie u początkujących - odrodzenie - słowo rozumiane potocznie (dodać do tego te sprawy omawiane w różnych nurtach na Zachodzie nie związane z Buddyzmem) i już jest problem bo sugeruje istnienie Atta. Jak dla mnie, samo słowo odradzanie nie sugeruje atta. Bardziej reinkarnacja. W każdym razie, chodzi o cykliczność egzystencji czujących istot o której nauczał Budda. Ta cykliczność jest róznie wyjaśniana, a róznica w wyjaśnieniu jest istotna, bo kwestia cykliczności egzystencji nie jest dla buddyzmu unikalna. Unikalne dla Buddhadharmy jest tylko to, jak to się dzieje. podroznik28 napisał(a): Na tej błędnej podstawie praktykowanie może pójść na manowce i tylko adept traci cenny czas. Objaśnienie słowne jest istotne - przecież posługujemy się uwarunkowanymi umysłami tak? Żeby ten uwarunkowany umysł uświadomił sobie czym jest w istocie - że nie jest on i nie stanowi jakieś JA tylko jest nagromadzeniem Skandh uwarunkowanych. TO KLUCZOWE. I gdy to się wie i zrozumie - praktyka może pójść całkowicie innymi torami - progres może być całkowicie innej jakości a także oszczędzamy czas. Prawda? Prawda, ale do tego, trzeba wpierw założyć o atta. Wydaje się, że jeżeli adept praktykuje, to zaznajamia się z nauczaniem. A w nauczaniu jest bardzo jasne - w każdej tradycji - że wszystko jest anatta. Warto IMHO poznawać różne podejścia do tematu, nie ma co się zawieszać na jednym Często tez jest tak, ze z czasem te same nauki pokazują drugie albo i trzecie "dno". Że to, jak rozumie się nauk ma nierozerwalny związek z tym, ile się ma (albo nie ma) zaciemnień.podroznik28 napisał(a): I właśnie mam świadomość, że to może być taka gra....tylko czy lepiej grać zgodnie z literą sedna czy grać w omamie? Niech sobie uwarunkowaniec nawet tworzy myśli o tym, że Anatta a nie Atta - pal licho! IMHO praktyka może jak wyżej wspomniałem nabrać innego wymiaru bo wyrasta z fundamentu mocnego (że Anatta) a nie z iluzorycznego (że Atta). I w tym kontekście - pisałem o Przewodniku i Was też pytałem jak dalej czynić żeby pogłębiać to i doświadczalnie poprzez rozwijanie wglądu zrealizować Anatta - tak jak piszesz...praktyka praktyka i w pewnym momencie bach i ok. Jest to gra, bo samo bezpośrednie osiągnięcie tego, co to znaczy "atta" i "dukkha" w ogóle - na sobie - może zając wiele czasu. A wygaszenie tego to jest jeszcze dalszy temat. Więc jakby kruszenie kopii o to, że słowo odradzanie albo nawet reinkarnacja, ale w kontekście buddyzmu odrazu, poprzez termin, narzuca jakby atta jest jakby dziwne. Z tym "bach i ok" też jest śmiesznie, bo dopiero w takich momentach, kiedy po owych "cichach i bahah" niewiedza powraca... dopiero wówczas powoli okazuje się, jak horrendalnie silne to jest, i z czym tak w ogóle ma się odczynienia. Z takimi tekstami jak cytowany od Bhikku trzeba bardzo uważać, bo - jak dla mnie - są bardzo mocno, niemal ekstremalnie zorientowane na pustkę. Jest to jednostronne przedstawienie tematu (od strony pustki, ale tylko pustki). Ale kiedy czyta się Sutty, to widać też, że Budda bardzo wiele razy używa konwencjonalnej prawdy o ludziach, istotach, tego jak działa karma, jak warunkuje kolejne narodziny tez po śmierci ciała, i jak należy patrzeć na karmę (w sensie, aplikować do siebie). Inaczej po prostu nie ma jak zaaplikować nauczania - musi być to aplikowane do siebie, do osoby. Ta aplikacja też nie narzuca żadnego atta. Raczej taka aplikacja kieruje Naukę właśnie tam gdzie trzeba - do rdzenia iluzji, a nie w jakieś nieistniejące istoty, nie w ludzi, których nie ma, jak to chce Buddhadhasa Bhikku. podroznik28 napisał(a): I jest też kwestia wglądu - jest stopniowy wgląd czy po prostu jest wgląd całościowy? Tzn. czy są w ramach progresu nasilenia wglądu? Na logikę wydaje się, że tak jak z poszerzaniem percepcji - jest stopniowy aż w końcu ciach i jest kompletny. Nie wiem czy to rozmyślanie tylko - zawsze gdy tylko (od 15 roku życia) próbowałem przy pomocy wszelkich tradycji urwać EGO - tak się umysł bronił, że popadałem w problemy neurotyczne wręcz. A teraz one zostały prawie całkowicie wyciszone. Więc uznałbym raczej, że to jakiś tam częściowy wgląd. Może jak przez dziurkę od klucza ale zawsze coś jak na początek prawdziwego zakasania rękawów i wzięcia się do roboty. Czy stopniowy czy całościowy to jak rozumiem zależy od uwarunkowań każdego z nas. Są takie - nieliczne - przypadki ludzi, którzy w poprzednich żywotach wykonali już bardzo dużo pracy, a w tym osiągają Arahanta, Anuttara Samyak Sambodhi, Tęczowe Ciała czy tam inne znaczne owoce w swoich tradycjach. Ale to są rzadkie przypadki i dla całej reszty praktykujących, nawet ścieżki bezpośrednie, które oferują osiągnięcie stanu buddy i choćby w jednym momencie, dzieje się stopniowo. Łatwo też jest się nabrać na jakieś własne osiagniecia W sensie, może wydawać się, że osiagneło sie to-czy-tamto, ale po czasie wychodzi, ze w tym jak manifestuje sie swoje działnia czy jak doświadcza jest zupełnie inaczej, i dalej jest się zaplątanym w całą gamę różnych trucizn. Często bywa, że np. domniemane wyciszenie po latach potrafi okazać się ...tłumieniem. /przykładowo, nie mówie o Tobie/Statystyki: Napisane przez booker — Śr lut 22, 2012 16:44 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 booker napisał(a): Hmmm, ale to puszczenie atta, kiedy dzieje się naprawdę, nie ma tam żadnego lgnięcia, i faktycznie cierpienie znika. Tylko, że co innego jest kiedy to się dzieje, a co innego jest, jak się mysli o tym, rozmyśla jak to puscić atta, a że nie ma atta, i tak dalej. To jak opisałeś to IMHO nie jest puszczanie atta, a pewna forma mentalnej ciuciubabki, która umysł bardzo lubi robic, z różnymi rzeczami, co do których ma "podjarkę". Jedna rzecz z Buddhadhasy jest jak dla mnie istotna - wspomina, że wiara w atta jest bardzo jakby "pierwotna", że jest to wiara mechanizmu przetrwania, pewne takie pierwociny w nas. Bardzo to jest, przynajmniej dla mnie, prawdziwe. Ale to też znaczy, że nie daje się tego tak po prostu "rozwalić" samym myśleniem o tym, że nie ma atta. To by przypominało jakby patrzeć, że ręka się pali, i wierzyć, że samo myślenie i gadanie do siebie, że ta ręka się nie pali sprawi, że nie będzie bólu i ognia i zwęglonych paluchów. Kłopot z myśleniem o tym jest jeszcze taki, że wpada się łatwo w przekonanie, że "muszę coś puścić" albo "muszę coś zrobić". To tylko przeszkadza. O wiele lepiej jest zapomnieć o takich rzeczach, i po prostu praktykować. W pewnym momencie kiedy odpuści, to po prostu odpuści. Piszesz, o tej potrzebie nauczyciela. Co do mnie powiem tyle - kompetentny nauczyciel zaszkodzić nie ma jak, a pomaga bardzo. Jedynie co więc, jeżeli możesz, znajdź dla siebie miejsce i ludzi do praktyki. Naprawdę warto mieć to wsparcie. Powodzonka. Hej Booker! Nie cytuję całości bo nie chcę żeby niewygodnie wątek się czytało przez innych. Odniosę się więc nie cytując fragmentu o słowie: odrodzenie. Tzn. nie ma problemu z tym słowem. Ale problem może być i wywołać zamieszanie u początkujących - odrodzenie - słowo rozumiane potocznie (dodać do tego te sprawy omawiane w różnych nurtach na Zachodzie nie związane z Buddyzmem) i już jest problem bo sugeruje istnienie Atta. Na tej błędnej podstawie praktykowanie może pójść na manowce i tylko adept traci cenny czas. Objaśnienie słowne jest istotne - przecież posługujemy się uwarunkowanymi umysłami tak? Żeby ten uwarunkowany umysł uświadomił sobie czym jest w istocie - że nie jest on i nie stanowi jakieś JA tylko jest nagromadzeniem Skandh uwarunkowanych. TO KLUCZOWE. I gdy to się wie i zrozumie - praktyka może pójść całkowicie innymi torami - progres może być całkowicie innej jakości a także oszczędzamy czas. Prawda? I właśnie mam świadomość, że to może być taka gra....tylko czy lepiej grać zgodnie z literą sedna czy grać w omamie? Niech sobie uwarunkowaniec nawet tworzy myśli o tym, że Anatta a nie Atta - pal licho! IMHO praktyka może jak wyżej wspomniałem nabrać innego wymiaru bo wyrasta z fundamentu mocnego (że Anatta) a nie z iluzorycznego (że Atta). I w tym kontekście - pisałem o Przewodniku i Was też pytałem jak dalej czynić żeby pogłębiać to i doświadczalnie poprzez rozwijanie wglądu zrealizować Anatta - tak jak piszesz...praktyka praktyka i w pewnym momencie bach i ok. I jest też kwestia wglądu - jest stopniowy wgląd czy po prostu jest wgląd całościowy? Tzn. czy są w ramach progresu nasilenia wglądu? Na logikę wydaje się, że tak jak z poszerzaniem percepcji - jest stopniowy aż w końcu ciach i jest kompletny. Nie wiem czy to rozmyślanie tylko - zawsze gdy tylko (od 15 roku życia) próbowałem przy pomocy wszelkich tradycji urwać EGO - tak się umysł bronił, że popadałem w problemy neurotyczne wręcz. A teraz one zostały prawie całkowicie wyciszone. Więc uznałbym raczej, że to jakiś tam częściowy wgląd. Może jak przez dziurkę od klucza ale zawsze coś jak na początek prawdziwego zakasania rękawów i wzięcia się do roboty. Z poważaniem, Podróżnik Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Śr lut 22, 2012 16:21 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 podroznik28 napisał(a): Bardzo podobna sprawa z wątpliwym tłumaczeniem tamtej Sutry. Kto redaguje teksty na Sasana.pl? Dlaczego tam jest słowo odrodzenie a nie narodzenie? To trzeba chyba poprawić. Chodzi o ten artykuł: http://sasana.wikidot.com/korzysci-z-re ... yny-anatta Nie za bardzo rozumiem tego problemu. Cały sens nauczania Buddy we wczesnych tekstach opiera się na wstrzymaniu kolejnych narodzin. Tak czy nie? Więc w tym kontekście, odrodziny oznacza po prostu ponowne narodziny. Nie rozumiem dlaczego termin odrodziny dla Buddhadasa Bhikkhu to jest problem - w czym? Na co nauki o swiatach, w których się rodzą istoty, na co nauczanie o karmie, ktora to determinuje, na co nauczanie o nibbanie ktora sprawia, ze kolejne narodziny sa zatrzymane, kiedy wprowadza się zamieszanie mówiąc, że nie ma odrodzin? Oswieccie mnie proszę, bo zglupiałem Powiedzieć "sa narodziny, narodziny, narodziny" oddaje lepiej sens, niz slowo "sa odrodziny"? Bo mnie wprowadza tylko zamieszanie. Buddhadasa Bhikku napisał(a): Możemy podsumować stwierdzeniem, że jeżeli właściwie i dogłębnie zrozumiecie anattā, sami odkryjecie, że nie ma narodzin i reinkarnacji. Sprawa jest zakończona. No tak, więc na co Metoda i Dyscyplina? Budda powinien był 40 lat mówić tylko to jedno zdanie. Po co w ogóle jakakolwiek praktyka z 4 Prawdy, skoro nie ma narodzin i reinkarnacji (odrodzin)? Jakkolwiek można zrozumieć, że Bhikku mocno prze tutaj na prawdę absolutną, cały ten wywód traci sens, ponieważ brakuje połaczenia do prawdy relatywnej o czujacych istotach. Czyli tego, co Budda w Suttach tak zręcznie umiał pokazać w swoim nauczaniu. Co do sprzeczności o której mówisz, Podróżniku, to nie trzeba sięgać do tekstów Mahajany, żeby nie pasowały do tego wykładu Buddadhasy Bhikku. W kanonie pali znajdzie się wiele Sutt, które przystawione do tego wywodu będą sprzeczne. podroznik28 napisał(a): Tak jak pisałem wyżej...powinienem pogłębić wgląd bo nie wiem co dalej. I nie wiem jak Wy ale na prawdę: jeśli puści się Atta nie ma lgnięcia bo nie ma "ja, moje" a to powoduje przecież lgnięcie. Jak lgnąć gdy mamy ciągłe widzenie tego, że umysł jest uwarunkowany a co zabawniejsze...jest tylko skupiskiem 5 skandh. Hmmm, ale to puszczenie atta, kiedy dzieje się naprawdę, nie ma tam żadnego lgnięcia, i faktycznie cierpienie znika. Tylko, że co innego jest kiedy to się dzieje, a co innego jest, jak się mysli o tym, rozmyśla jak to puscić atta, a że nie ma atta, i tak dalej. To jak opisałeś to IMHO nie jest puszczanie atta, a pewna forma mentalnej ciuciubabki, która umysł bardzo lubi robic, z różnymi rzeczami, co do których ma "podjarkę". Jedna rzecz z Buddhadhasy jest jak dla mnie istotna - wspomina, że wiara w atta jest bardzo jakby "pierwotna", że jest to wiara mechanizmu przetrwania, pewne takie pierwociny w nas. Bardzo to jest, przynajmniej dla mnie, prawdziwe. Ale to też znaczy, że nie daje się tego tak po prostu "rozwalić" samym myśleniem o tym, że nie ma atta. To by przypominało jakby patrzeć, że ręka się pali, i wierzyć, że samo myślenie i gadanie do siebie, że ta ręka się nie pali sprawi, że nie będzie bólu i ognia i zwęglonych paluchów. Kłopot z myśleniem o tym jest jeszcze taki, że wpada się łatwo w przekonanie, że "muszę coś puścić" albo "muszę coś zrobić". To tylko przeszkadza. O wiele lepiej jest zapomnieć o takich rzeczach, i po prostu praktykować. W pewnym momencie kiedy odpuści, to po prostu odpuści. Piszesz, o tej potrzebie nauczyciela. Co do mnie powiem tyle - kompetentny nauczyciel zaszkodzić nie ma jak, a pomaga bardzo. Jedynie co więc, jeżeli możesz, znajdź dla siebie miejsce i ludzi do praktyki. Naprawdę warto mieć to wsparcie. Powodzonka. Statystyki: Napisane przez booker — Śr lut 22, 2012 14:56 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 Asti napisał(a): Z twoim podejściem poleciłbym Ci Zen, ale widzę, że uparłeś się na Theravadę... Ach i podsumowując: zgadzam się, że niewłaściwie zrozumiane doktryny mahajany mogą podtrzymywać iluzję atta. U każdego na początku pojawia się burza wywołana dysonansem poznawczym związanym z różnymi szkołami buddyjskimi, ale praktyka to z czasem rozpuszcza. Różnice teoretyczne nie są naprawdę aż tak istotne. Drogi Asti nie uparłem się na Theravadę. Muszę jeszcze obadać kilka spraw...jednakże Theravada będzie poza wyborem - ona jest czymś naturalnym IMHO. Co do tego, że niewłaściwie zrozumiana doktryna mahajany może podtrzymać iluzję Atta - tak! dlatego autorzy stron powinni baczyć na tłumaczenia które umieszczają - ktoś powinien przeredagować dla dobra początkujących, krążących. To prawda z dysonansem. I tak było u mnie (zacząłem w wieku 15 lat). Zgadzam się - różnice teoretyczne nie są istotne - czyli forma - będę czerpał z każdej tradycji - odpuszczając kwiatki wianki - bo na to szkoda czasu. Nadal liczę na szersze odniesienie się tych którzy już wcześniej mi odpisali - kwestia tradycji dla mnie nie jest priorytetem - muszę obadać różnice form - tak o po prostu...z nowej perspektywy. Aczkolwiek zdaje mi się, że Theravada mogłaby być odpowiednim kompletem - jest samo sedno, nie ma kwiatków wianków, jest Vipassana...okaże się. Tak czy siak nie chodzi mi o pomoc w wyborze tradycji a o odniesienie się do tego o czym pisałem m.in. o Atta itp. Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Śr lut 22, 2012 14:04 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 Quote: Progres poczyniłem ostatnio i co...dalej praca jest do wykonania. Z tym, że samodzielnie coś robiąc to więcej czasu trwa wszystko niż gdy ma się kogoś kto pokaże palcem w którą i gdzie co i jak - sami wiecie o co chodzi chyba każdy z was pod opieką Nauczyciela jest. W czym "problem"? A no tym, że jestem jak roślinka która wykiełkowała na kupie gówna a nie rośliną i teraz muszę odnaleźć się z nową percepcją w sprawach codzienności - mam partnerkę tak więc np. w sprawach seksu. Z resztą nie lgnę do niego -a miałem potężny temperament z powodów hormonalnych - tylko np musiałbym rozpoznać granicę pomiędzy lgnięciem a czystym doświadzczaniem seksu takim jakim jest...przy tak emocjonujących wydarzeniach jak SEKS...sami wiecie że to wyższa szkoła jazdy Tu trzeba doświadczenia którego nie mam. Jedno jest pewne - ma ona predyspozycje do zostania Buddystką bo ma umysł jaki ma - i będzie w stanie złamać w sobie iluzję Atta.Z twoim podejściem poleciłbym Ci Zen, ale widzę, że uparłeś się na Theravadę... Otóż, w Polsce nie ma zorganizowanej sanghi Theravady i z nauczycielami też kiepsko, więc Theravadini są zdani raczej na siebie i materiały z internetu. Jeśli chodzi o Theravadę to polecam Ajahna Brahma, jest masa jego wykładów w internecie, ale większość niestety po angielsku. Ach i podsumowując: zgadzam się, że niewłaściwie zrozumiane doktryny mahajany mogą podtrzymywać iluzję atta. U każdego na początku pojawia się burza wywołana dysonansem poznawczym związanym z różnymi szkołami buddyjskimi, ale praktyka to z czasem rozpuszcza. Różnice teoretyczne nie są naprawdę aż tak istotne. Liczy się jakość, to co wynosisz z buddyzmu, pewne doświadczenia dające szansę na pogłębienie zrozumienia natury rzeczywistości, to jak reagujesz na świat i jak świat reaguje na ciebie - a tego nie znajdzie się w słowach, ani w najbardziej trafnych nawet doktrynach. Statystyki: Napisane przez Asti — Śr lut 22, 2012 13:30 Wasze pierwsze pytania • Re: Wytrwałość w praktyce 22/02/2012 Tenga Rinpoche zawsze zaleca aby starac sie praktykowac codziennie ale krotkimi sesjami. Jesli dotychczasowy typ praktykowania ci nie pomaga w pilnosci praktyki to zmien go, np rob sesje po 5-10 min dziennie i tylko tyle, ale staraj sie to robic zawsze niezaleznie od okolicznosci w zyciu. Po jakim czasie (np po pol roku mozesz dodac kolejne 10 min i nastepne pol roku w ten sposob). Po wielu latach pilnej praktyki moze sie okazac ze nawet kilka godzin dziennie nie stanowi wiekszego wyzwania. Poprostu wprowadzasz w swoje codzienne zycie nawyk medytowania. Statystyki: Napisane przez Karinos — Śr lut 22, 2012 13:22 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 iwanxxx napisał(a): Dodam, że poglądy Buddhadhasy nie są reprezentatywne dla calej Theravady. podroznik28, przeczytaj, co pisze na ten temat Thanissaro: http://www.dhammatalks.org/Archive/Writ ... 111219.pdf Sutra, którą przywołałeś, to jakaś wczesna sutra jogaczary. Nie radzę Ci się w to zapuszczać i na jej podstawie wyrabiać sobie pogląd na temat całej mahajany, chyba, że Cię to bardzo interesuje. Jogaczara to bardzo słabo opisana w zachodnich językach filozofia a tłumaczenie sutry, które podałeś jest niepewne. Co do poglądu o nie-ja na gruncie kanonu palijskiego niektórzy rozróżniają światowy właściwy pogląd i właściwy pogląd przekraczający świat. Czynnikiem ścieżki jest ten drugi (tam jest właśnie o nie-ja), ale o ile rozumiem nie jest on możliwy do całkowitego pojęcia bez bezpośredniego wglądu. Odrodzenie i karma z kolei należą do tego pierwszego. Dopóki nie mamy jakiejś realizacji, to nasz pogląd zawsze jest zanieczyszczony poglądem o istnieniu ja. I to jest OK. piotr na pewno ma jakieś lepsze linki na to ![]() Pzdr Piotr Pisałem Iwanie to co powyżej w odpowiedzi na posty tych którzy zechcieli mi wcześniej odpowiedzieć i nie widziałem, że ktoś dodał nową odpowiedź. Tak więc w osobnym poście odpisuje Tobie. Tak więc: ok przyjmuję do wiadomości to co napisałeś. Dziękuję bardzo. Potwierdziłeś, że tłumaczenie sutry, które podałem jest niepewne - to już teraz nieistotne bo różnicy nie dostrzegam na fundamentalnym poziomie. Co do Mahajany też nie dostrzegam różnicy - po prostu inaczej prawi się o SEDNIE - każda tradycja o tym samym mówi tylko z wiadomych przyczyn na różny sposób. Dla mnie najistotniejsze jest SEDNO więc tak sobie będę skubał to tu to tam ale głównie z Theravady bo nie ma tutaj "bombek na choince". Ty Iwan jesteś ZENek i wy też tam "Widzieć rzeczy takimi jakimi są" co jest koniecznością - inaczej popadamy w odmęty uwarunkowanego umysłu i progres zatrzymany jest a co gorsza można wierzyć w jakiś stały czynnik odradzający się. Tak jak pisałem wyżej...powinienem pogłębić wgląd bo nie wiem co dalej. I nie wiem jak Wy ale na prawdę: jeśli puści się Atta nie ma lgnięcia bo nie ma "ja, moje" a to powoduje przecież lgnięcie. Jak lgnąć gdy mamy ciągłe widzenie tego, że umysł jest uwarunkowany a co zabawniejsze...jest tylko skupiskiem 5 skandh. Progres poczyniłem ostatnio i co...dalej praca jest do wykonania. Z tym, że samodzielnie coś robiąc to więcej czasu trwa wszystko niż gdy ma się kogoś kto pokaże palcem w którą i gdzie co i jak - sami wiecie o co chodzi chyba każdy z was pod opieką Nauczyciela jest. W czym "problem"? A no tym, że jestem jak roślinka która wykiełkowała na kupie gówna a nie rośliną i teraz muszę odnaleźć się z nową percepcją w sprawach codzienności - mam partnerkę tak więc np. w sprawach seksu. Z resztą nie lgnę do niego -a miałem potężny temperament z powodów hormonalnych - tylko np musiałbym rozpoznać granicę pomiędzy lgnięciem a czystym doświadzczaniem seksu takim jakim jest...przy tak emocjonujących wydarzeniach jak SEKS...sami wiecie że to wyższa szkoła jazdy Tu trzeba doświadczenia którego nie mam. Jedno jest pewne - ma ona predyspozycje do zostania Buddystką bo ma umysł jaki ma - i będzie w stanie złamać w sobie iluzję Atta.Iwan: Dodam, że poglądy Buddhadhasy nie są reprezentatywne dla calej Theravady. podroznik28, przeczytaj, co pisze na ten temat Thanissaro: Iwan niestety mam problem z Angielskim - nie wyłapię sensu a co do Buddhadhasy - o którym poglądzie dokładnie piszesz i co się nie zgadza z jego poglądów do reszty Theravady? Może znów tu kwestia nomenklatury....proszę wskazać który pogląd nie jest reprezentatywny i dlaczego - jeśli można. EDIT: Wstawiam tutaj notatkę z wczoraj zapomniałem dodać więc wklejam tutaj. Na portalu sasana.pl czytałem artykuł i odnotowałem takie coś: W następujący sposób można ukazać, jak niezliczone, szkodliwe działania karmiczne, pochodzące z przeszłości, tracą moc oddziaływania(2) w chwili, kiedy unicestwiona zostaje wiara w osobowość: 2. to znaczy nie przynoszące skutków w postaci odrodzenia NIE POWINNO BYĆ: 2. to znaczy nie przynoszące skutków w postaci narodzin? Bardzo podobna sprawa z wątpliwym tłumaczeniem tamtej Sutry. Kto redaguje teksty na Sasana.pl? Dlaczego tam jest słowo odrodzenie a nie narodzenie? To trzeba chyba poprawić. Chodzi o ten artykuł: http://sasana.wikidot.com/korzysci-z-re ... yny-anatta Z wyrazami szacunku, Podróżnik Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Śr lut 22, 2012 12:14 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 Bardzo dziękuję Piotrze za odpowiedź. Podejrzewałem błąd w tłumaczeniu ale wolałem upewnić się u kogoś bardziej obeznanego. Moja uwaga skupiła się w całości na tym słówku ponieważ przeczyłoby to samemu sednu Buddyzmu przecież bo zamysł o odradzaniu się wynika z wiary w Vinnana. Z Informatyki - Linux: Są różne tradycje buddyjskie - są różne dystrybucje Linuxa - jednakże wszystkie dystrybucje Linuksa opieraja się na jednym Jądrze - tak samo wszystkie tradycje mają swoje centrum: Anatta, Anicca, 4 szlachetne prawdy, ośmioraka szlachetna ścieżka itp. - to wybieram. A czerpał będę ze źródeł Theravadyjskich wszak cenne są one i zawierają mało "naleciałości" i "wynaturzeń" kulturowych. Gdyby tak wyeliminować wiarę/poczucie Vinnana, Atta to realizacja 4 szlachetnych prawd byłaby prostą drogą do celu. A tak to jest kręta a na każdym zakręcie inna tradycja z różnymi metodykami i kombinatorykami. I tak: "Jak, czcigodny Nāgaseno, bez przejścia może zaistnieć kontynuacja? Daj mi porównanie. – Przypuść, wspaniały królu, że ktoś chciał zapalić jeden płomień od drugiego. Czy można powiedzieć, że jeden przeszedł na drugi? – Nie, czcigodny. – Tak też, wspaniały królu, może zaistnieć kontynuacja bez przejścia." Wiem, że nie ma Atta tylko chodzi tu o Anatta w związku z tym nie ma odrodzin, są tylko narodziny narodziny...i wszystko jest uwarunkowane. To co pisze ten tekst jest jedynie skupiskiem/nagromadzeniem Skandh - dostrzegłem to całkiem niedawno. Co powininem w dalszym ciągu uczynić? Informuję, że to duży progres nastąpił i jestem trochę zdezorientowany...potrzebowałbym usiąść i medytować ale nie mam kiedy. Mam poczucie, że powinienem się zagłębić w to. Bardzo dziękuję Har-Dao, że napisałeś do mnie. Piszesz: "Problemem jest oczywiście "bhava-tanha" i chęć bycia - stawania się, także po śmierci. Buddha mówił o tym całkiem wyraźnie - że jest to przyczyna cierpienia." - Bhava-Tanha wynika z wiary w Atta w zakresie pragnień stawania się. A czy pragnienie bycia oświeconym także jest kwestią związaną z Atta? Moim zdaniem tak - bo gdyby całkowicie wyeliminować poczucie Atta i rozwinięcie uważności, że jesteśmy tylko nagromadzeniem Skandh które są uwarunkowane - przestałby się jeden z drugim czepiać pragnień tylko je obserwował takimi jakimi są - tak mi się wydaje ale jeśli nie jest to do końca związane z Atta tylko po prostu z progresem to ok. Bez różnicy. Co do pytania do przemyślenia - piszesz: skoro 5 skupisk nie może pojawić się bez jakichkolwiek uwarunkowań to skąd się one biorą...- uwarunkowania biorą się z kontynuacji która trwa jako krąg narodzin z powodu naszej ignorancji i przywiązania do Atta z czego wynikają różne tanha np. bhava-tanha a to implikuje właśnie ciągłą kontynuację z powodu tanha stawania się. Czyli gdy mamy bhava-tanha np. chcę zostać oświeconym, chcę zostać arahantem...to też jest to pragnienie stawania się. Ktoś na pewnym etapie progresu może stwierdzić, że skoro pragnienie bycia oświeconym to też pragnienie stawania się wtedy wpada w vibhava-tanha i pragnie teraz pozbyć się cierpienia - ale pomimo szczytnego zamiaru - jest to lgnięcie - powinien puścić to wszystko ale nie pozbywać się no bo w końcu o co chodzi:) Ale często powstać może pragnienie puszczania wszystkich Tanha - a to także lgnięcie. Powinno się więc zaobserwować fakt pragnienia i zobaczyć go takim jakim jest po prostu - a nie identyfikować się z pragnieniem - bo przecież pragnienie pochodzi z uwarunkowanego umysłu. Czyli gdy chwytamy się np. "szczytnego" chcę być oświeconym to także rodzi dukkha. Chwytanie się pragnień a nie pragnienia wywołują dukkha. Czyli jeśli ktoś chwyta się i pogrąża w skrajnościach ten nie ma wglądu w uwarunkowanie umysłu wychodzi na to. Jeśli ktoś ma pełny wgląd wtedy automatycznie odchodzą tego typu rzeczy - i czy tutaj pomijając "nomenklaturę" nie jest blisko do tego co ZENki robią? Bo cóż więcej jest do zrobienia jak nie pogłębianie wglądu i widzenie rzeczy takimi jakimi są? Wydaje mi się, że tu bardzo blisko do ZEN ale znów - tu kwestia formalizmów i wiedzy Buddyjskiej - a ja odpuściłem całkowicie TOMY opasłe - głównym mankamentem jest poczucie ATTA. Nawet gdyby ktoś się uparł mógłby stworzyć taki Theravadyjski ZEN - ultra prosty i podpasowany do współczesnego świata. Migło przed narządem wzroku tu na forum, że tradycja leśna Theravady może być taki ZENem...ale nie doczytałem i nie wgłębiałem o co chodzi jeszcze. Muszę coś teraz zrobić. Przydałoby się skontaktować z jakimś nauczycielem - pisałem, że nie wybieram żadnej tradycji i na podstawie tego co napisałem (uczepiłem się samego sedna nauk) kto byłby najlepszy? Wydaje mi się, że ktoś z Theravady (nie ma czasu na cuda wianki i bombki na choince). Wiem, że muszę wyrwać się z codzienności teraz i usiąść na tyłku. Nigdy nie miałem takiego autoparcia na medytację jak teraz powstało - w sumie to przez większość życia kontemplowałem w ciągu dnia codziennych spraw - ale to wymaga dużego nakładu energii bo dużo czynników rozpraszających jest co spowalniało progres. Jeśli poczyniłem pisząc w ogromnym zamęcie dookoła mnie jakiś błąd logiczny lub cokolwiek - będę niezmiernie wdzięczny za odniesienie się i skorygowanie. Z wyrazami szacunku, Świeżo narodzony ![]() Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Śr lut 22, 2012 12:01 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 Dodam, że poglądy Buddhadhasy nie są reprezentatywne dla calej Theravady. podroznik28, przeczytaj, co pisze na ten temat Thanissaro: http://www.dhammatalks.org/Archive/Writ ... 111219.pdf Sutra, którą przywołałeś, to jakaś wczesna sutra jogaczary. Nie radzę Ci się w to zapuszczać i na jej podstawie wyrabiać sobie pogląd na temat całej mahajany, chyba, że Cię to bardzo interesuje. Jogaczara to bardzo słabo opisana w zachodnich językach filozofia a tłumaczenie sutry, które podałeś jest niepewne. Co do poglądu o nie-ja na gruncie kanonu palijskiego niektórzy rozróżniają światowy właściwy pogląd i właściwy pogląd przekraczający świat. Czynnikiem ścieżki jest ten drugi (tam jest właśnie o nie-ja), ale o ile rozumiem nie jest on możliwy do całkowitego pojęcia bez bezpośredniego wglądu. Odrodzenie i karma z kolei należą do tego pierwszego. Dopóki nie mamy jakiejś realizacji, to nasz pogląd zawsze jest zanieczyszczony poglądem o istnieniu ja. I to jest OK. piotr na pewno ma jakieś lepsze linki na to ![]() Pzdr Piotr Statystyki: Napisane przez iwanxxx — Śr lut 22, 2012 11:50 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 podroznik28 napisał(a): Jakim cudem przechodzi się obok pogrążonych w Atta w ramach innych tradycji nie próbując ich z tego błędu wyprowadzić? Czołem Sam kanon palijski, z którego czerpie Buddhadasa jest sprzeczny w tej kwestii. To znaczy zależy jaki przyjmuje się klucz odczytywania kanonu. Jeśli założysz, że Buddhadasa ma rację wtedy nałożysz na oczy pewną kliszę i niektóre sutty mogą wydać Ci się całkiem nie na miejscu (i niektórzy ze współczesnych komentatorów mówią, że sutty te są dodane). Problemem jest oczywiście "bhava-tanha" i chęć bycia - stawania się, także po śmierci. Buddha mówił o tym całkiem wyraźnie - że jest to przyczyna cierpienia. Jakiekolwiek wymyki i projekty myślowe związane z "trwaniem" po śmierci tu lub gdzie indziej powodują tylko nagromadzanie się niepotrzebnego chcenia. Stąd chcenie by się było po śmierci. Z drugiej strony jest uznawanie (ateiści? nie wiem, na pewno nihiliści) że nie ma niczego i jest totalny blackout. Przed tym też przestrzegał Buddha i mówił na to "vi-bhava tanha". To są dwie skrajności. Nie uważam, żeby Buddhadasa był nihilistą, choć na pewno w twardych słowach mówił o ukrytym "bhava-tanha" w łonie buddystów. Ale nie jest to takie czarno-białe. Pytanie do przemyślenia - skoro 5 khandha nie może pojawić się bez jakiejkolwiek przyczyny, ex nihilo, bez uwarunkowań, to skąd się one biorą? Może dlatego, że w nas, nieoświeconych ludziach jest pełno niewiedzy - dlatego nie próbujemy wyprowadzać innych z błędu. Może też dlatego, że Buddha nie kłócił się na tematy ontologiczne, a tylko dawał receptę jak uwolnić się od cierpienia? Poszukaj sobie suttę, która opowiada przypowieść o strzale. metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — Śr lut 22, 2012 10:07 Buddyzm Theravada • Re: Duża sprzeczność. 22/02/2012 Cześć, Mogę tylko spekulować, ale mi to wygląda na błąd w tłumaczeniu chińskim. W jednym miejscu w tym tekście „transmigracja” występuje razem ze słowem „ustawanie”, dlatego obstawiałbym, że terminem, który powinien być użyty, jest „powstawanie”. Wydaje mi się to prawdopodobne zwłaszcza dlatego, że dalej w tekście „transmigracja” porównana jest do siania ziarna. A to jest klasyczną buddyjską analogią, obrazującą kontynuację khandh, która ma miejsce dzięki przyczynowości, a nie przejściu, „transmigracji”, jakiegoś stałego elementu. Zob. też: viewtopic.php?f=9&t=10749&p=132538#p132538 Statystyki: Napisane przez piotr — Śr lut 22, 2012 08:39 Wasze pierwsze pytania • Re: Wytrwałość w praktyce 22/02/2012 Siema siema ![]() Też jestem w trakcie sesji i ten sam problem mam. Myślę, że jest to kwestia motywacji. Prawdziwa, szczera i właściwa motywacja wyklucza takie huśtawki. Gdy motywacja jest nie wiadomo jaka (czytaj jakaś tam egoistyczna) praktyka prędzej czy później staje się jałowa i jest czymś co "należy robić i odklepać" a nie czymś co pragniesz robić cały czas dla dobra czujących istot. Gdy motywacja jest altruistyczna - wówczas wszystko staje się praktyką. Tak ja to widzę po sobie. Na początku podniecenie całym buddyzmem, ciekawość, chęć poznania technik medytacyjnych i różnych ciekawostek, z czasem się to wypala i pozostaje... no właśnie - albo pogmatwanie albo bierzemy sobie do serca cztery ślubowania ![]() Statystyki: Napisane przez Lamvadis — Śr lut 22, 2012 01:43 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 22/02/2012 Też lubię jego programy ;] Statystyki: Napisane przez therion — Śr lut 22, 2012 01:11 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 22/02/2012 Mój stary mnie lał za to że słuchałem Nirvany bo uważał to co tu napisałeś ale i tak lubie programy cejrowskiego. Te o amazonii tam pewnie też połowa to bujda na kółkach ale śmiesznie opowiada ![]() Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Śr lut 22, 2012 00:24 Wasze pierwsze pytania • Re: Karma? 22/02/2012 Dzięki za odpowiedzi... Nie jest mi z tym aż tak źle. Przeżyłem dużo złego i napewno to nie koniec, ale umiem radzić sobie z problami... Niektórzy na świecie mają gorzej... i to pewnie znaczna większość... Np dzieci w afryce... Kobiety w azji... Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Śr lut 22, 2012 00:19 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 21/02/2012 Dla środowiska z którego wywodzi się Cejrowski joga jest satanizmem a medytacja to oddawanie się diabłu. I żeby była jasność... wcale nie żartuję. A poza tym to cenię Cejrowskiego za szczerość. Jeśli wierzy, że jego Bóg jest taki wspaniały a wszystko co nie jest zaklepane przez Papieża (Cejrowski regularnie studiuje encykliki papieskie) jest satanizmem to jak on może postąpić inaczej? Nawet jeśli kłamie w takim programie jak ten o buddyzmie to robi to mając dobre intencje. Bo jeśli teraz zrazi X ludzi do buddyzmu to jest szansa że ci ludzie nie odejdą od wiary w której zostali wychowani = ich dusza zostanie zbawiona Katolicy są idealni do ćwiczenia współczucia ![]() Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 23:39 Buddyzm Theravada • Duża sprzeczność. 21/02/2012 Dobry wieczór, Jest tak, że nie mam określonej tradycji - badam wszystko i się rozeznaje - mało istotne teraz. Ja niedouczony w historycznych kwestiach i pochodnych Buddyjskich....pytam o to: Co więcej, Mądry Opiekunie, kiedy ciało umiera, świadomość opuszcza je, aby się reinkarnować. Weźmy przykład nasienia: kiedy zostanie zasadzone w ziemi i otrzyma wsparcie czterech elementów, stopniowo rozwinie się w kiełki, łodygi, gałęzie i liście. Podobnie, świadomość opuszcza martwe ciało, aby się reinkarnować. Przebieg reinkarnacji kontrolowany jest przez cztery czynniki — pamięć, uczucie, zdrowe dharmy i niezdrowe dharmy. Powyższy cytat stąd: http://mahajana.net/teksty/sutra_objasn ... tml#bref17 Widziałem napis: Sutra...ale to wygląda jak historyczny zapis rozmowy Buddy z kimś tam... Jak to się ma do: http://sasana.wikidot.com/anatta-i-odrodzenie "Teraz dochodzimy do trzeciego pytania, które ciśnie się na usta: skoro nie ma attā, co się odrodzi? Co lub kto się odradza? Wybaczcie, że jestem zmuszony użyć kolokwializmu, ale to pytanie jest absurdalne i szalone4. W buddyzmie nie ma sensu zadawać takich pytań. Nie ma dla nich miejsca w buddyzmie. Jeżeli pytacie co się później odradza, jest to najbardziej szalone i niedorzeczne pytanie. Jeżeli nie ma duszy, osoby, „ja” lub attā, jak może być „ktoś”, kto przechodzi i odradza się? Dlatego nie można pytać „kto się odrodzi”. Dlatego też ta sama osoba nigdy się nie odradza. Mimo to narodziny zdarzają się cały czas. Dzieje się to często i nieustannie, jednak nie ma odrodzenia. W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak odrodzenie lub reinkarnacja. Gdyby istniała jedna osoba, jedno „ja” lub „ty”, wtedy odrodzenie się takiej osoby byłoby tym co nazywamy reinkarnacją. Jednak gdy wszystko jest anattā, wtedy nie ma nic co by mogło się odrodzić. Istnieją narodziny, narodziny, narodziny cały czas. To jest oczywiste. Narodziny zdarzają się cały czas, jednak nigdy ta sama osoba nie rodzi się dwa razy. Każde narodziny są nowe. A więc są nieskończone narodziny, cały czas , jednak nie nazwiemy tego odrodzeniem, czy reinkarnacją." Szanowni Państwo. To jest druzgocząca różnica i "ja się tak nie bawię!". Co to ma być do jasnej ciasnej? Jakim prawem Sutry sugerują historyczny zapis mów Buddy? Bo nie przyjmuje do wiadomości, że tak faktycznie gadał skoro w artykule Anatta i odrodzenie jest sporo o tym co jest. Nie ma reinkarnacji bo to sugerowałoby realność Atta a mamy przecież Anatta. Zdążyłem zauważyć, że się tu "zespoliliście" wszyscy na tym forum i pomerdanie z pomieszaniem jest przy odpowiedziach różnym świeżakom...np. Theravadini obok tych z Tybetu piszą razem w zgodzie...a co z fundamentalną kwestią którą tutaj poprzez cytat przywołam: "Błogosławiony zakazywał swoim uczniom wierzyć w to, że świadomość lub duch (Viññāṇa) przechodzi by się odrodzić. Pewien bhikkhu o imieniu Sāti powiedział: “Według tego jak rozumiem Dhammę, jaka jest nauczana przez Błogosławionego, to jest ta sama świadomość, która trwa i podróżuje przez samsārę (cykle narodzin i śmierci), nie inna." Gdy inni mnisi sprzeciwili się, Sāti zatwardziale trwał przy swym „zgubnym poglądzie”. Gdy powiedziano o tym Buddzie, on sam zapytał Sāti. Ten ostatni jednak powtarzał swój pogląd, na co Buddha bardzo go złajał: „Człowieku o błędnym poglądzie, czy kiedykolwiek słyszałeś, abym kogokolwiek nauczał Dhammy w ten sposób? Człowieku o błędnym poglądzie, czy nie głosiłem w wielu mowach, że świadomość powstaje w zależny sposób, ponieważ bez warunków nie ma powstawania świadomości?”5 Wyraźnie widać więc, że Buddha nie uznawał, że „ta sama świadomość” odradza się z życia na życie." Jakim cudem przechodzi się obok pogrążonych w Atta w ramach innych tradycji nie próbując ich z tego błędu wyprowadzić? O co chodzi ogólnie. Dlaczego tak jest bo zmieszałem się tym wszystkim. Niech mi tu ktoś bez oglądania się na kolegów forumowych napisze prawdę jak się rzeczy mają na prawdę. PS. Wynaturzyłem się z powyższym po przeczytaniu wielu postów gdzie ciągłe wałkowany jest temat JA, BRAKU-JA i wszyscy z różnych tradycji łamią palce na klawiaturze żeby wyjaśnić cokolwiek. Dlaczego nikt nie przytoczył chociażby tego co w zgodzie z "Buddhadasa Bikkhu - Anattā i odrodzenie" jest i nie prostował "z duchem" tego artykułu? PS2. Prawie "wpadłem" w pułapkę niedualistycznych systemów ale jak widać w opisie co do tradycji: BRAK...jestem na etapie badania mając na uwadze oczywiście to co najważniejsze. Wydaje mi się, że tym niedualizmem w Mahajanie to ględzenie o JA i NIE-JA...te wszystkie wywodo-uniki są podszyte jakimś pierwiastkiem wiary w Atta stąd ta cała "osłonka". Oczywiście to luzne skojarzenie zbudowane na podstawie tego co wyczytałem z postów ludzi z tych tradycji. Buddhadasa Bikkhu JASNO I WYRAZNIE przedstawił jak się sprawy mają. "Teraz dochodzimy do istotnego zagadnienia. Buddha powiedział „Nauczam tylko jednej rzeczy: dukkha i zagaszenia dukkha.” - jakoś nie wydaje mi się, żeby dla tamtych tradycji było to zrozumiałe. Wyraźnie napisane- dukkha i zgaszenie dukkha. 4 szlachetne prawdy. Anatta. Jakim cudem ględzą tam o strumieniach świadomości i sugerują, że może coś przechodzi i inkarnuje??? A i wydaje się, że mówią: ok, ani ja ani nie-ja, ja i nie-ja itd. itp. - ale w "duchu" mają nadzieję, że Prawdziwy Umysł, Natura Rzeczywistości to będzie to ich JA...albo że będą tego elementem składowym...jako element tego Absolutu...coś w ten deseń. Może ktoś rozjaśnić, pokazać gdzie się mylę i o co chodzi Wam i Im z tymi różnicami? Z wyrazami szacunku, Podróżnik. Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Wt lut 21, 2012 23:24 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 21/02/2012 Cejrowski przeżywa poprostu kryzys wieku średniego... Nieznam się na buddyzmie, ale z mojego punktu widzenia to jest tak że te demony to nasza natura. Zło sami czynimy, nie demon jakiś bo tego niema. Na logikę biorąc to modląc się czy coś do takiego demona to tak jakby okkielzniewanie swojego złego ja... Czy moja teoria ma sens? Zaznacze że jestem ateista szukającym wiary, bez wykształcenia i z ... Więc pewnie się mylę... Ale czy dużo mi brakuje do waszego rozumowania? Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Wt lut 21, 2012 23:08 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 21/02/2012 Mną ten odcinek wstrząsnął na tyle, że aż zajrzałem na to forum, by zobaczyć jaka będzie Wasza reakcja. Jakbym miał uczucia religijne to z pewnością byłby one urażone ![]() Jednak jak widać, nawet taki stek bzdur, kiedy trafi na inteligentnego odbiorcę, może zaowocować chęcią dokonania pogłębionej relfeksji nad zaprezentowanymi zagadnieniami, zamiast takiego powierzchownego pitu pitu. Pozdrawiam i życzę cierpliwości sobie i Wam dla takich programów. Łukasz Statystyki: Napisane przez lepsze — Wt lut 21, 2012 22:48 Wasze pierwsze pytania • Wytrwałość w praktyce 21/02/2012 Witam Wszystkich. Na początku chciałbym powiedzieć, że mimo, iż wydaje mi się to powszechnym problemem nie znalazłem na forum podobnego tematu. Mimo, iż z buddyzmem jestem związany od jakichś 2 -3 lat, to wydaje mi się to jednym z podstawowych i powszechnych problemów, dlatego też umieszczam temat w dziale dla początkujących. Otóż podczas krótkiej drogi poznawania buddyzmu postanowiłem wybrać Zen, jako swoją ścieżkę. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, po prostu poczułem, że to jest to : ) Niemniej od początków swojej praktyki męczę się z pewnym problemem. Jak mówi temat chodzi o wytrwałość w swojej praktyce. Sprawa wygląda następująco: po wybraniu Zen starałem się praktykować jak najczęściej, pilnować swojego umysłu i zgłębiać dharmę. Unikałem nawet mięsa. Lecz po jakimś czasie cały mój zapał, czy jakkolwiek by to nazwać wyparował. Po prostu powoli przestawałem medytować, mijał mi cały "wigor", który miałem wcześniej i wracałem do starych nawyków (bałagan w umyśle, stare nawyki żywieniowe) i o buddyzmie myślałem coraz rzadziej. Po pewnym okresie stwierdziłem, że znowu warto zacząć praktykować, i cała historia się powtarza, tzn. wracam do buddyzmu, praktykuję i posuwam się naprzód, po czym po pewnym czasie albo samoistnie mi to mija, albo zaniechuję praktyki ze względu na brak czasu (jak np. aktualnie - sesja i sporo nauki) w związku z czym wracam do starego trybu życia. Przy ostatnim moim podejściu do powrotu na ścieżkę Zen stwierdziłem, że jeśli jeszcze raz zdarzy się coś takiego, to napiszę o tym tutaj. Niestety stało się tak, i chciałbym Was poprosić o jakąś radę. Jak pozbyć się tej niestabilności w praktyce, jak zażegnać tę całą niestałość i kroczyć Drogą bez obaw o powrót starych schematów? Pozdrawiam : ) Statystyki: Napisane przez Omnipot — Wt lut 21, 2012 22:43 Wasze pierwsze pytania • Re: Prośba o komentarz programu "Boso przez świat" nt buddyz 21/02/2012 Dzisiaj pokazują na tvn odcinek w którym Cejrowski mówi o buddyzmie. Kto ma tv niech zajrzy, jeszcze leci! ![]() Statystyki: Napisane przez Asti — Wt lut 21, 2012 22:24 Wasze pierwsze pytania • Re: Karma? 21/02/2012 Ja się zgadzam z Therionem, że bardzo możliwe, że z jakiegoś powodu ciągnie Cię do kobiet "problemogennych", ale przyczyn tego doszukiwałabym się raczej w tym życiu (nie trzeba sięgać z karmą w to co niewiadome). Być może to co stało się Twojej pierwszej dziewczynie miało na Ciebie tak duży wpływ, że później kolejne swoje kobiety wybierałeś wg określonego klucza, np. zwróciłeś uwagę na drugą, dlatego, że chciałeś jej pomóc, a tym samym niejako pomóc sobie. I być może z trzecią było tak samo. Odradzam bezpośrednie angażowanie się w pomoc kobietom "problemogennym". Żeby komuś pomóc trzeba wiedzieć jak. Zostaw to specjalistom. To co możesz zrobić (a może nawet powinieneś zrobić) to zająć się się swoim bólem, tym co się z Tobą dzieje teraz. Nie zostawaj z problemem sam. Zgłoś się do dobrego psychoterapeuty, który będzie wiedział jak Ci pomóc. Uleczenie bólu, zmiana wewnątrz Ciebie może zmienić Twoją dalszą karmę i ustrzec Cię przed podobnymi zdarzeniami. Trzymam kciuki. A tak w ogóle to bardzo mi przykro, że przeżyłeś tak traumatyczne wydarzenia. Wszystkiego dobrego. Statystyki: Napisane przez Flandra — Wt lut 21, 2012 21:30 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 21/02/2012 pawellt napisał(a): A tak ogólnie, jak oceniasz resztę tłumaczenia "Muttavali"? Można raczej śmiało czytać, czy warto brać poprawki i weryfikować dodatkowo z tekstami/tłumaczeniami Theravady? Czołem Zależy kto na to patrzy. Dla osób szukających i nowych w temacie lektura moim zdaniem przednia i polecam często. To jedna z nielicznych książek na rynku gdzie doktryna wczesnego buddyzmu wyłożona jest klarownie i bazuje na tekstach palijskich. Dla mnie personalnie (i to moja własna opinia) czasem było "niewygodnie" czytać pewne urywki, gdzie prof. Kania używał słów, których bym nigdy nie użył. Ale tak to już jest, każdy kto liźnie nieco palijskiego zaczyna wyrabiać swoje własne opinie na temat przekładu podstawowych terminów i inne tłumaczenia zaczynają go razić po oczach. Nic wielkiego. Drobna tanha do własnego widzimisię. ![]() metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — Wt lut 21, 2012 20:06 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 therion napisał(a): I niestety, ale takie naturalistyczne baśnie jak to co napisałem wyżej jest takim samym pocieszeniem jak to co oferuje buddyzm po śmierci. Skoro personalny strumień świadomości jest nietrwały etc to jest to z punktu widzenia naszej jaźni zwyczajna śmierć. Brak tego strumienia to właśnie anihilacja. Można tu robić różne lingwistyczne podchody tak jak to robią niektórzy buddyjscy nauczyciele na zachodzie, ale wniknie się w temat to okaże się że to śmierć jak śmierć. Rozpływamy się jak bałwan i adieu. Ok, ale wowczas nie było by mozliwosci przypomnienia sobie poprzednich zywotow. I dwa: brak doswiadczenia tego personalnego 'ja' niekoniecznie oznacza brak przytomnosci. ![]() Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 19:15 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 therion napisał(a): (...) Jeśli w chwili bardo zaprzestanę odradzania to co mnie spotka? To jest banalnie pytanie na które powinna być banalna odpowiedź. (...) W Bardo Thodol jest na to odpowiedź -- zostaniesz w swoich własnych wizjach. Jeśli rozpoznasz, że to wszystko to twój własny umysł, to nie powstaną emocje, które są przyczyną odradzania się. Zostaniesz dokładnie z tym, co sobie wypracowałeś. Tyle, że forma może Ci być obojętna, jeśli rozpoznasz w tym wszystkim iluzję. Odradzasz się siłą swojego pragnienie, więc jeśli nie chcesz zniknąć po śmierci - o czym piszesz - to nie znikniesz. Buddyzm nie ma tu nic do rzeczy. Na pewno ci w tym nie przeszkodzi, skoro tego nie chcesz. Natomiast to jaką formę przybierzesz to zależy od twoich pragnień. Dobrze jest pragnąć szczęścia wszystkich istot bo to prowadzi w lepsze światy. Możesz oczywiście osiągnąć wyzwolenie ze zła karmą rozpoznając wszystkie wizje jako projekcje własnego umysłu, ale podobno jest to trudne, a jeśli ci się nie uda, wpadniesz np. do piekła. Więc lepiej jest dobrze żyć i praktykować jakąś medytację z motywacją bodhicitty. To jest proste i optymalne. No i nie ma powodu zawracać sobie głowy buddyzmem. Co się tyczy dzogczen: therion napisał(a): Gdyby nie brak atmana bez chwili wahania stałbym się członkiem wspólnoty i oddał praktyce. Zobacz taką pozycję: http://www.snowlionpub.com/html/product_731.html http://www.amazon.com/Supreme-Source-Fundamental-Tantra-Dzogchen/dp/1559391200 Z tego co pamiętam cały tekst jest trochę w stylu hinduskiej tantry. Dla fundamentalisty buddyjskiego może to być wręcz niestrawne. Ale przywiązanie do terminologii nie jest mądrą rzeczą, bo to jest zjawisko właściwe dla sekt. Najpierw wprowadza się własną terminologię, a potem przez stulecia się dyskutuje, czy nauki dzogczen są tym samym co nauki mahamudry, czy może jednak nie. I tym podobne. Moim zdaniem nie ma sensu stwarzać sobie problemów wyłącznie sposobem wysławiania się. Nie ma również sensu tak bardzo przywiązywać się do pojęć, bo nigdy nie są doskonałe. Równie dobrze "thigle" możesz sobie nazwać duszą. To tylko kwestia konwencji, nic więcej. Statystyki: Napisane przez atiati — Wt lut 21, 2012 19:08 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 booker "Ateizm jak rozumiem zakłada anihilację po śmierci - buddyzm tego nie robi." Z punktu widzenia buddyzmu ateizm też nie zakłada pełnej anihilacji po śmierci. W końcu po śmierci żyjemy w milionach robaków i bakterii - pocieszające? Jednoczymy się z ekosystemem. Zamiast być jednym skupiskiem materii rozszerzamy się i stajemy się ekosystemem. Z punktu widzenia duchowego żyjemy w umysłach ludzi którzy nas szanowali, nasze dziedzictwo żyje w umysłach ludzi etc... ktoś z dobrym gadanym stworzyłby takie teorie, że hej ![]() I niestety, ale takie naturalistyczne baśnie jak to co napisałem wyżej jest takim samym pocieszeniem jak to co oferuje buddyzm po śmierci. Skoro personalny strumień świadomości jest nietrwały etc to jest to z punktu widzenia naszej jaźni zwyczajna śmierć. Brak tego strumienia to właśnie anihilacja. Można tu robić różne lingwistyczne podchody tak jak to robią niektórzy buddyjscy nauczyciele na zachodzie, ale jak wniknie się w temat to okaże się że to śmierć jak śmierć. Rozpływamy się jak bałwan i adieu... a mówienie sobie, że staniemy się śniegiem lub wodą jest takim samym pocieszeniem jakby naturalista powiedział, że po śmierci zjednoczymy się z ekosystemem. Z punktu widzenia jaźni to anihilacja. Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 19:02 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 therion napisał(a): "Przy bezpośrednim przeżyciu braku atmana nie ma stanu depresyjnego ani skamienienia osobowości, a wręcz przeciwnie "Sorry, ale to dla mnie i tak brzmi jak samobójstwo ![]() Brzmi różnie, w każdym razie to jak piszesz o braku atmana - jak dla mnie, IMHO - jest wielkim nieporozumieniem. therion napisał(a): Gdybym chociaż miał wymieszać się po śmierci z umysłem Wszechświata pozostając jakąś swoją esencją prawdziwego ja/czystego strumienia świadomości ... potraktowałbym to jak transformację, jakąś kontynuacje...ale bez tego wszystkiego buddyzm wygląda bardzo ateistycznie. Ba! Gorzej. Bo ateizm chociaż jest oparty na indywidualizmie i hedonizmie a tu brak ja, indywidualizmu i taki sam koniec jak w przypadku ateizmu. Ateizm jak rozumiem zakłada anihilację po śmierci - buddyzm tego nie robi. therion napisał(a): Po prostu skontaktuję się z nauczycielami buddyjskimi w swoim mieście. Myślę, że tak będzie najlepiej. Jest to dobra opcja do spróbowania. Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 18:33 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 Booker "Jak mniemam nie zakładasz przy tym potrzeby kontaktu z kwalifikowanym nauczycielem w kwestii otrzymania nauk do tej Jogi? "Generalnie wychodzę z założenia, że jestem swoją drogą, prawdą i życiem ![]() A poważnie mówiąc to wykonuję praktyki zawarte w "tybetańskiej jodze snu i śnienia" Tenzina Wangyala Rinpocze. Daje mi to wewnętrzny spokój, świetny sen... generalnie czuje się że żyje. Byłoby świetnie gdybym otrzymał nauki od nauczyciela, ale takowego nie spotkałem więc cóż ![]() "Przy bezpośrednim przeżyciu braku atmana nie ma stanu depresyjnego ani skamienienia osobowości, a wręcz przeciwnie "Sorry, ale to dla mnie i tak brzmi jak samobójstwo Gdybym chociaż miał wymieszać się po śmierci z umysłem Wszechświata pozostając jakąś swoją esencją prawdziwego ja/czystego strumienia świadomości ... potraktowałbym to jak transformację, jakąś kontynuacje...ale bez tego wszystkiego buddyzm wygląda bardzo ateistycznie. Ba! Gorzej. Bo ateizm chociaż jest oparty na indywidualizmie i hedonizmie a tu brak ja, indywidualizmu i taki sam koniec jak w przypadku ateizmu.Dziękuje wszystkim za odpowiedzi, ale chyba dotarliśmy do miejsca w którym już nie ruszymy dalej. Co można było powiedzieć chyba już zostało powiedziane. Swoich zainteresowań nie porzucam ani nie zamierzam iść do Kościoła na klęczkach Po prostu skontaktuję się z nauczycielami buddyjskimi w swoim mieście. Myślę, że tak będzie najlepiej.Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 18:20 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 therion napisał(a): booker:"Kwestia bardo jest znanym obszarem zainteresowań buddyzmu wadżrajany. Całkiem możliwe, iż zapytanie powinieneś skierować do nauczycieli tej tradycji buddyzmu właśnie." Właśnie wadżrajana i dzogczen już od dłuższego czasu przyciągnęły moją uwagę Gdyby nie brak atmana bez chwili wahania stałbym się członkiem wspólnoty i oddał praktyce. Odrzucając atmana robię się depresyjny, moja osobowość kamienieje - to nie dla mnie.Nie chcialbym Ci odbierać dobrej zabawy ale takie odrzucanie atmana jak piszesz to IMHO jest jakimś mentalnym wybiegiem. Przy bezpośrednim przeżyciu braku atmana nie ma stanu depresyjnego ani skamienienia osobowości, a wręcz przeciwnie therion napisał(a): Gdyby chociaż wyzwolenie miało w sobie szczyptę personalizmu, niezniszczalnego strumienia świadomości etc to byłbym usatysfakcjonowany. No cóż, ale nie ma. Ale nie znaczy to, że staniesz się zlobotomizowanym warzywem Ale jeżeli Cię to pociesza, mamy coś, co zwane jest "prawdziwą naturą" - jest ona poza czasem i przestrzenią, jest niestworzona, i nie może być zniszczona. Nie jest to jednak atman ![]() therion napisał(a): Co nie zmienia postaci rzeczy że nauki o umyśle jak najbardziej będę w swoim zakresie zgłębiać. Będę też praktykować jogę snu i śnienia... z tą tylko różnicą, że nie nazwę się buddystą. Jak mniemam nie zakładasz przy tym potrzeby kontaktu z kwalifikowanym nauczycielem w kwestii otrzymania nauk do tej Jogi? ![]() Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 18:05 Buddyzm Zen • Re: Czan a Zen - publikacje wydawnictwa "Miska ryżu" 21/02/2012 Żeby było ciekawiej to jest jeszcze koreańska tradycja Seon, niezależna od Zen, lecz oczywiście mająca swe źródło w Chan ![]() Statystyki: Napisane przez LordD — Wt lut 21, 2012 18:00 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 Xbalanque Współczesny świat nie jest rajem chociaż z perspektywy feudalnego chłopa życie dzisiejszego farmera byłoby postrzegane jako raj. Jakiś czas temu słyszałem historię Turka, który pochodził z bardzo ubogiej rodziny. Wyjechał z Turcji do Niemiec i obecnie jest milionerem. W czasach Buddy taka sytuacja byłaby postrzegana jak baśń. Wielu czołowych sportowców, modelek czasami też muzyków pochodzi z wiosek afrykańskich w których była jedna wielka bieda. Udało im się wyrwać i tera żyją jak arystokraci. Historii takich jest wiele a w czasach Buddy byłyby niemożliwe (chociażby z powodu "mniej zaawansowanej" technologii i ekonomii). Nawet jeśli urodzisz się w strasznym miejscu to jest szansa na to że się wyrwiesz i odmienisz swój los - tak kiedyś nie było a już na pewno nie na taką skalę. Powstaje też pytanie dlaczego tam się urodziłeś. Przez karmę? Więc czy nie lepiej jest tak wpłynąć na karmę by odrodzić się w przyjemnym miejscu? ![]() "Odpowiedzi na to jak to jest z tą oświeconą świadomością po ustaniu narodzin nikt Ci nie da bo nie da się odpowiedzieć." W pewnym zarysie powinno dać się nakreślić. Hinduizm ma na takie sytuacje metodę. Mówi się o wskazywaniu pewnych rzeczy palcem a po jakimś czasie zamiast skupiać się na palcu dostrzeżemy to co ten palec wskazał. "przyjmij aksjomat" Chyba Nietzsche powiedział, że ceni buddyzm dlatego że polega on na doświadczaniu a nie na ślepej wierze. Raczej nie jest on autorytetem buddyjskim, ale chyba Budda przyznałby mu w tym miejscu rację. Aksjomat odrzucenia siebie, wyrzeczenie się nawet autonomicznego personalnego pyłu mnie to dla mnie samobójstwo. Wnikanie w procesy umierania etc to z mojej perspektywy totalny przygnębiający nihilizm. Nie chcę tu wchodzić w rozważania teologiczne, ale uważam też że odrzucenie atmana to ruch absurdalny stąd faktycznie będę ewoluować bardziej w stronę hinduizmu niż buddyzmu. booker:"Kwestia bardo jest znanym obszarem zainteresowań buddyzmu wadżrajany. Całkiem możliwe, iż zapytanie powinieneś skierować do nauczycieli tej tradycji buddyzmu właśnie." Właśnie wadżrajana i dzogczen już od dłuższego czasu przyciągnęły moją uwagę Gdyby nie brak atmana bez chwili wahania stałbym się członkiem wspólnoty i oddał praktyce. Odrzucając atmana robię się depresyjny, moja osobowość kamienieje - to nie dla mnie. Gdyby chociaż wyzwolenie miało w sobie szczyptę personalizmu, niezniszczalnego strumienia świadomości etc to byłbym usatysfakcjonowany. Co nie zmienia postaci rzeczy że nauki o umyśle jak najbardziej będę w swoim zakresie zgłębiać. Będę też praktykować jogę snu i śnienia... z tą tylko różnicą, że nie nazwę się buddystą.Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 17:25 Wasze pierwsze pytania • Re: Nowy początkujący.Nowe pytania. 21/02/2012 Jako zwierze rodzisz się kiedy, jak już powiedziano wyżej, sprowadzi Cię do tego nagromadzona karma. Wyczytałem gdzieś, nie pamiętam niestety gdzie, jakaś komunistyczna książka ze zbiorem prac o buddyzmie, że w zwierzęca odrodzenia się niejako "wpada". Rodzisz się raz, a potem znowu, znowu, znowu aż wypali się zwierzęca karma i okoliczności pozwolą Ci zaistnieć w innym świecie. Zapytałem kiedyś JDPSN Andrzeja Piotrowskiego jak można przyspieszyć ten proces, ułatwić zwierzęciu szybciej wypalić karmę i wykroczyć poza zwierzęcy stan. Odpowiedział "Jeśli chcu chce się pić to daj mu wodę. Jeśli widzisz, że jest głodny to go nakarm". A więc traktuj zwierzęta ze współczuciem, postępując z nimi zachowuj czysty umysł, a pomożesz im w wielkim stopniu. Statystyki: Napisane przez Xbalanque — Wt lut 21, 2012 16:56 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 21/02/2012 Har-Dao napisał(a): Tak jakby zamiast serce dziś powiedzieć "rdzeń". Nie będzie wtedy chodziło o rdzeń kręgowy. Zatem też "serce" umysłu na pewno nie oznacza mięśnia w klatce piersiowej ![]() Hm. Byłby mały problem też dla ludzi po przeszczepach (fizycznego) serca ![]() Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 16:45 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 Ja tylko dodam, że jeżeli naprawdę uważasz, że dzisiejszy świat nie jest już taki zły to zapraszam 20 tysięcy kilometrów na południe. Albo na wschód. Albo do któregoś z Twoich sąsiadów. Odpowiedzi na to jak to jest z tą oświeconą świadomością po ustaniu narodzin nikt Ci nie da bo nie da się odpowiedzieć. Jeśli powiedzieć, że po śmierci świadomość istnieje to nie ma się racji. Jeśli powiedzieć, że po śmierci świadomość nie istnieje to nie ma się racji. Jeśli powiedzieć, że po śmierci świadomość zarówno istnieje jak i nie istnieje nie ma się racji. Jeśli powiedzieć, że po śmierci świadomość ani istnieje ani nie nie istnieje to też nie ma się racji. Wszystko to są cztery skrajności, czysty umysł jest poza takim podziałem na kategorie. próbujesz sobie to wyobrazić, a tu nie ma co sobie wyobrażać, przyjmij aksjomat: Nie jest tak jak myślisz, nigdy też nie wymyślisz jak. Nigdy się nie dowiesz, jak się dowiesz to też się nie dowiesz bo nie będzie już komu. Więc jest to temat, który możesz w swoich rozważaniach zostawić w spokoju, nic Ci nie da, a tylko zaśmieca łep ![]() Statystyki: Napisane przez Xbalanque — Wt lut 21, 2012 16:36 Buddyzm Zen • Re: Religia a lęk 21/02/2012 LordD napisał(a): Ale jako zenek co mam zrobić jak taka manifestacja ma miejsce? Nauczyciele pewnie poradzą mi to zignorować. Dla przykładu miałem kilka mocnych snów w których pojawiała się Wadżrajogini, pierwszy z nich miałem wtedy kiedy jeszcze nie miałem zielonego pojęcia o buddyzmie tybetańskim, następne gdy już takie pojęcie miałem (wtedy zidentyfikowałem tę postać). I co teraz? Może warto rozwijać jakąś łączność z Wadżrajogini, albo może lepiej tego nie tykać, zwłaszcza, że to wysoka tantra ponoć i nawet samo powtarzanie mantry może być niewłaściwe. Witam, Przepraszam że wracam do starszego wątku, ale mocno zainteresowało mnie to co napisałeś. Czy to było tak - że nie robiąc żadnych wizualizacji tej postaci - nagle Ci się przyśniła? Jeśli tak (i jeśli jej wygląd/atrybuty są w pewien sposób analogiczne u osób praktykujących wizualizację mantry wadżrajogini), to znaczy że ... nie jest to halucynacja? Czy że nasz umysł może "halucynować" w podobny sposób? pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — Wt lut 21, 2012 16:34 Ogłoszenia • Interdyscyplinarne sudia Religioznawcze w Lublinie 21/02/2012 Witajcie! W tym roku otarte zostanie religioznawstwo w Lublinie. Duzy nacisk kladziony bedzie na nim na studiowanie buddyzmu oraz innych nurtow mysli wschodniej. Kierunek zostal otwarty dzieki staraniom prof. Krzysztofa Kosiora, autora "Drogi srodkowej w nikajach": http://ksiazki.mahajana.net/index.php/D ... w_Nikajach oraz ksiazki "Budda": http://merlin.pl/Budda_Krzysztof-Kosior ... 4#fullinfo Na razie nie znam wszystkich szczegolow, ale moge juz teraz zapewnic, ze buddologia bedzie tam silna Moca. ![]() Opis: "Studia o charakterze interdyscyplinarnym kształcą poszukiwanych specjalistów, którzy potrafiliby nawiązywać kontakty z przedstawicielami innych kultur wykazując jednocześnie rozumienie i poszanowanie ich odmienności. Mogą oni znaleźć zatrudnienie w oświacie, administracji, kulturze, mediach i w biznesie, np. jako doradca ds. kontaktów z przedstawicielami mniejszości religijnych i etnicznych, jako dziennikarz lub krytyk wytworów kultury pochodzących spoza zachodniego kręgu kulturowego, jako znawca potrzeb i preferencji niezachodnich konsumentów w branży handlowej i reklamowej." wiecej na stronach: 1) UMCS o rekrutacji na Interdyscyplinarne studia Religioznawcze: http://filozofia.umcs.lublin.pl/rekrutacja/?page_id=182 2) Facebook: http://www.facebook.com/pages/Interdysc ... 7392947926 -------- Jesli mielibyscie jakies pytania piszcie tutaj, a ja postaram sie na wszystkie odpowiedziec najlepiej jak potrafie. Statystyki: Napisane przez Amicus — Wt lut 21, 2012 16:10 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 21/02/2012 Dzięki za wyjaśnienie.. A tak ogólnie, jak oceniasz resztę tłumaczenia "Muttavali"? Można raczej śmiało czytać, czy warto brać poprawki i weryfikować dodatkowo z tekstami/tłumaczeniami Theravady? pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — Wt lut 21, 2012 16:07 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 Quote: Akurat brak Boga nie jest czymś co mnie osobiście rusza Chociaż mój pogląd jest bardziej panteistyczny niż ateistyczny.Co do umierania to bardziej mnie przekonuje pogląd hinduizmu niż to co na razie słyszałem nt pośmiertnych losów człowieka w buddyzmie. "Dusza zmienia ciało jak ubranie". A po śmierci jeśli się wyzwolisz to będziesz połączony z Bogiem, zatopisz się w Absolucie, ale zachowując personalizm. I moje poszukiwania są dociekaniem jak to wygląda w buddyzmie. Nie ma atmana, jest anatman. Ale czy anatman to atman tak naprawdę? Atman to "wyższe ja" a anatman mówi o naszym egoistycznym, nietrwałym ja milcząc o śmiertelności lub nieśmiertelności personalnego strumienia świadomości. Twój pogląd zdecydowanie bardziej pasuje do Hinduizmu, zainteresuj się Advaitą, myślę, że to mógłby być dobry wybór dla ciebie. ![]() Istnieją nurty w buddyzmie, które bliskie są podejściu Hinduistycznemu, ale doktryna o braku "ja" jest zbyt silnie wbudowana w buddyzm, by mówić o jakimś personalnym strumieniu świadomości. Pozdrowienia, Asti. Statystyki: Napisane przez Asti — Wt lut 21, 2012 15:43 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 No cóż, sposób odrodzin czy tam reinkarnowania kiedy mamy doczynienia z duszą zapewne jest łatwiejszy w zrozumieniu. Budda jednak w swojej wizji róznił się w tym względzie, że wszystko postrzegł jako proces powstawania i rozpadu, a przyczynę odrodzin odnalazł nie w wędrówce duszy, a w obecności niewiedzy. Co do kwestii 'ja' to zasadniczo, zwłaszcza we wczesnych tekstach Budda milczy zapytywany, czy 'ja' istnieje, czy nie istnieje, czy po śmierci istnieje czy nie itd. Jak dla mnie, jest to bardzo dobra odpowiedź, ale niekoniecznie musi zadowolić Ciebie Więc faktycznie, może - jeżeli hinduizm bardziej Cię zadowala, lepiej było by się zagłębić w tamte rejony. Trudno powiedzieć Z drugiej strony, może spróbował byś się skontaktować z kompetentnym nauczycielem - raczej - niż dojść do wniosku, że skoro na jakimś forum buddyjskim (czyli tutaj) nie zostałeś usatysfakcjonowany, to oznacza, że nauki buddyjskie są do bani. Kwestia bardo jest znanym obszarem zainteresowań buddyzmu wadżrajany. Całkiem możliwe, iż zapytanie powinieneś skierować do nauczycieli tej tradycji buddyzmu właśnie. Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 15:42 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 booker napisał(a): therion napisał(a): booker:"czym dla Ciebie jest ateizm?" Brakiem Boga i takim poglądem na śmierć: umierasz, trochę boli, robi się ciemno.... i po zawodach. W takim razie buddyzm to by było coś na kształt pół-ateizmu. Brak Boga, ale śmierć ciała nie koniecznie oznacza "po zawodach". therion napisał(a): 3.Chcę jedynie dowiedzieć się co jest w pudełku, które nazywa się nirwana. Jak z mojej perspektywy (perspektywy świadka, widza, ja) miałoby wyglądać wyzwolenie w bardo. Może tutaj coś znajdziesz dla siebie: Lobpyn Tseczu Rinpocze - Cztery rodzaje bardo Akurat brak Boga nie jest czymś co mnie osobiście rusza Chociaż mój pogląd jest bardziej panteistyczny niż ateistyczny.Co do umierania to bardziej mnie przekonuje pogląd hinduizmu niż to co na razie słyszałem nt pośmiertnych losów człowieka w buddyzmie. "Dusza zmienia ciało jak ubranie". A po śmierci jeśli się wyzwolisz to będziesz połączony z Bogiem, zatopisz się w Absolucie, ale zachowując personalizm. I moje poszukiwania są dociekaniem jak to wygląda w buddyzmie. Nie ma atmana, jest anatman. Ale czy anatman to atman tak naprawdę? Atman to "wyższe ja" a anatman mówi o naszym egoistycznym, nietrwałym ja milcząc o śmiertelności lub nieśmiertelności personalnego strumienia świadomości. Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 15:03 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 therion napisał(a): booker:"czym dla Ciebie jest ateizm?" Brakiem Boga i takim poglądem na śmierć: umierasz, trochę boli, robi się ciemno.... i po zawodach. W takim razie buddyzm to by było coś na kształt pół-ateizmu. Brak Boga, ale śmierć ciała nie koniecznie oznacza "po zawodach". therion napisał(a): 3.Chcę jedynie dowiedzieć się co jest w pudełku, które nazywa się nirwana. Jak z mojej perspektywy (perspektywy świadka, widza, ja) miałoby wyglądać wyzwolenie w bardo. Może tutaj coś znajdziesz dla siebie: Lobpyn Tseczu Rinpocze - Cztery rodzaje bardo Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 14:54 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 booker:"czym dla Ciebie jest ateizm?" Brakiem Boga i takim poglądem na śmierć: umierasz, trochę boli, robi się ciemno.... i po zawodach. podroznik28 "Załóżmy, że nikt nie udzieli Ci satysfakconującej odpowiedzi - prawdopodobne to jest i co wtedy?" Ja się tak łatwo nie poddaję ani nie zniechęcam. Wtedy będę szukać odpowiedzi w innych miejscach. "Stwierdzisz, że Buddyzm nic nie daje" Nie jestem jednym z tych, którzy przeczytali nt "buddyzmu" w gazecie w poczekalni u dentysty. Nie jestem taki totalnie przypadkowy. Buddyzm i hinduizm mnie przyciągały od dziecka (ojciec miał sporo książek). Później doszła kabała i ogólnie ezoteryka. Od jakiegoś czasu zacząłem porządkować swoje poglądy i okazało się że panuje w nich duży chaos. Buddyzm "używam" jak rasowy człowiek Zachodu. Pomaga mi w stresie, lepiej śpię etc Więc nie powiem, że "nic nie daje". Ale nie zacznę go traktować serio w swoim życiu jeśli nie dowiem się kluczowym punktów. "Bo TY żądasz JASNEJ odpowiedzi na to co jest po drugiej stronie. Nie uważasz, że to trochę śmieszne?" 1.Nie chcę dowiedzieć się co jest po śmierci bo to nie jest czat z Bogiem. ![]() 2.Niczego nie żądam ![]() 3.Chcę jedynie dowiedzieć się co jest w pudełku, które nazywa się nirwana. Jak z mojej perspektywy (perspektywy świadka, widza, ja) miałoby wyglądać wyzwolenie w bardo. Chcę być szczery z samym sobą. Nie nazwę się buddystą ani nie pogrążę się w praktyce jeśli nie wiem dokąd idę i czy pogląd ostateczny jest kompatybilny ze mną, moją psychiką etc. "modnej na zachodzie reinkarnacji (zapożyczonej i wypaczonej swoją drogą wiadomo skąd)" Właśnie nie wiadomo. Chociażby w Starożytnej Grecji też byli ludzie mówiący nt reinkarnacji. Pogląd wielu osób z new age wyrasta chociażby z neoplatonizmu i orfizmu. "Co Ci pozostaje? Jeśli chcesz odrzucić Buddyzm i nie chcesz sprawdzić czy faktycznie pozwoli CI ON ZNALEŹĆ odpowiedź to Twoje ryzyko człowieku" Żeby odrzucić lub wchłonąć muszę wiedzieć co wchłaniam lub odrzucam. Jeżeli nie znajdę odpowiedzi to pogrążenie się w praktykę byłoby lekkomyślne lub byłbym nieszczery z samym sobą. "i co wybierzesz? Którąkolwiek RELIGIĘ?" Mam ograniczony wybór Został już tylko buddyzm i hinduizm Reszta wielkich religii w moich oczach to czysta polityka okraszona teistycznym opium żeby łatwiej rządzić krajem."Nie da się słowami ubrać tego czegoś" Pewnych rzeczy nie można opisać, ale nadal można je słownie wskazać palcem. Po pewnym czasie wzrok schodzi z palca na to co nieopisane. Ale niestety nie trafiłem jeszcze na "palec". Har-Dao "umierasz z każdą chwilą - nie dlatego, że się starzejesz - ale dlatego, że co moment powstaje w twoim zespoleniu ciała i umysłu nowe "ja". Za każdym razem umierasz i "odradzasz" się w kolejnej chwili jako inna osobowość, która ma nieco wspólnego z poprzednią," Nietrwałość. Normalna rzecz. Ale tu (za życia) nietrwałość "nas" objawia się jako transformacja, kontynuacja. Dzięki za tą odpowiedź. Ale w takim razie po co te legendy o czystej krainie? Po co niektórzy mówią o niezniszczalnym strumieniu świadomości? Po co mówi się o istotach oświeconych, które mają istnieć w X po śmierci? Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 14:48 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 czołem therion Co do śmierci i tym co po niej - co do osobowości jako takich to umierają i ich nie ma po śmierci. Co więcej, umierasz z każdą chwilą - nie dlatego, że się starzejesz - ale dlatego, że co moment powstaje w twoim zespoleniu ciała i umysłu nowe "ja". Za każdym razem umierasz i "odradzasz" się w kolejnej chwili jako inna osobowość, która ma nieco wspólnego z poprzednią, ale za każdym razem coraz mniej. Dlatego byłeś innym "ja" kilka lat temu, będziesz innym "ja" za kilka lat. Będzie się tak działo aż umrzesz. Wtedy zespolenie umysłu i materii się urywa i nie ma już odrodzin w tym ciele. Co jest potem? Na pewno już nie "ty" i twoja bajka. Czy zacznie się inna bajka? Nawet jeśli - to będzie to bajka "innego", nie Twoja. Zatem faktycznie buddyzm nie daje zbyt wiele pocieszenia choć nie powstrzymuje to przed uśmiechaniem się ![]() metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — Wt lut 21, 2012 13:15 Buddyzm Theravada • Re: Praktyka Theravady w wiezieniu - prosimy o pomoc 21/02/2012 Ikar, a moze poszukasz dla niego korespondencyjnie wsparcia od Bhikku Theravady? Nie wiem jednak jak w więzeniu z dostępem do e-maila ![]() Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 13:15 Wasze pierwsze pytania • Re: Nowy początkujący.Nowe pytania. 21/02/2012 AkAshA napisał(a): http://smierc.org Szkoda że płatne.... metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — Wt lut 21, 2012 13:03 Buddyzm Zen • Czan a Zen - publikacje wydawnictwa "Miska ryżu" 21/02/2012 Witam serdecznie, Od jakiegoś czasu czytuję książki wydawnictwa "Miska ryżu". Forma mi się podoba, zawartość również Można jednak znaleźć w sieci informacje o tym, że pomiędzy chińskim Czan/Chan, a współczesnymi szkołami Zen są różnice. Tymczasem w książkach tych termin "Chan" tłumaczony jest właściwie jako "Zen".Czy Waszym zdaniem te różnice są na tyle nieistotne, że można spokojnie uznać że to jest to samo? Mógłby ktoś chociażby pokrótce wyjaśnić lub wskazać jakieś sensowne źródło, z którego dowiem się jaka jest różnica pomiędzy Chan a obecnymi szkołami Zen (chociażby szkołą rinzai, w której podobnie jak w Chan duży nacisk kładzie się na koany?). Spotkałem się też w jednym z wątków na forum (coś o cierpkich wypowiedziach Dalajlamy na temat Zen), że fakt iż niektórzy przedstawiciele buddyzmu tybetańskiego wygłaszają takie opinie, wynika z tego - że Tybetańczycy nie znają współczesnego Zen, tylko mają wyobrażenia związane z dawnym Chan właśnie... Co więc jest takiego we współczesnych szkołach Zen, czego nie było/nie ma w tradycji Chan? Z góry dziękuję za przybliżenie sprawy i pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — Wt lut 21, 2012 12:53 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 21/02/2012 Czołem Co do Ireneusza Kani (którego książkę też czytałem) nie wiem czy uznaje on "citta" dosłownie, jako serce (mięsień) ponieważ serce jest tu rozumiane psychologicznie a nie fizycznie. Gdzieś czytałem, że rdzeń "cet" oraz słowo angielskie "think" mają to samo źródło etymologiczne. Tak jakby zamiast serce dziś powiedzieć "rdzeń". Nie będzie wtedy chodziło o rdzeń kręgowy. Zatem też "serce" umysłu na pewno nie oznacza mięśnia w klatce piersiowej ![]() metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — Wt lut 21, 2012 12:46 Wasze pierwsze pytania • Re: Nowy początkujący.Nowe pytania. 21/02/2012 Doktryną Buddyzmu jest brak indywidualnej niezmiennej duszy czyli - anatman. Nie mówi się tutaj dosłownie o reinkarnacji ,a raczej o wielu wcieleniach - powiedzcie mi jednak czy można przyspieszyć narodzenie sie ponowne w innym właśnie wcieleniu? Jeśli jest nam dane żyć określony czas : http://smierc.org - tutaj można sprawdzić ile nam zostało życia - dosłownie. ...to czy możemy przyspieszyć ten proces? Czy powinniśmy czekać aż "koniec" nastąpi samoistnie? Sprawdźcie ten link - może Wam da on odpowiedzi na Wasze nurty? Statystyki: Napisane przez AkAshA — Wt lut 21, 2012 12:43 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 therion napisał(a): I jeszcze jedno, niech sobie każdy szczerze przed samym sobą odpowie. Czy jeśli ma nas trafić szlag, po śmierci nie ma kompletnie nic (z punktu widzenia naszego aktualnego ja) to czy buddyzm ma dziś jakikolwiek sens? W świecie w którym żył Siakjamuni był ogrom okropnych wojen, medycyna na fatalnym poziomie, fatalne położenie tych którzy byli plebsem, życie większości ludzi było w porównaniu do dzisiejszego tragedią... w tym świecie faktycznie nie było sensu by się odradzać. Ale dziś? To co dzisiaj jest fantastyką jutro staje się możliwe a pojutrze staje się rzeczywistością. Po co uciekać z takiego świata? Zatem jeśli Buddyzm nie jest tylko opium dla udręczonych cierpieniem mas i prawo karmy jest prawdą to współczesną przydatnością buddyzmu jest nauka o umyśle (w sensie używania go instrumentalnie jako tzw zen bez filozofii) + takie działanie by mieć pozytywne przyszłe wcielenie. To ja do Ciebie chyba inaczej spróbuję podejść. Załóżmy, że nikt nie udzieli Ci satysfakconującej odpowiedzi - prawdopodobne to jest i co wtedy? Stwierdzisz, że Buddyzm nic nie daje (wplatasz go w cechy czasów w których powstał - wiadomo o co Ci chodzi) i co wybierzesz? Którąkolwiek RELIGIĘ? Nie. Bo TY żądasz JASNEJ odpowiedzi na to co jest po drugiej stronie. Nie uważasz, że to trochę śmieszne? Nie spinaj się tak Buddyzmem teraz i pomyśl - kto Ci udzieli takiej odpowiedzi? Ci od religii odpowiedzą o Bogu i innych sprawach opierając się na wierze. Ateiści itd opierając się np. na darwinizmie wiadomo co odpowiedzią, pójdziesz do tych od NewAge? Też zaczną opowiadać wplatając kwestie modnej na zachodzie reinkarnacji (zapożyczonej i wypaczonej swoją drogą wiadomo skąd). ZAWSZE będziesz nie pocieszony. Co Ci pozostaje? Jeśli chcesz odrzucić Buddyzm i nie chcesz sprawdzić czy faktycznie pozwoli CI ON ZNALEŹĆ odpowiedź to Twoje ryzyko człowieku. NIKT nie musi Ci nic udowadniać na siłę. To, że TY stwierdzisz swoim dualistycznym umysłem, że jeśli nie udzielono w Twoim mniemaniu satysfakcjonującej odpowiedzi - to Buddyzm nie ma nic do zaoferowania - To proszę bardzo. To Twoja pościel i łóżko. Ściel jak chcesz. Egocentryzm cię zmiażdżył. Coś tam próbowałeś napisałeś z medytacją itd...widzę, że jesteś na etapie w którym dualistyczny umysł zaangażował całą armię swoich możliwości żeby zaataktować postrzeganie...też tak miałem. I wiesz co? Mało mnie obchodzi co będzie dalej. Ja wiem, że skoro spróbowałeś to w końcu znajdziesz drogę - jeśli pokonasz atak który masz w umyśle ![]() Wiesz jak jest? JA JEST I NIE JEST. Po wyzwoleniu "jesteś" ale nie można powiedzieć, że jesteś - to nie jest takie "jestestwo" w rozumieniu wszystkich ludzi. Wierz mi, że Budda specjalnie omijał tą kwestię bo ona może spowodować wielkie przeszkody w rozwoju. Z punktu widzenia intelektualizującego umysłu można powiedzieć: jest i nie jest. Nie da się słowami ubrać tego czegoś. Tego trzeba doświadczyć - i tu musisz mięć dozę zaufania i sprawdzić. Jeśli nie - robisz to na własne ryzyko - podróżuj dalej...na upartych nie ma siły i nikt ich nie potrzebuje "zbawiać" na siłę. Zrobisz jak zechcesz rozumiesz? Dla swojego dobra radzę sprawdzić poprzez Buddyjskie doświadczenie i sprawdzić odpowiedź - bo co Ci pozostało skoro jesteś taki "intelektualny, racjonalny") ![]() Pozdrawiam, więcej nie mam do dodania bo też nie czuję się personalnie na siłach i nie mam takiego doświadczenia. Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Wt lut 21, 2012 11:40 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 21/02/2012 Har-Dao napisał(a): Czołem Fizycznie znaczy w mózgu? Nauka buddyjska nie jest neuronauką, więc też nie było wtedy tego typu objaśnień. Na pewno szczegóły znajdują się w Abhidhammie odnośnie saññā, ale personalnie nie czuję się na siłach, by to sprawdzić. Raczej nie będzie to zgodne ze współczesną nauką. Pytałem z ciekawości.. Wg tłumaczenia Ireneusza Kanii (znalazłem w zbiorze Muttavali) khandhy takie jak sanna czy vinanna fizycznie umiejscowione są w sercu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że buddyzm nie traktuje o anatomii.. ![]() pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — Wt lut 21, 2012 11:34 Buddyzm Tybetański • Re: Formy medytacyjne - ruchome czy statyczne? 21/02/2012 Aha, no to skoro w guru jodze VIII Karmapy te dakinie tańczą to i moja też będzie tańczyć . Dzięki za info ![]() Statystyki: Napisane przez lasirene — Wt lut 21, 2012 10:55 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 Czesc Therion w pewnym sensie zadajesz pytanie w stylu "czy kolor czerwony jest glosny, czy cichy?". Tak to się ma z pytaniami o to co się dzieje po smierci z osoba wyzwoloną. Zadajesz niewłaściwe pytanie. Pytanie bardziej powinno kierować się ku temu, w jaki sposób za życia zniwelować gniew, żądze i niewiedzę a nie ku temu, co się stanie po śmierci, jeżeli za życia zniweluję gniew, żądze i niewiedzę. W tej konwencji uwarunkowane doświadczenia życia - jakiekolwiek by nie były - są zawsze podszyte stresem. Przyczyną narodzin jest gniew, żądza i niewiedza. Ich zniwelowanie prowadzi do zakończenia stresu, ponieważ brak tych trzech skutkuje brakiem odrodzin, a to zakańcza stres. Więc efektywnie, po śmierci dojdzie do całkowitego zakończenia stresu. Nie jest to stan taki "ciemność i nic" bo wg. klasyfikacji wymiarów samsary, taki stan jest w dalszym ciągu wymiarem odrodzin, w tym wypadku w stanie nieprzytomności (nieobecności umysłu). Nie można powiedzieć, ze osoba wyzwolona po śmierci "gdzies będzie" albo "nie będzie się nigdzie" itd. Po prostu nie da się na to pytanie udzielić takiej odpowiedzi. Nie da się... i tyle. Więc odpowiedzią jest: zadajesz pytanie, na które nie da się udzielić takiej odpowiedzi, jakbyś chciał usłyszeć. Tak samo, jak nie można powiedzieć jaki dźwięk, cichy czy głośny, wydobywa jakiś tam kolor.Co do tego, jak się czuje człowiek w wyzwoleniu ... jeżeli opis Ci starczy to mniej wiecej wyglada to tak, że jakbys z calego zycia zebral wszystkie najbardziej zajefajne doznania, oraz jakbys zebral wszystkie swoje marzenia o jakimkowliek szczesciu, dowolne - jakie chcesz - to w swietle radosci wyzwolenia wszystkie tamte rzeczy są stresem ![]() Co do tego, czy buddyzm jest ateistyczny... czym dla Ciebie jest ateizm? Co do uciekania - na ścieżce są różne cele, jedni nie chcą się ponownie drodzić, a inni składają śluby ponownych odrodzin. Statystyki: Napisane przez booker — Wt lut 21, 2012 10:09 Buddyzm Tybetański • Re: Formy medytacyjne - ruchome czy statyczne? 21/02/2012 Zacznę od tego: czy jidam porusza się czy też nie ważniejsze jest zrozumienie po co medytuje się na formy jidama i jakie jest znaczenie, symbolika jidama itd. Bez tego wyobrażanie sobie jidamów np. w ruchu będzie co najwyżej rodzajem egzotycznej praktyki z umysłem. W istocie nie ma znaczenia czy jidam porusza się czy pozostaje w jakieś stycznej pozycji. Ale...bywają takie praktyki w których jidam porusza się np. przyjmują taneczne pozycje itd. Oczywiście dotyczy to tylko form stojących. Czasem jest tak, że dotyczy to wizualizacji przed tobą np. w guru jodze VIII Karmapy wyobraża się niezliczone formy dakiń mądrości, które cały czas tańczą i grają na bębenkach damaru(czyli, że nie tylko tylko tańczą, ale jednocześnie robią sporo hałasu ) . W innych medytacjach może być tak, że ty sam wyobrażając sobie siebie w formie jidama poruszasz się i wykonujesz określone aktywności. Niestety nie podam ci przykładu takiej praktyki ponieważ te które znam należą do sekretnych pouczeń, które nie są publicznie przekazywane. Jeśli zaś chodzi o formy jab jum, to są one statyczne ponieważ nie chodzi tutaj o seks Ogólnie mówiąc w medytacji jab jum docelowo jesteś jednocześnie obiema formami, które symbolicznie ukazują nierozdzielność pustki i świetlistości, mądrości i współczucia, metody i mądrości itp. Żeńska forma(jum)jest symbolem pustki/pierwotnej mądrości, która "obejmuje" wszystkie zjawiska, które wyrażone są przez męska formę(jab), która symbolizuje aspekt świetlistości. Jest to jeden z poziomów objaśniania form jab jum. Więc to czy formy poruszają się czy też nie, ma drugorzędne znaczenie. Podsumowując: w różnych medytacjach jidama można spotkać się z fazami praktyki w których jidam porusza się, ale rzadko dotyczy to podstawowych form medytacji. Poza tym, w każdej formie praktyki jidama spotkasz się z dynamicznymi elementami np. podczas fazy powtarzania mantr wykonuje się różne wizualizacje np. wysyłania światła, przyciągania różnych właściwości itd. itd. To tyle w skrócie.Statystyki: Napisane przez paolo — Wt lut 21, 2012 10:01 Buddyzm Tybetański • Re: Formy medytacyjne - ruchome czy statyczne? 21/02/2012 Czemu niby medytacja nie miałaby być w ruchu? U nas na przykład jest dość sporo form ruchomych: pokłony, praca zen, medytacja w chodzeniu, w pewnym sensie również śpiewy. Poza tym bardzo miło wspominam mantra yogę z krysznowcami i jogę, też bardzo dobre formy praktyki, choć z trochę innego podwórka. Wydaje mi się, że dobrze jest mieć trochę tego i trochę tego. Statystyki: Napisane przez elwis — Wt lut 21, 2012 08:53 Dharma • Re: buddyzm a mastrurbacja 21/02/2012 nom masturbacja choc zwyczajna rzecz to dla rozwoju duchowego nie jest czyms pozytywnym. Jak ktos potrafi przestrzegac silla i wstrzymac sie na jakis czas sam moze zobaczyc pozytywne skutki abstynencji od aktywnosci seksusalnych(wlaczajac w to seks). Bodajze siila anisamsa, czyli pozytywne rezultaty siila. No ale w praktyce ciezko, przynajmniej u mnie. Pozdrawiam ikar Statystyki: Napisane przez ikar — Wt lut 21, 2012 04:10 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 21/02/2012 Dzięki za tak długi post, oraz za link (przeczytam jutro rano). Na poziomie mentalnym rozumiem naukę (mam wyobrażenie i jakieś medytacyjne doświadczenie) o braku ego, nietrwałości, pustce. Mnie interesowało tylko jedno: na ile buddyzm jest ateistyczny?. To fundamentalne ludzkie pytanie: co jest po śmierci i co tutaj oferuje buddyzm? Czy jeśli przestanę identyfikować się z ego i dotrę do najbardziej podstawowej części istoty... to czy oczyszczony z ego strumień świadomości, który dzięki praktyce sobie uświadomię będzie trwał, gdy zaprzestanę ponownych narodzin? Czy wyzwolenie jest permanentnym doświadczaniem głębokiej medytacji? Czy będę w jakiś niedualistyczny sposób postrzegać? (to jest moje nadrzędne pytanie) Ktoś powie lakonicznie "nie będzie ja", ale to żadna odpowiedź na moje pytanie bo rodzi się kolejne: więc co będzie? Czy rozpadnie się też świadomość, świadek? Zgoda, nie będzie ja, ale co u licha będzie? Czarna nicość i po zawodach? To w takim co to za wyzwolenie? Czysty ateizm w innym opakowaniu. Czym jest buddyjskie wyzwolenie? Jeśli w chwili bardo zaprzestanę odradzania to co mnie spotka? To jest banalnie pytanie na które powinna być banalna odpowiedź. Skoro są ludzie, którzy planują swoje inkarnacje, którzy są oświeceni to na to powinny być bardzo proste i zgodne odpowiedzi. Jeżeli ktoś nazywa się buddystą i nie zna odpowiedzi na to pytanie to jest jak człowiek, który podpisał umowę kredytową ówczesnego jej przeczytania. " uwierz, że to prawda." Jeżeli będę chciał wierzyć pójdę do Kościoła. "Odrzucasz teraz wyjaśnienia bo" Bo ich nie otrzymuję a poza tym czy sceptycyzm jest grzechem? "Widzę, że nikt nie jest w stanie Ci wyjaśnić cokolwiek by nie napisał. " A w którym miejscu padła odpowiedź na moje pytanie, które formowałem z każdą wiadomością coraz najprościej a mimo to nadal był klops? Trzeba mieć chyba mentalność samobójcy i nienawidzić swoje życie żeby nie drążyć tematu który tu zacząłem. ----------- I jeszcze jedno, niech sobie każdy szczerze przed samym sobą odpowie. Czy jeśli ma nas trafić szlag, po śmierci nie ma kompletnie nic (z punktu widzenia naszego aktualnego ja) to czy buddyzm ma dziś jakikolwiek sens? W świecie w którym żył Siakjamuni był ogrom okropnych wojen, medycyna na fatalnym poziomie, fatalne położenie tych którzy byli plebsem, życie większości ludzi było w porównaniu do dzisiejszego tragedią... w tym świecie faktycznie nie było sensu by się odradzać. Ale dziś? To co dzisiaj jest fantastyką jutro staje się możliwe a pojutrze staje się rzeczywistością. Po co uciekać z takiego świata? Zatem jeśli Buddyzm nie jest tylko opium dla udręczonych cierpieniem mas i prawo karmy jest prawdą to współczesną przydatnością buddyzmu jest nauka o umyśle (w sensie używania go instrumentalnie jako tzw zen bez filozofii) + takie działanie by mieć pozytywne przyszłe wcielenie. Statystyki: Napisane przez therion — Wt lut 21, 2012 00:41 Buddyzm Tybetański • Formy medytacyjne - ruchome czy statyczne? 20/02/2012 Pewnie większość z Was będzie uważało, że to głupie pytanie, ale od długiego czasu mnie to nurtuje . Sprawa dotyczy jidamów, które "coś robią" poza siedzeniem . Mam tu na myśli postaci w zjednoczeniu albo tańczące dakinie. Wiecie, trochę głupio jest wyobrażać siebie w formie tańczącej dakini która zastygnęła i stoi na jednej nodze mając drugą wygiętą pod dziwnym kątem, no albo formy yab-yum... Więc jak to jest w medytacji na takie formy - mają się poruszać, czy nie?Statystyki: Napisane przez lasirene — Pn lut 20, 2012 23:55 Wasze pierwsze pytania • Re: tradycje?? 20/02/2012 Są już podobne wątki w tym dziale: Wybór tradycji Jak znaleźć prawdziwego mistrza? Wybór drogi - początki, pytania, wątpliwości, możliwości. Różnice między szkołami (dla laika) Żeby nie powielać, ten temat zamykam, ale zachęcam do zadawania pytań w powyższych wątkach (i do ich lektury, może znajdziesz w nich pomocne informacje). Statystyki: Napisane przez stworzenie — Pn lut 20, 2012 23:00 Wasze pierwsze pytania • Re: tradycje?? 20/02/2012 O tym nikt za ciebie nie zdecyduje. Poczytaj trochę, przejdź się do lokalnych ośrodków, sprawdź gdzie się czujesz dobrze. Najlepiej poczytaj inne wątki z podobnymi pytaniami, tam znajdziesz szczegółowe odpowiedzi, nie tylko ty miałeś ten kłopot z wyborem. ![]() O nauczycielach danej tradycji dowiesz się więcej w ośrodkach i publikacjach. Co jakiś czas są jakieś wykłady nauczycieli buddyjskich, można się przejść, posłuchać, zadać pytania... To pomoże ci zdecydować, co jest dla ciebie najodpowiedniejsze. Statystyki: Napisane przez Asti — Pn lut 20, 2012 22:59 Wasze pierwsze pytania • tradycje?? 20/02/2012 Skąd mam wiedzieć która tradycję buddy wybrać? Która czym jest, czym się charakteryzuje? Może mi ktoś odp? Skąd wsiąść nauczyciela? Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Pn lut 20, 2012 21:12 Dharma • Re: buddyzm a mastrurbacja 20/02/2012 Niewiem jak ma się buddyzm do nawigacje bo nieczytalem odp, i nieznam się... Ale jako jeszcze ateista coś ci powiem... Rozladuj się ale z tym nie przesadz. Znajdź sobie szybko laskę. Zbyt częste walenie zmienia świadomość. Gubisz się między światem realnym a wyobrażeniami... A tak pozatym rękę se możesz zwichnac ![]() Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Pn lut 20, 2012 21:08 Buddyzm Theravada • 20 stycznia 2012 20/02/2012 20 stycznia 2012:
Jest pięć, bhikkhowie, wad w dobytku. Jakich pięć? Dobytek jest zagrożony przez ogień, powódź, władców, rabusiów, niemiłych spadkobierców. Te, bhikkhowie, pięć wad jest w dobytku. – Aṅguttara Nikāya 5.227 Statystyki: Napisane przez piotr — Pn lut 20, 2012 19:35 Buddyzm Zen • Re: Nienawiść 20/02/2012 Cześć Jaroszy. Nie tyle, że miałbym dla Ciebie jakąś receptę ale... są w praktyce buddyjskiej takie działania zwane metta (skr. maitri). Jest to wzbudzanie miłującej dobroci. Można to robić na różne sposoby, są recytacje, mantrowanie np. OM MANI PEME HUNG, albo (co ja lubie np.) śpiewy, fajne są śpiewy Kwan Seum Bosal. No ale to kwestia gustu. Co do tłumienia, to nie jest to dobry pomysł - jak dla mnie, wylezie w skumulowanej postaci jakiś brzydal z tego. A co do ucieczki...uciec przed własnym umysłem jak - dla mnie, tak się nie da. Lepiej więc zrobić jakieś śpiewy lub pomantrować z intencją aby ten cały bałagan się rozpuścił. ![]() Wspomniałeś, że ludzkość jest jak jeden organizm - ok, ale objawy ala-depresyjne, gniew i złość na to co się dzieje nie są wyrazem dobrego zdrowia jednostki. Zatem, jak dla mnie, zacząć by trzeba od "uzdrowienia" swojej wizji (ustosunkowywania się do) świata. Zacząć trzeba od siebie. I wspomniana praktyka metty, czy mantry i śpiewy zorientowane na aspekt współczucia są na to bardzo fajną odtrutką. A jeżeli są robione przed zasiądnięciem do medytacji to nawet lepiej. Statystyki: Napisane przez booker — Pn lut 20, 2012 17:34 Ateneum - rozważania • Re: Słabe punkty Teorii Wielkiego Wybuchu 20/02/2012 anagamin napisał(a): Pomóżcie obalić tę niespójną teorię. Może uda się za pomocą jakichś buddyjskich przemyśleń ? Oto mój wkład czyli trzy podstawowe wątpliwości na temat tego, co gdzie i kiedy wybuchnęło podczas Big Bangu:1. To, co wybuchnęło musiało mieć formę fizyczną bo nic, co nie ma formy nie może eksplodować. Skąd więc wzięła się ta forma w kontekście prawa zachowania masy ? 2. Ta forma musiała siłą rzeczy znajdować się w przestrzeni czyli w czymś, co (wg Teorii Big Bang'u) sama stworzyła przez swoje pojawienie się. To trochę tak jak bycie rodzącą matką i rodzonym dzieckiem jednocześnie. 3. Wybuch jest procesem a więc następuje w czasie. Jak mogło do niego dojść skoro czas nie istniał przed wybuchem ? P.S. Pytań jest rzecz jasna więcej ale bardziej ciekaw jestem odpowiedzi ![]() 1. Nie było żadnego wybuchu, zasugerowałeś się słowem Wielki Wybuch, umysł dorobił wizualizacje alboco i stąd być może pomyłka. W rzeczywistości chodzi raczej o "ekspansję" ale to też tylko skrót myślowy. 2. Przestrzeń była jedną z tych rzeczy, które miały początek wraz z Wielkim Wybuchem. W momencie WW pojawił się czas, zaistniała przestrzeń. Nie wiem z czym masz tu problem. 3. Też nie widzę do czego pijesz. Nastąpił proces, punktowo i nagle, w wyniku którego zaczęła funkcjonować kolejność następowania po sobie zjawisk, w przeciwieństwie do stanu sprzed WW gdy zjawiska nie zachodziły. Nie potrzebny był czas, żeby doszło do WW. Statystyki: Napisane przez Xbalanque — Pn lut 20, 2012 16:59 Buddyzm Zen • Re: Nienawiść 20/02/2012 Jaroszy napisał(a): [ Zmienić opinie? Czyli zacząć uważać, że ktoś co robi coś źle robi dobrze? To znaczy po pierwsze spróbować spojrzeć na działanie ludzi szerzej - uwzględniając ich uwarunkowania. To, że ludzie za bardzo nie mają wyboru w tym co robią i w tym co myślą. Po drugie, przyjrzeć się też swoim opiniom - dlaczego są takie silne, z czego to wynika? Jaroszy napisał(a): Tylko postęp może go "zsynchronizować". Irytuje mnie to, że zamiast postępu ludzie chcą wracać do zarodka. Ale jeśli taki jest kierunek procesu przyczynowo-skutkowego? Jeśli to jest z jakiś powodów konieczne? Statystyki: Napisane przez leszek wojas — Pn lut 20, 2012 14:39 Wasze pierwsze pytania • Re: dusza, indywidualna świadomość, pudgala 20/02/2012 Iwanxxx - wielkie dzięki i ukłon tak mocny, że rozbijam głową beton za to co pisałeś Therionowi - przydatne dla mnie bardzo to było. Therion - prawdopodobnie to olejesz co piszę i nie ma sensu żebym to napisał ale napiszę dla innych czytających a nie komentujących - może się przyda w jakikolwiek sposób. Therion...ja tak samo dyskutowałem kiedyś z ludźmi z tego forum (nie pamiętam kiedy to było dokładnie i jaki miałem nick) i nie mogłem ich zrozumieć. Fizolowałem jak Ty i zastanawiałem się nad takimi rzeczami, później nastąpiło automatyczne odcięcie od Buddyzmu i żyłem po prostu dalej - jednak będąc za każdym razem (po każdym zbliżeniu i odrzuceniu) inny i w czasie "przerw" (gdzie chyba mózg silnie zindokrynowany katolicyzmem mielił wszystko) byłem - uważniejszy. Podczas ostatniego zbliżenia do Buddyzmu pojąłem w końcu o co chodzi z pustką i w ogóle nie-JA. I z perspektywy w której się znalazłem (pamiętaj wszystko jest relatywne, współzależne) widzę w jakim jesteś błędzie. Odrzucasz teraz wyjaśnienia bo ... no właśnie - powiem Ci - nie szarp się, daj sobie czas. Odetchnij. Im mocniej będziesz nalegał żeby "zrozumieć" tym większy opór rozum stawi. Nie jestem w stanie pomóc ani nikt tutaj...wiele sobie mogę radzić ale JA SAM otrzymywałem rady i pomimo połamania zwojów nie znalazłem odpowiedzi - przesłony nie rozerwiesz intelektualizując - to musi wyjść z obserwacji i ciszy - nawet nie piszę o medytacji bo ja nie medytowałem - tzn w sensie modelowym, że siadasz dupą przed ścianą czy co tam i ciśniesz na coś zwanego medytacją. Proste sprawy - puszczaj myśli wolno, skoncentruj się i obserwuj - z czasem przyjdzie odpowiedź. Skoro szukasz teraz - jest potencjał. Ale to może nie ten moment. Widzę, że nikt nie jest w stanie Ci wyjaśnić cokolwiek by nie napisał. Tak więc - powodzenia i chętnie pogadam jak wrócisz za jakiś czas - ciekawe tylko jaki to będzie czas...no chyba, że coś się stanie i "pojmiesz" albo inaczej: doświadczysz odpowiedzi. I nawiązując do tego co niżej napisałem (tutaj wstawka po napisaniu całego postu) - mieszają Ci w głowie różne tradycje...za dużo informacji masz. To też odpuść. Skup się TYLKO na tym co napisane w linku który podałem niżej + uwzględnij to co napisał Iwan bo tam jest o Pięciu Skupiskach itd. - to też na uwadze trzeba mieć czyli fundamenty. Wszystkiego co potrzebowałeś napisał Iwanxxx - i radziłbym to zapamiętać i gdy pójdziesz schodek wyżej wrócić do niego i pytać i mieć nadzieję, że jeszcze coś wyjaśni - on bardzo kluczowe rzeczy w pigułkach podaje. Świetne. Booker także świetny fragment przytoczył - powinien być pomocny w jakiś sposób. Chcesz wiedzieć gdzie mnie błysk ogarnął kilka razy ułamkosekundowy przy moim ostatnim "powrocie" po "mieleniu"? Gdy czytałem to: http://mahajana.net/teksty/nauka_buddy/ ... tml#II_2_1 - rozluźnij się, ochłoń i przeczytaj. Może Tobie też coś to da - ale jak pisałem wyżej - prawdopodobnie potrzebujesz takiego przemielenia jak ja... Jeszcze coś. Iwan napisał: Quote: 3. Problem, który postawiłeś zaprząta głowę buddystom od dawna Jak dla mnie wystarczy to tłumaczenie, które napisałem: ostatecznie nie ma ja, konwencjonalnie po prostu są istoty, które transmigrują. Pytania o to, jak działa ta transmigracja chyba są zbędne, bo to nieważne. Ważne jest jak postępować moralnie, ważne jest praktykować tak, aby nie odrodzić się niekorzystnie i ważne jest, żeby rozpoznać dzięki temu prawdę ostateczną. A mechanizmy odrodzenia to jakby piąte koło u wozu.PS. Fajnie jak jeszcze wrócisz i to przeczytasz. Mam nadzieję, że jakiś pożytek to przyniesie Tobie. Tym postem witam się z wszystkimi i pozdrawiam! Statystyki: Napisane przez podroznik28 — Pn lut 20, 2012 14:30 Buddyzm Zen • Re: Nienawiść 20/02/2012 leszek wojas napisał(a): Witaj, jak zrozumiałem masz problem z negatywnymi emocjami wynikającymi z Twojego myślenia o świecie - z silnych opinii. Moim zdaniem możesz spróbować zmienić albo swoje opinie albo swoje warunki. Zmienić opinie? Czyli zacząć uważać, że ktoś co robi coś źle robi dobrze? Quote: To chyba dość powszechne. Myślę, że w dużym stopniu jest to wpływ mediów. Prawie samo narzekanie w wiadomościach, tony wypaczeń promowanych przez seriale. Zwariować mozna. Nawet jeśli ty nie oglądasz to ten wpływ może przechodzić na ciebie z innych. Może spróbuj z tym popracować? Mam na myśli zrozumieć, że obraz świata jaki do większości z nas dociera jest bardzo wypaczony. Znacznie wyolbrzymione są problemy ekonomiczne czy gospodarcze, itp. Ja na przykład nie narzekam. Mam wielu przyjaciół, w życiu ukłąda mi się wcale dobrze i widzę, że to wszystko o czym piszesz wcale nie ma na moje życie tak wielkiego wpływu jak by chciały media. Postrzegam ludzkość jako jeden organizm. Tylko postęp może go "zsynchronizować". Irytuje mnie to, że zamiast postępu ludzie chcą wracać do zarodka. Podejmują ważne decyzje kierując się sentymentami i wiarą a nie rozumem co ma wpływ na mnie i moje środowisko (choćby ten nacjonalizm - bliższa współpraca z innymi krajami jest u na spostrzegana jako zdrada. Sam jestem nazywany "komunistą" gdy mówię, że moim zdaniem podział granicami nie ma większego sensu i prędzej czy później - zniknie). Spróbuję medytacji. Od dziś zacznę praktykę Uwagi o której pisze Nhat w ,,Cudzie Uważności''. Spróbuję również ,,obserwować umysł". Zobaczymy. Statystyki: Napisane przez Jaroszy — Pn lut 20, 2012 14:24 Pytania do Was • Re: Dlaczego chcesz lub praktykujesz buddyzm? 20/02/2012 Pewne podejście do życia i spojrzenie na jego elementy dojrzewało u mnie od długiego czasu. Punkt kulminacyjny, kiedy udało się to wszystko jakoś zintegrować nastąpił w czasie jednej sesji z grzybami psylocybinowymi lata temu. Podzieliłem się znajomym z ogółem swoich odczuć i przemyśleń, na co ten stwierdził, że jest takie coś jak zen i mogłoby mnie zainteresować, wysłał mi trochę artykułów i wywiadów z nauczycielami buddyjskimi, również spoza zenu i poczułem, że mogę tu zagrzać miejsce bo wygląda to na ścieżkę dla mnie. Zagrzałem ![]() Statystyki: Napisane przez Xbalanque — Pn lut 20, 2012 13:15 Pytania do Was • Re: Dlaczego chcesz lub praktykujesz buddyzm? 20/02/2012 A ja puki co jestem ba etapie książek. Właśnie kończę czytać - o naturze rzeczy-... Wychowałem się w mocno katolickiej rodzinie i nigdy nie czułem pociągu do tej wiary. Denerwowalo mnie zmuszanie do wiary, historia tej religi, to co teraz w kościele się dzieje. Nigdy nie miałem kolorowego życia, żeby to zmienić zaczolem szukać siebie... Zawsze czułem że to co mnie spotyka to nie przypadek. Rok temu kolega zafascynował mnie opowiadaniami o buddyzmie, czego z książek się dowiedzial. Pozyczylem od niego te lektury i coraz mocniej mnie fascynują, chociaż nie do końca rozumiem, czy nie do końca się z czymś zgadzam , ale to może wynikać z braku zrozumienia... Kilka lat temu byłem innym człowiekiem. W nic nie. Wierzyłem, nie miałem po co żyć. A teraz? Jakiegoś dziadka starego na przystanku poczestowalem papierosem. Zamienilem z nim kilka zdań, po czym stwierdził że czuć po mnie że jestem uduchowiony... Podniusl mnie tym na duchu i od tamtej pory umocnilem się w tej wierze...W sumie zauważyłem że sama wiara już dużo daje. Ludzie lepiej mnie postrzegają... Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Pn lut 20, 2012 12:35 Buddyzm Zen • Re: Nienawiść 20/02/2012 Jaroszy napisał(a): filozofia buddyzmu zen jest mi dość bliska (wyłączając dogmatyzm). W zenie nie ma dogmatów. xD Quote: Mój problem polega na tym, że czuję złość i nienawiść, które dosłownie wypaczają mi umysł. Powodem są wydarzenia... na świecie![...] To chyba dość powszechne. Myślę, że w dużym stopniu jest to wpływ mediów. Prawie samo narzekanie w wiadomościach, tony wypaczeń promowanych przez seriale. Zwariować mozna. Nawet jeśli ty nie oglądasz to ten wpływ może przechodzić na ciebie z innych. Może spróbuj z tym popracować? Mam na myśli zrozumieć, że obraz świata jaki do większości z nas dociera jest bardzo wypaczony. Znacznie wyolbrzymione są problemy ekonomiczne czy gospodarcze, itp. Ja na przykład nie narzekam. Mam wielu przyjaciół, w życiu ukłąda mi się wcale dobrze i widzę, że to wszystko o czym piszesz wcale nie ma na moje życie tak wielkiego wpływu jak by chciały media. Quote: Do tego żyję w środowisku nacjonalistycznym i już nie mogę znieść słuchania ksenofobicznych, homofobicznych, antysemickich, prymitywnych tekstów i nawoływać "do nawrócenia". Gdy dopada mnie te negatywne uczucie próbuję skupić się na oddechu, ale wtedy myślę sobie "to jednak nic nie da". Macie jakiś pomysł? Może najlepiej całkowicie stłumić emocje? Na pewno zmiana środowiska może być zbawienna. Bardzo dużo zależy od ludzi z którymi się zadajemy. Może jak pomyślisz "to nic nie da." pomyśl sobie "dlaczego?". Może uda ci się złapać umysł na produkowaniu absurdalnych pomysłów. ![]() Oczywiście pomijam tutaj regularną praktykę w takiej czy innej tradycji, bo to pewnie byłoby najskuteczniejsze. Statystyki: Napisane przez elwis — Pn lut 20, 2012 12:30 Buddyzm Zen • Re: Nienawiść 20/02/2012 Witaj, jak zrozumiałem masz problem z negatywnymi emocjami wynikającymi z Twojego myślenia o świecie - z silnych opinii. Moim zdaniem możesz spróbować zmienić albo swoje opinie albo swoje warunki. Jeśli uda Ci się zmienić swoje opinie to zmiana warunków nie będzie potrzebna. Jeśli nie, to możesz spróbować zmienić swoje warunki - zmienić swoje środowisko, na przykład wyjechać do innego kraju. Być może w nowych warunkach Twoje opinie nie będą tak silne. Tłumienie negatywnych emocji nie jest moim zdaniem dobrym rozwiązaniem. Bardziej ich przekraczanie czy rozpuszczanie na przykład poprzez praktykę medytacji. Pozdrawiam Statystyki: Napisane przez leszek wojas — Pn lut 20, 2012 12:06 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 20/02/2012 Czołem Fizycznie znaczy w mózgu? Nauka buddyjska nie jest neuronauką, więc też nie było wtedy tego typu objaśnień. Na pewno szczegóły znajdują się w Abhidhammie odnośnie saññā, ale personalnie nie czuję się na siłach, by to sprawdzić. Raczej nie będzie to zgodne ze współczesną nauką. Przy okazji - naukowcy w formie zalążkowej potrafią umiejscawiać już chyba "myślenie" w mózgu (rezonanse i te pe) dzięki mapowaniu napięcia bodajże. Tyle że nie jest to takie proste bo system jest złożony i nie można pokazać jednej myśli - raczej myśli /stany umysłowe wyglądają jak coś złożonego. metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — Pn lut 20, 2012 11:46 Buddyzm Zen • Nienawiść 20/02/2012 Witajcie, Na wstępie napiszę, że nie jestem buddystą i nic mnie nie łączy z jakąkolwiek religią. Napisałem na tym forum, ponieważ filozofia buddyzmu zen jest mi dość bliska (wyłączając dogmatyzm). Przeczytałem w życiu kilka książek Thich Nhat'a a i artykułów różnych autorów. Mój problem polega na tym, że czuję złość i nienawiść, które dosłownie wypaczają mi umysł. Powodem są wydarzenia... na świecie! Gdy widzę co się dzieje w moim kraju i poza nim coś od środka mnie rozrywa; nie mogę pojąć dlaczego ludzkość jest taka głupia niszcząc planetę, dlaczego mój kraj jest taki głupi naiwnie wierząc, że Krk powinien być traktowany z wyróżnieniem pomimo "skrzywienia" tej organizacji itd. itdp... Do tego żyję w środowisku nacjonalistycznym i już nie mogę znieść słuchania ksenofobicznych, homofobicznych, antysemickich, prymitywnych tekstów i nawoływać "do nawrócenia". Gdy dopada mnie te negatywne uczucie próbuję skupić się na oddechu, ale wtedy myślę sobie "to jednak nic nie da". Macie jakiś pomysł? Może najlepiej całkowicie stłumić emocje? Pozdrawiam Statystyki: Napisane przez Jaroszy — Pn lut 20, 2012 11:05 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 20/02/2012 Dzięki za przybliżenie tematu. Tylko gdzie fizycznie Theravada (lub inne szkoły buddyjskie) lokalizuje saññę? Niestety na sasana.wikidot nie znalazłem tej informacji.. pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — Pn lut 20, 2012 10:28 Wasze pierwsze pytania • Re: Karma? 20/02/2012 Możliwości jest wiele. Wg mnie najlepiej byłoby spojrzeć na kilka sposobów... zaczynając od najprostszych opcji. Jeśli zaczniesz to analizować od "kosmosu" (przeznaczenie, gniew Boga, karma) to duża szansa, że wyjdzie Ci "kosmos". Zacznij myśleć dlaczego tak się dzieje szukając najprostszych rozwiązań... dopiero stopniowo otwieraj się na kosmiczne wersje (karma, Bóg, los, klątwa etc). 1.Postaraj się popatrzeć maksymalnie obiektywnie, wyjdź z siebie i popatrz na problem z boku. 2.Co łączy te dziewczyny? Jaki jest wspólny mianownik? Może coś w wyglądzie? Charakterze? Osobowości? Może jakieś elementy życiorysu je łączą? etc Może być tak że z jakiegoś powodu ciągnie Cię do kobiet "problemogennych". Wyczuwasz intuicyjnie ich przyszłe problemy co objawia się chęcią zaopiekowania się nimi (chcesz by była Twoją dziewczyną). Jeżeli miałbym patrzeć na to od strony karmy to mogłoby być tak że straciłeś w poprzednim wcieleniu np córkę lub żonę, która jakimś X przypominała dziewczyny o których pisałeś a teraz trafiając na w jakimś stopniu podobne dziewczyny chcesz się z nimi związać i uchronić je przed tragedią, która wywołała u Ciebie traumę w poprzednim wcieleniu. Jak to możesz przerwać? Jeżeli jest tak jak mówię to idealnie byłoby gdyby udało Ci się faktycznie ochronić daną dziewczynę przed problemami. Gdyby udało Ci się ochronić ją przed cięciem się lub przed nożownikiem to może zgasiłbyś w sobie karmę która powoduje, że akurat takie dziewczyny zwracają Twoją uwagę. Może powinieneś zatrudnić się w jakimś centrum gdzie są kobiety po przejściach (przemoc domowa etc) jako wolontariusz? Jeżeli mam rację co do przyczyny Twojej karmy to w tej pracy pomagałbyś takiej ilości kobiet z problemami, że może ta traumatyczna karma o której wyżej pisałem wreszcie by zgasła? Możesz też stosować wizualizację... różnie można kombinować. Najlepiej byłoby rozpuścić przyczynę, ale żeby to zrobić musisz poznać przyczynę. Przeznacz wieczorem kilka chwil na przemyślenie tej sprawy. Wyłącz telefon. Przewietrz pokój. Usiądź w spokoju, wycisz się. Nie myśl "dlaczego tak się dzieje? dlaczego tak się dzieje?"... nie nabijaj sobie głowy. Postaraj się lekko nakierować umysł na problem. Bądź rozluźniony, jeżeli się nie nakręcisz to powinny pojawić się w Twoim umyśle różne skojarzenia - kto wie, może jedno z nich to przyczyna. Statystyki: Napisane przez therion — Pn lut 20, 2012 03:26 Wasze pierwsze pytania • Karma? 20/02/2012 Po pierwsze witam wszystkich. Niewiem jak się o to zapytać, bo niewiem czy dobrze rozumiem... Chodzi o to, że niby moja świadomość wybiera czas i miejsce narodzin, a to co się dzieje w życiu jest dziełem nas samych, naszych czynów. Ale czy jeżeli ciągle spotyka nas to samo zło, to można jakoś to przerwać?? Po raz trzeci poznałem fajna dxiewczyne, która polubiłem i po raz trzeci wydarzyło się coś bardzo zlego... Po raz trzeci to samo... Pierwsza ktoś zgwalcill i podzgal nożem. Druga sama się pociela, a teraz trzecia-ktoś ją dzgnal. Nożem. Czy to moje przeznaczenie? Nie mieć nikogo? Skutek przeszlych działań.. Można to jakoś zatrzymać???? Statystyki: Napisane przez PanchoSancho — Pn lut 20, 2012 00:57 Ateneum - rozważania • Re: Słabe punkty Teorii Wielkiego Wybuchu 19/02/2012 GreenTea napisał(a): Słyszałam też, że czas może być skończony, albo też, że może być więcej wymiarów czasu jeśli czas traktować jako zespolony a nie rzeczywisty jak to niektórzy robią to są dwa wymiary GreenTea napisał(a): Piękne widoczki na trasie od minus 37 do plus 27 potęgi zabrakło tego dwunastościanu co to ma być kształtem (powłoką) wszechświata w wersji skończonej no i ruchu gromad gwiazd w kierunku ciemnego przepływu ![]() Statystyki: Napisane przez leszek wojas — N lut 19, 2012 22:50 Ateneum - rozważania • Re: Słabe punkty Teorii Wielkiego Wybuchu 19/02/2012 The Scale of the Universe Piękne widoczki na trasie od minus 37 do plus 27 potęgi ![]() pozdrawiam, gt Statystyki: Napisane przez GreenTea — N lut 19, 2012 22:32 Ogłoszenia • Re: Namkhai Norbu Rinpocze - webcasty 19/02/2012 W najbliższą środę (Losar), o godzinie 12:00 (czasu polskiego) odbędzie się webcastowana praktyka Mandarawy z Mistrzem. Statystyki: Napisane przez stworzenie — N lut 19, 2012 21:25 Publikacje • Re: Artykuły do poczytania 19/02/2012 Cześć, Har-Dao napisał(a): Za Twoim pozwoleniem mogę rozszerzyć ten przypis, bo faktycznie jest tak jak mówisz. Mogę też wskazać Ciebie (w nawiasie) jako tego, który doprecyzował. Mogę? Jasne, dopisuj. Może być bez podawania personaliów, bez przesady. ![]() Statystyki: Napisane przez piotr — N lut 19, 2012 20:16 Buddyzm Theravada • 19 lutego 2012 19/02/2012 19 lutego 2012:
Udāyi, każda przyjemność i szczęście powstające zależenie od pięciu cięciw zmysłowości, nazwane jest przyjemnością zmysłową, obskurną, pospolitą, nieszlachetną. O tej przyjemności mówię, że nie powinna być praktykowana, kultywowana ani uprawiana, że należy się jej bać. – Majjhima Nikāya 66 Statystyki: Napisane przez piotr — N lut 19, 2012 19:46 Publikacje • Re: Artykuły do poczytania 19/02/2012 piotr napisał(a): Zwykle taka dwuznaczność wykorzystywana jest w tekstach do tego, by trochę wyśmiać tych, którzy formalnie są bhikkhami, czy braminami, a – mówiąc dyplomatycznie – nie przystają zachowaniem do standardów i wartości, których nauczał Przebudzony. Oj, ja więcej nie powiem, ale dzisiejszy bhikkhu i ówczesny bramin jako kasta kleru - dla mnie sporo podobieństw. Nie chcę się rozwodzić nad tym z wiadomych względów. piotr napisał(a): Natomiast o Buddhaghosie napisałem, bo z tekstu wynika, że źródło takiej egzegezy można znaleźć dopiero w birmańskich komentarzach. A jak się okazuje, pochodzi ona co najmniej z V w. n.e. Za Twoim pozwoleniem mogę rozszerzyć ten przypis, bo faktycznie jest tak jak mówisz. Mogę też wskazać Ciebie (w nawiasie) jako tego, który doprecyzował. Mogę? metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — N lut 19, 2012 17:55 Publikacje • Re: Artykuły do poczytania 19/02/2012 Cześć, Har-Dao napisał(a): Ano, prawda. Z jednej strony nazywanie "bhikkhu" ludzi świeckich, którzy kroczą zgodnie z Dhammą jest wg mnie jak najbardziej słuszne. Z drugiej spotkałem się z licznymi opiniami, że być tak nie może (tutaj dość twarde argumenty odnośnie Vinayi i nieprzestrzegania jej przez świeckich, nie bycia "wyświęconymi" cokolwiek to znaczy). Jak tam pisałem - są wymieniane w sutcie przybory mnisie, do których "prawa" nie mają świeccy, ale można to zastąpić przyborami świeckimi i nie będzie to niezgodne z duchem przekazu. Słowo bhikkhu jest już tak obciążone i obrosłe instytucjonalnie, że nie byłbym tak skłonny nazywać tak Ciebie czy siebie ani innych (chyba, że ktoś zechce ).Abstrahując już trochę od Satipaṭṭhāna-sutty, wydaje mi się, że słowo „bhikkhu”, podobnie jak „saṅgha”, jest homonimem, którego znaczenie zależne jest od kontekstu, w którym występuje. I tak jak piszesz, nazywanie szczerze praktykującego „bhikkhiem” obecnie może dziwnie brzmieć, bo aktualnie tego słowa używa się właściwie wyłącznie w jednym znaczeniu – kogoś kto „przeszedł dalej” (pabbajja). Zwykle taka dwuznaczność wykorzystywana jest w tekstach do tego, by trochę wyśmiać tych, którzy formalnie są bhikkhami, czy braminami, a – mówiąc dyplomatycznie – nie przystają zachowaniem do standardów i wartości, których nauczał Przebudzony. Natomiast o Buddhaghosie napisałem, bo z tekstu wynika, że źródło takiej egzegezy można znaleźć dopiero w birmańskich komentarzach. A jak się okazuje, pochodzi ona co najmniej z V w. n.e. Statystyki: Napisane przez piotr — N lut 19, 2012 17:19 Publikacje • Re: Artykuły do poczytania 19/02/2012 piotr napisał(a): Okazuje się jednak, że źródło tej interpretacji można znaleźć już w komentarzu sporządzonym przez Buddhaghosę, który pisze:
„Mnisi” to termin na określenie osób, które akceptują Dhammę. I dalej podaje kilka kanonicznych powodów na to dlaczego, tak uważa. Czołem piotr Ano, prawda. Z jednej strony nazywanie "bhikkhu" ludzi świeckich, którzy kroczą zgodnie z Dhammą jest wg mnie jak najbardziej słuszne. Z drugiej spotkałem się z licznymi opiniami, że być tak nie może (tutaj dość twarde argumenty odnośnie Vinayi i nieprzestrzegania jej przez świeckich, nie bycia "wyświęconymi" cokolwiek to znaczy). Jak tam pisałem - są wymieniane w sutcie przybory mnisie, do których "prawa" nie mają świeccy, ale można to zastąpić przyborami świeckimi i nie będzie to niezgodne z duchem przekazu. Słowo bhikkhu jest już tak obciążone i obrosłe instytucjonalnie, że nie byłbym tak skłonny nazywać tak Ciebie czy siebie ani innych (chyba, że ktoś zechce ).Ogólnie kiedyś był o to bodaj wielki spór w Birmie i dlatego tylko o tym wspomniałem. Wszystkie, a na pewno większość sutt w Tipitace jest skierowanych do mnichów, to znaczy Buddha mówił do nich. Co nie znaczy, że tylko oni byli jedynymi, którzy mięliby korzystać z Dhammy. Przy okazji - ciekawostka - pytałem ostatnio jednego mnicha, bardziej obeznanego ode mnie w kanonie czy w suttach lub komentarzach była wzmianka o mnichu, który zdjął szaty, ale nadal był dobrym upāsaka i konsekwentnie po jakimś czasie osiągnął to co należy osiągnąć. Znajomy mnich przyznał, że nie pamięta by napotkał się na coś takiego. Powód prozaiczny - sutty zapamiętywane były przez mnichów i nikt nie chciał, by mnisi mięli argument na zdejmowanie szat, bo i tak będzie można zrobić pracę jako świecki. Buddhaghosa w swoich komentarzach (a także w Milindapanha) są liczne przestrogi dla tych, którzy wychodzą z zakonu jako tych, którzy nie podołali zadaniu, nie uchwycili umiejętnie Dhammy i muszą czekać na kolejną reinkarnację, etc. Cóż... metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — N lut 19, 2012 16:06 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 19/02/2012 Czołem Wg tekstów Theravady pamięć nie odbywa się na zasadzie gromadzenia czegoś na dysku twardym, a raczej pamięć podręczną. Tym czymś jest pewien rodzaj świadomości, który zwie się saññā W tym przekładzie słownika Nyanatiloki jest to percepcja, gdzie indziej wolę używać "kojarzenie", bo tak też ten rodzaj świadomości działa pi razy oko. To, że coś jest zapamiętane (również dzięki odbiorczej pracy viññāṇy) nie oznacza, że jest do tego dostęp. Saññā pozwala nam na limitowany dostęp. Można więc powiedzieć, że jest świadomością, która zarządza pamięcią, ale jest czymś w rodzaju "sortownika". Ten "sortownik" moze się otworzyć podczas różnych stanów umysłowych nieco bardziej, co dość ciekawe ![]() metta&peace H-D Statystyki: Napisane przez Har-Dao — N lut 19, 2012 15:40 Publikacje • Re: Artykuły do poczytania 19/02/2012 Cześć, Har-Dao napisał(a): Ciekawy tekst napisałeś, chociaż nie dotarłem jeszcze do jego końca. Po raz pierwszy przeczytałem np. o kabbadi.W jednym z przypisów piszesz , że „interpretacja jakoby sutta była skierowana także do świeckich prawdopodobnie ma swoje źródła w birmańskich komentarzach, starających się przyciągnąć więcej osób świeckich do ośrodków medytacyjnych.” Okazuje się jednak, że źródło tej interpretacji można znaleźć już w komentarzu sporządzonym przez Buddhaghosę, który pisze:
„Mnisi” to termin na określenie osób, które akceptują Dhammę. I dalej podaje kilka kanonicznych powodów na to dlaczego, tak uważa. Zobacz więcej tutaj. Statystyki: Napisane przez piotr — N lut 19, 2012 15:36 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 19/02/2012 pawellt napisał(a): Skoro więc "myślenia" nie można zlokalizować niejako w naszych "głowach", to również wspomnień i wiedzy nie powinno tam być. A przecież każdy z nas ma swoje oddzielne wspomnienia, wiedzę z matematyki, czy znajomość języków... Stąd właśnie moje pytanie o lokalizację tychże wg nauk buddyjskich i dalsza część poprzedniego postu... Piotr, Har-Dao, Ikar - co Theravada nazywa "informacją"? Pozdrawiam, gt Statystyki: Napisane przez GreenTea — N lut 19, 2012 15:19 Publikacje • Lot Garudy 19/02/2012 ![]() Zbiór pieśni w tradycji dzogczien wyjaśniających medytację tregczio. Śabkar Tsogdruk Rangdrol Przekład z tybetańskiego i wstęp: Keith Dowman Przekład z angielskiego: Jacek Sieradzan Advaita Press oprawa miękka 160 stron ISBN: 9788393457502 dostępna od czwartku 16 lutego! http://advaita.pl/?11,lot-garudy Statystyki: Napisane przez Advaita — N lut 19, 2012 14:31 strony www wydawnictw • Advaita Press 19/02/2012 ![]() strona www: Advaita Press fb: Facebook Statystyki: Napisane przez Advaita — N lut 19, 2012 14:25 Dharma • Re: Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 19/02/2012 Quote: Nasza świadomość "korzysta" więc z gromadzonej wiedzy, konwencjonalnej nauki, mamy wspomnienia itd. Jeśli świadomość jest niejako "poza" naszym mózgiem (autor książki "Pustka jest radością" wykazuje jak błędne jest utożsamianie reakcji chemicznych w mózgu z "byciem świadomym" czy produkowaniem procesów myślowych), to czy gromadzona wiedza, wspomnienia jednostkowe itd są "w innym miejscu"? Doprecyzuje tylko może jeszcze powyższy fragment swojej wypowiedzi. Wg nauk buddyjskich (w uproszczeniu oczywiście) nie można się zgodzić z tym, że mózg jest odpowiedzialny za "produkowanie" czy "składowanie" myśli, za "siedlisko świadomości". Zgrabnie dowodzi tego autor "Pustka jest radością". Skoro więc "myślenia" nie można zlokalizować niejako w naszych "głowach", to również wspomnień i wiedzy nie powinno tam być. A przecież każdy z nas ma swoje oddzielne wspomnienia, wiedzę z matematyki, czy znajomość języków... Stąd właśnie moje pytanie o lokalizację tychże wg nauk buddyjskich i dalsza część poprzedniego postu... Jeszcze raz z góry dzięki za rozjaśnienie sprawy.. pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — N lut 19, 2012 14:25 Dharma • Świadomośc, pamięć konwencjonalna, wspomnienia 19/02/2012 Witam serdecznie, Po ostatniej rozmowie z Wami w panelu "Pierwsze pytania" - wydaje się, że kilka kwestii znacznie bardziej mi się wyklarowało.. Mam natomiast pytanie trochę innego typu. Sądzę, że całkiem jasna jest dla mnie buddyjska kwestia "braku ja". Postrzeganie że wszystko w umyśle i ciele jest zmiennym, współzależnym procesem i ten proces nie przydarza się nikomu konkretnemu. Przy próbie zdefiniowania "jaźni jednostkowej" , własnego "ja" możemy przeszukiwać się od stóp do głowy i żadnego "ja" nie umiejscowimy.. Myśl jest myślącym; nie ma myślącego w oderwaniu od myśli. Nie ma obserwacji w oderwaniu od obserwatora. W świetnej książce jaką ostatnio czytałem ("Pustka jest radością") znakomicie oddaje to porównanie do przedziału pociągu i zmieniających się za jego oknem obrazami. Pociąg i obserwator w przedziale (świadomość) tak na prawdę nigdzie się nie porusza i nie zmienia.. Mamy więc pustą, aktywną świadomość, którą z braku wiedzy niesłusznie lokalizujemy w mózgu i "uprzedmiotowiamy ją".. No i generalnie ok jeśli chodzi o świadomość. Mam tylko jedno pytanie pomocnicze. Gdzie nauki buddyjskie "lokalizują" konwencjonalną wiedzę i wspomnienia? Tę, której używamy na poziomie relatywnym (a który to poziom jest tak samo istotny jak ten "absolutny" w końcu. Nie ma jednego bez drugiego). Czy buddyjskie nauki odnoszą się w jakiś sposób do tego? Prawdziwą naturę nazywa się "nierozróżniającym rozróżnianiem" - więc (zakładając) jeśli mamy ten "absolutny" pogląd, wgląd - nadal funkcjonujemy na poziomie relatywnym. Nasza świadomość "korzysta" więc z gromadzonej wiedzy, konwencjonalnej nauki, mamy wspomnienia itd. Jeśli świadomość jest niejako "poza" naszym mózgiem (autor książki "Pustka jest radością" wykazuje jak błędne jest utożsamianie reakcji chemicznych w mózgu z "byciem świadomym" czy produkowaniem procesów myślowych), to czy gromadzona wiedza, wspomnienia jednostkowe itd są "w innym miejscu"? Naukowe badania pokazują, że przy uszkodzeniu mózgu następuje amnezja. Czy więc wg buddystów nagromadzone wspomnienia i konwencjonalna wiedza (np. dotycząca języka obcego, nauki dharm czy matematyki) "siedzi" w naszych głowach/mózgu, czy gdzieś indziej? Z jednej strony czytam że nie tyle "jestem" swoim ciałem co "używam swojego ciała" - z drugiej strony przecież każdy z nas i każde ciało/osoba ma oddzielne wspomnienia, nagromadzoną wiedzę, predyspozycje - z których (być może się mylę?) świadomość/jaźń (nawet ta "samo-uświadomiona", "przebudzona") korzysta... dzięki z góry za wyjaśnienie i pozdrawiam Paweł Statystyki: Napisane przez pawellt — N lut 19, 2012 13:24 Buddyzm Theravada • Re: Praktyka Theravady w wiezieniu - prosimy o pomoc 18/02/2012 Asti napisał(a): Co słychać u twojego znajomego? Czy ciągle chce utrzymywać z nami kontakt? Bylem na widzeniu w Pazdzierniku, to trzymal sie dobrze. Zrobilem mu zakupy za pieniadze ktore otrzymalem od was. Ksiazki wciaz mam w domu, bo na widzenie nie mogem ich wniesc. Zamierzam mu je wyslac niebawem w kopertach tych duzych. Co u Lukasza to nie wiem, bo bylem 3 miesiace na medytacjach. Lukasz ogolnie trzyma sie niezle, usmiechniety zadowolony, mowi ze z mila checia nawiaze kontakt z buddystką, ale równiez brakuje mu kontaktu listownego z ludzmi. Wiec oczywiscie zachecam do pisania do niego. Lukasz wspominal rowniez zeby wyslac mu cos, tekst, jak ma zaczac konkretnie praktyke. Mozliwe ze odwiedze go w tym tygodniu, wiec dowiem sie czego mu trzeba. Ale zapewne wszystkiego znaczkow, pieniedzy itd.... Tu moja dziewczyna mu napisala list niestety nie wyslalem mu go jeszcze, ale mysle ze to kawalek dobrego tekstu: <Hej Lukasz! hmm...how to start this letter!? Write to a person you just have heard talking about ![]() I've only heard good things, beside the fact that you sleep with open eyes ;D and that we have the same eyes but yours are more blue... It's so nice to hear that you are interested in meditation, buddhism and start practising the technique! I think it's so nice and strong of you to have that wish and I'm sure it will help you a lot! But I am not sure if I am the right person to explain....well, I will give it a try and do my best ![]() The technique which leads to deep concentration and helps you to focus and give you a clearer mind which will help you in day to day life is called anapana. It will give you inner peace and it is the meditation which prepares you for vipassana. Mastery over the mind is very helpfull because you will be able to act calmly and in a wise way in many situations. how to practice anpana... find a comfortable posture where you keep your back and neck straight and close your eyes (before that put an alarm clock for 30 minutes). Now start focusing your attention on the breath. Incoming breath, the outgoing breath as it happens naturally. You will find that your mind is wandering away again and again. It doesnt matter. Bring your attention back similingly to the breath. It might seem boring and hard in the beginning especially if you are practising on your own. But if you work patientlly you will probably get wonderful results. When you have observed that natural breath for all in all several hours you might start to be able to feel the touch of the breath in the nostrils and at the entrance of the nostrils or under the nostrils. Start to observe the touch of your breath. Ana-pana meditation helps me a lot when I feel anger arising. then I can start focusing on my breath, observe how it goes faster, let it pass and not let the anger take over. i think explaining all this on a paper is quite hard, but i am sure Lukas can help you too! How long to you have you stay in prison?! Is there any possibility for you to take a meditation course? Can you watch movies? Maybe Lukas can bring you Dhamma-movies which explain more and are more living than my words on a piece of paper!? I send you a lot of strenght, good wishes and willpower with your practice! All the best!Hugs! and may you shine from the inside!! Peace, harmony and hapiness! The door to happiness is opened to the inside ![]() Luraya p.s Tell me more about you! What matters in your inside, how is your life and does it work to practice? > Pozdrawiam ikar Statystyki: Napisane przez ikar — So lut 18, 2012 22:38 Ogłoszenia • Thanka Zielona Tara 18/02/2012 Witajcie! Mam do sprzedania Thankę Zielonej Tary (jak w linku poniżej): http://allegro.pl/show_item.php?item=2152612938 Cena do negocjacji ![]() Pytania na priv. Statystyki: Napisane przez maw — So lut 18, 2012 17:54 Buddyzm Theravada • Re: Praktyka Theravady w wiezieniu - prosimy o pomoc 18/02/2012 Cześć ikar, Co słychać u twojego znajomego? Czy ciągle chce utrzymywać z nami kontakt? Pozdrowienia, Asti. Statystyki: Napisane przez Asti — So lut 18, 2012 14:46 |
