Forum

Forum

 

jeśli jesteś gotów .... zapraszamy na forum: forum.e-budda.pl

 



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
15/12/2018
Dziękuję Diamentum.

Napisałem tam i okazało się, że masz rację.

Statystyki: autor: Piotrek — sob gru 15, 2018 17:41



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
12/12/2018
Cześć Piotrek,

Obie pozycje są dostępne w biurze Szkoły Zen Kwan Um. Napisz proszę na adres kwanum@zen.pl by złożyć zamówienie i podać adres wysyłki.

Pozdrawiam.

Statystyki: autor: Diamentum — śr gru 12, 2018 21:53



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
12/12/2018
QUOTE:
Zrozumiałem Twój post w ten sposób, iż nie tyle wszystko jest we współzależności (o co Ci chyba chodziło), ale że wszystko ma z góry określoną przyczynę, więc jest też zdeterminowane.

Nie, nie, chodziło mi o zaakcentowanie, że choć mówimy o ciągu przyczynowo-skutkowym jako pewnej karmicznej całości, to jednak karmę stanowią przyczyny (reakcje) - te, które właśnie się stają, które stały się przed momentem lub przed sekundą, minutą, dobą, tygodniem, miesiącem, rokiem, dziesięcioma laty, pięćdziesięcioma, podczas narodzin, w poprzednim życiu, jeszcze poprzednim… Mają zdolność wytwarzania skutków, a manifestujące się skutki są tym, na co reagujemy. Innymi słowy, ten ciąg przyczynowo-skutkowy tworzy wzajemnie powiązany układ: karma bieżąca (reakcje, przyczyny) vs karma miniona (akcje, skutki).

Wydawałoby się, że takie oddzielanie jednego od drugiego nie ma sensu, a jednak ma ogromny, bo przyczyny tworzone są zawsze tu i teraz, a skutki przynajmniej w moment później. Oddzielenie czasowe przyczyny od skutku (są to dwa różne momenty) jest tym czynnikiem, który umożliwia modyfikację bieżącej karmy. Niektóre z ewentualnych skutków przeszłej karmy mogą dzięki temu w ogóle się nie pojawić. Niektóre jednak są nieuniknione, w tekstach znalazłam wykaz tych nieuniknionych. W wolnej chwili przejrzę jeszcze raz artykuły, na podstawie których opieram te wyjaśnienia i ważniejsze fragmenty zacytuję.


QUOTE:
Jeżeli chodzi o mnie to losowości zupełnie nie łącze ze współzależnym powstaniem tak ściśle jak Ty. Losowość to bardziej dla mnie element nieprzewidywalności we współzależnym systemie

Myślę, że mówimy o tym samym, bo skąd bierze się nieprzewidywalność, jeżeli nie z braku informacji. Założyć, że taka informacja w ogóle nie istnieje to, według mnie, nieco na wyrost, prędzej dopuściłabym jej niedostępność z jakichś przyczyn. Nie wydaje Ci się, że informacja mogłaby spełniać ważną rolę we współzależnym powstawaniu? Zresztą, nie upieram się, podałam tylko przykład możliwości istnienia związków, o których nie wiemy. Mnie z kolei intrygują warunki i ich wpływ na możliwość/niemożliwość manifestowania się skutków. Jestem w stanie ogarnąć umysłowo karmę pojedynczej istoty, związki karmiczne pomiędzy istotami, podobną karmę wielu istot, ale warunki to coś więcej, to zespół okoliczności, dzięki którym skutek może się wydarzyć. Dla mnie to magia, i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tu należało szukać odpowiedzi na Twoje pytanie.


Pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — śr gru 12, 2018 02:46



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
11/12/2018
GT,

To wychodzi na to że mieliśmy zakłócony kanał komunikacyjny. Zrozumiałem Twój post w ten sposób, iż nie tyle wszystko jest we współzależności (o co Ci chyba chodziło), ale że wszystko ma z góry określoną przyczynę, więc jest też zdeterminowane. Jestem facetem, więc analizuję to co akurat mam przed nosem, jeśli wyraźnie nie powiążesz mi wątków, mogę ich nie powiązać. :th:
Jeżeli chodzi o mnie to losowości zupełnie nie łącze ze współzależnym powstaniem tak ściśle jak Ty. Losowość to bardziej dla mnie element nieprzewidywalności we współzależnym systemie, tzn. że nie wiadomo jak ten system czynników się zachowa, można jedynie mówić o prawdopodobieństwie, jak w mechanice kwantowej, ciąg zdarzeń jest w ciągłym ruchu. Ogólnie chodzi mi o to, że losowość to dla mnie nie tyle niewiedza tego co się musi zdarzyć, ale niemożność przewidzenia na 100% co się wydarzy.

Zgadzam się z tym że karma jest naszą reakcją na otaczający nas świat, jednak uważam że oprócz tego jest również czymś więcej, jest to pojęcie wieloznaczne - może jestem marnym theravadinem, nie wiem :coolwink:

Pozdrawiam,
Damian

Statystyki: autor: Damian907 — wt gru 11, 2018 21:01



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
11/12/2018
QUOTE:
QUOTE:
Zasada nieoznaczoności, choć wskazuje w jakimś sensie na to, co przypomina losowość, też w gruncie rzeczy dotyczy zależności, bo pomiar wpływa na badany obiekt, zmieniając jego właściwości. Utrata części informacji o drugiej wielkości, gdy mierzona jest wielkość pierwsza, bardzo kojarzy mi się z... niewiedzą.
Jeżeli nawet drobne ruchy atomów w przestrzeni byłyby określone z góry to rację mieliby dżiniści, iż wszystko jest góry określone, trzeba po prostu poddać się karmie. Co oczywiste w takiej sytuacji wolna wola nie miałaby racji bytu... :zakrecony:


Odpowiedziałeś pod akapitem dotyczącym zasady nieoznaczoności, rozumiem, że to ogólna Twoja refleksja, nie odnosząca się do tego, co napisałam? Bo ten mój akapit nawiązuje do wcześniejszego, wskazując na zależności, również na poziomie kwantowym, a jeśli zależności, to nie może być nic z góry określone. Nie chodzi przecież tutaj o zależność w sensie "odgórnych ustaleń", a o współzależność, czyli proces współzależnego powstawania.

Z kolei moje sugestie w kwestii losowości dotyczyły wyłącznie czegoś, co można byłoby nazwać złudzeniem losowości wobec ogromnych obszarów samsarycznej niewiedzy i na pewnym etapie rozwoju niemożności poznania. Rozumiem, że 'przebudzenie' jest tym ostatecznym poznaniem, jakimi rzeczy są, i że zgodnie z owym poznaniem, one są właśnie takie: zawsze i wszędzie w samsarze współzależnie powstające. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, by zapytać, czy świadomą istotę i przywołany przez Kunzanga "kamień" łączy ze sobą jakiś rodzaj związku w ogólnym procesie współzależnego powstawania. I tu zasugerowałam, że gdyby nawet taki związek istniał, to nasza czasoprzestrzeń raczej nie nadaje się do odkrywania takich połączeń, bliższy byłby nam przypadek, losowość. Ja zakładam całkiem serio, że losowość może oznaczać nieodkryte związki.


I jeszcze raz o moim rozumieniu karmy w świetle wypowiedzi theravadyjskich nauczycieli. Karma to wyłącznie bieżące reakcje świadomych istot, ich wrażenia, emocje, myśli, intencjonalne czyny. Nic poza tym karmą nie jest, są nimi tylko przyczyny wskazane wyżej. Przyczyny nie skutki są karmą, to bardzo ważne. Ale oczywiście, jeśli przyczyny sprawiają jakiekolwiek kłopoty, to zawsze w kontekście skutków, dlatego mówi się również o skutkach karmicznych w postaci tego, kim jesteśmy, jak reagujemy i jakie zdarzenia przypadają nam w udziale. Jednak karma to wyłącznie przyczynowość i tę przyczynowość można zmieniać, bo pozostaje ona wolna od jakiejkolwiek odgórnej określoności, jest tylko splamiona, ale są sposoby, aby splamienia usunąć, tego uczy buddyzm. Nawet, jeśli z niektórych światów (np. piekieł) ciężko jest się wydostać do innej przestrzeni, to teoretycznie zawsze istnieje taka możliwość. Karma to uwikłanie w kołowrót wcieleń. Skoro samsarę można opuścić, można więc także pozbyć się karmy, a zatem karma co do generalnej zasady, nie jest czynnikiem, od którego jest się zależnym. A jeśli się jest, to na skutek niewiedzy, podstawowego splamienia, i wynikających z niego innych splamień. Tak zrozumiałam wybrane z Sasany artykuły, do których linki przytaczam we wskazanym wyżej wątku. Opieram się wyłącznie na Theravadzie, żeby nie mieszać wykładów z różnych szkół. Rzecz jasna, mogłam coś źle zrozumieć, zachęcam do przestudiowania tekstów, trudny, ale ciekawy materiał.

Natomiast nauka, żeby pozostać w zgodzie z buddyzmem, musiałaby dowieść istnienia wolnej woli. Gdyby dowiodła, że wolna wola nie istnieje, oznaczałoby to tym samym, że buddyzm się myli.


Pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — wt gru 11, 2018 20:15



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
11/12/2018
QUOTE:


ps
przepowiednie... no, heh... a kto goni własne brednie :oczami:
Nie wierzysz w możliwość przepowiadania przyszłości?

Statystyki: autor: Damian907 — wt gru 11, 2018 05:18



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
11/12/2018
QUOTE:
Zasada nieoznaczoności, choć wskazuje w jakimś sensie na to, co przypomina losowość, też w gruncie rzeczy dotyczy zależności, bo pomiar wpływa na badany obiekt, zmieniając jego właściwości. Utrata części informacji o drugiej wielkości, gdy mierzona jest wielkość pierwsza, bardzo kojarzy mi się z... niewiedzą.
Jeżeli nawet drobne ruchy atomów w przestrzeni byłyby określone z góry to rację mieliby dżiniści, iż wszystko jest góry określone, trzeba po prostu poddać się karmie. Co oczywiste w takiej sytuacji wolna wola nie miałaby racji bytu... :zakrecony:

Statystyki: autor: Damian907 — wt gru 11, 2018 05:16



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
11/12/2018
QUOTE:
GT,

Przyczyny pierwszorzędne i drugorzędne owszem, to że wpływają na nas zachowania innych istot owszem. Pytanie tylko czy nauki buddyjskie dają podstawę do włączenia do elementów kształtujących naszą sytuację losowości...?

Z jednej strony karma dotyczy istot (aspekt świadomościowy, o którym wspomniał Kunzang), z drugiej, skąd ten kamień się wziął? A z trzeciej, nawet, jeśli istnieją związki pomiędzy karmą istot a materią nieożywioną, to z punktu widzenia powszechnej w samsarze niewiedzy i tak związki te będą kojarzone bardziej z losowością i przypadkiem niż ciągiem zdarzeń pozostających ze sobą w zależności.

Zasada nieoznaczoności, choć wskazuje w jakimś sensie na to, co przypomina losowość, też w gruncie rzeczy dotyczy zależności, bo pomiar wpływa na badany obiekt, zmieniając jego właściwości. Utrata części informacji o drugiej wielkości, gdy mierzona jest wielkość pierwsza, bardzo kojarzy mi się z... niewiedzą.


Zauważ też, że jedno przynajmniej wydaje się bezsprzecznie pozostawać nie-losowe, a mianowicie indywidualne reakcje, które tworzą karmę*. ;)


pozdrawiam, gt


Ps.
* No i teraz możemy dyskutować o wolnej woli :)

Statystyki: autor: GreenTea — wt gru 11, 2018 01:56



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
10/12/2018
witaj

QUOTE:
Właśnie mi odkrycia fizyki kwantowej, w której nie jestem specjalistą, a którą widzę przez pryzmat buddyjskich publikacji, w stylu "Forma i Pustka" czy "Nieskończoność w jednej dłoni" każą podejrzewać że w życiu również znaczenie ma "zwykły przypadek", zgodnie z tą interpretacją fizyki, cząstki elementarne w sposób losowy pojawiają się w przestrzeni, aby po ułamkowych częściach sekundy się w niej rozpuścić i tak ma być cały czas. Sugeruje to pewną losowość i nieoznaczoność w otaczającym świecie. (...)
dokładnie tak :)
z tym że, kwestią tu jest kontekst - brzmi on, świadomość /zjawisko świadomości/ i nazwę to materią ożywioną - takie powiązanie, materii i stwierdzenia, że oto jestem :) zjawisko istnienia, oraz inaczej, czyli brak świadomości /brak fenomenu świadomościowego/, ot, np umowny kamień... bez aspektu świadomości, jak mawiają :)

losowość tworzy naturę wszelkich zjawisk - tych świadomościowych i nieświadomościowych. natomiast karma ima się tylko zjawisk świadomościowych, czyli reakcji na coś - tak to rozumiem.

pozdrawiam
:14:

ps
przepowiednie... no, heh... a kto goni własne brednie :oczami:

Statystyki: autor: kunzang — wt gru 11, 2018 00:46



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
10/12/2018
Kunzang,

Właśnie mi odkrycia fizyki kwantowej, w której nie jestem specjalistą, a którą widzę przez pryzmat buddyjskich publikacji, w stylu "Forma i Pustka" czy "Nieskończoność w jednej dłoni" każą podejrzewać że w życiu również znaczenie ma "zwykły przypadek", zgodnie z tą interpretacją fizyki, cząstki elementarne w sposób losowy pojawiają się w przestrzeni, aby po ułamkowych częściach sekundy się w niej rozpuścić i tak ma być cały czas. Sugeruje to pewną losowość i nieoznaczoność w otaczającym świecie. Podobnie różne przepowiednie, choć niekoniecznie buddyjskie, bardziej takie typu Baby Wangi sugerują że są różne możliwości które mogą się wydarzyć, ale nie ma tu determinizmu.

GT,

Przyczyny pierwszorzędne i drugorzędne owszem, to że wpływają na nas zachowania innych istot owszem. Pytanie tylko czy nauki buddyjskie dają podstawę do włączenia do elementów kształtujących naszą sytuację losowości...?

Statystyki: autor: Damian907 — pn gru 10, 2018 22:35



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
10/12/2018
witam

''Kiedy oceniasz kogoś innego, nie definiujesz jego osoby, definiujesz siebie. Percepcja nie jest rzeczywistością. To, co wydaje się być wadą u innych, może być odbiciem naszych własnych emocjonalnych udręk. Nie mam problemu z nastawieniem; ty masz problem z percepcją.
Pamiętaj, że to jak ludzie traktują nas jest ich karmą. Sposób, w jaki reagujemy, naszą własną.''
- Trulshik Rinpocze

pozdrawiam
:14:

ps
jestem z tych, którzy uważają, że nie wszystko ustanawia karma /ma to odniesienie, do mego rozumienia poglądu dzogczen/. znaczy, jest też coś, co się ''ot, tak wydarza'', np. wybuch wulkanu, i to nie jest niczyja karma /a istoty giną/, tylko fizyki prawa /niezależne od karmy istot wszelakich/, karmą jest tu reakcja na to, ze strony np istoty ludzkiej. czyli, uważam, iż jest tak, że ma miejsce coś takiego jak ''przypadek'' /gorzej, on jest u podstawy popadnięcia w sansarę/ - ''przypadkiem'', bywa to, co się wydarza, a o reakcji /to jest uwikłaniu się bądź nie w sansarę/ może lub nie, decydować karma danej istoty /kwestia wglądu/.
...eee, parę razy się przymierzałem, by to wyłuszczyć /były okazje w różnych tematach/, jednak na ten moment sobie z tym nie radzę. acz znowu to wraca... może uda się w związku z tym tematem. spróbuję :)

Statystyki: autor: kunzang — pn gru 10, 2018 21:57



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
10/12/2018
Dorzucę jeszcze w drugim poście, bo zapomniałam dodać, oczywiście inni też tworzą przyczyny i też spotykają się ze skutkami tych przyczyn. Ponieważ procesy karmiczne dotyczą nie tylko nas, mówi się w buddyzmie, że aby skutki mogły się zamanifestować, muszą zejść się odpowiednie warunki, m.in. przejawione w relacjach z ludźmi jako tzw. związki karmiczne. Na niektóre z takich związków możemy mieć świadomy wpływ, ale też wiele z nich pozostanie bez takiego wpływu z racji niewiedzy.


Pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — pn gru 10, 2018 12:12



Dharma/Dhamma • Re: Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
09/12/2018
Hej,

ja bym najprościej powiedziała (nawiązując do Theravady, bo kiedyś tutaj ambitnie usiłowałam rozkminić rozumienie karmy w tej właśnie tradycji, choć przy okazji innego tematu), że karmą jest zawsze to, co wydarza się tu i teraz, w ułamkach sekund, jako nasza reakcja na zastaną "akcję". Czyli karmą jest zawsze ciąg przyczyn przejawiający się w bieżącym czasie teraźniejszym. Natomiast to, co zastajemy i na co przychodzi nam reagować w czasie teraźniejszym, to skutek karmy wcześniejszej (także z poprzednich żywotów), inaczej, rodzaj rezultatu wywołanego wcześniejszymi przyczynami. Ten rezultat może objawić się różnie i w różnym czasie (jest raczej nie do przewidzenia, a jeśli to tylko z grubsza), z pewnością jednak jesteśmy wolni we własnych reakcjach na ten rezultat, ograniczeni jedynie nawykami. Co prawda, "jedynie" oznacza często mocne uwikłanie, ale od czego jest buddyzm, jeśli nie od rozpuszczania nawyków? Zatem, sumując, ja zrozumiałam, że po rezultacie można poznać własne reakcje z przeszłości, można więc zabezpieczyć się na przyszłość, reagując sensowniej na to, co wydarza się tu i teraz, z sekundy na sekundę. Z takiego rozumienia wynika, że nie tyle istotne jest to, na co reagujemy, ile - jak reagujemy.

Kunzang natomiast cytował nie tak dawno w tym wątku Namkhaia Norbu Rinpocze, który z kolei posługuje się terminami "przyczyny pierwszorzędne" i "przyczyny drugorzędne".

Pozdrawiam, gt


Ps. Theravadini, jeśli coś źle zrozumiałam, poprawcie mnie.

Statystyki: autor: GreenTea — pn gru 10, 2018 00:18



Dharma/Dhamma • Czy absolutnie wszystko co nas spotyka to karma?
09/12/2018
Witam,

Ostatnio w efekcie rozmów z pewną osobą zacząłem się zastanawiać czy wszystko co nas spotyka jest efektem karmy, czy też część z życiowych sytuacji jest efektem "ślepego losu". Nie ulega mojej wątpliwości że karman określa warunki naszego urodzenia, nasz wygląd, czy bogactwo, nasze uzdolnienia. Jednak zacząłem się zastanawiać, jak to jest z "incydentalnymi" sytuacjami, które jednak w znacznym stopniu wpływają na nasze życie, nadają mu pewien tor. Osoba która wzbudziła u mnie te rozważania padła ofiarą straszliwego błędu medycznego, przez który wysiadło całe jej ciało, błędem było podanie przez lekarza nieznanego mi z nazwy silnego leku. Tu pojawia się moje pytanie - czy taka sytuacja jest efektem jej karmy czy też nieszczęśliwym przypadkiem oraz pytanie czy absolutnie wszystko co nas spotyka jest efektem karmy?

Za odpowiedzi w stylu "idź napij się herbaty" dziękuję. :D

Statystyki: autor: Damian907 — ndz gru 09, 2018 20:44



Wasze pierwsze pytania • Re: Oddech przez usta
04/12/2018
witam
QUOTE:
QUOTE:
Szukając jakiejś poszlaki dotarłem do yogi. Jej praktykować nie będę.
W jakiejś jodze oddycha się przez usta?
Wystarczy spojrzec na jakis obrazek i wyciągnąć wnioski
Obrazek
tak, oddycha się przez usta.
jest taki tryb oddychania, że bierzesz wdech poprzez nozdrza, a wydychasz ustami - praktyki szine i praktyki tantry ukierunkowane na okiełznanie elementu ognia, to stosują. oddychanie ustami jest też zalecane przy jodze śnienia /wdech i wydech/.
/i jest tego więcej/

pozdrawiam
:14:

ps
schemat /ilustracja/, który prezentujesz, jest schematem podstawowym, takim na starcie, a dalej... to mamy setki schematów zależnych od danej praktyki wykładni

Statystyki: autor: kunzang — wt gru 04, 2018 21:45



Wasze pierwsze pytania • Re: Im więcej wiem, tym mniej wiem...
26/11/2018
QUOTE:
Wstępnie chciałabym się przywitać, (...)
wstępnie witaj :)

pozdrawiam
:14:

ps
QUOTE:
Szukałam właśnie czegoś takiego, co byłoby opisem praktyki buddyzmu dla ludzi świeckich. Nie chciałabym od razu rzucać się w wir poszukiwania sanghi, tym bardziej że w mojej okolicy, a jakże, jest tylko sangha tradycji Zen i Diamentowa Droga, z czego pierwsza jest dla mnie zbyt "spokojna" a co do drugiej mam pewne wątpliwości; generalnie fascynuje mnie Vajrayāna tym bardziej gdy zaczęłam czytać o buddyzmie tantrycznym jako buddyzmie właśnie ludzi świeckich, osób które chcą swoją drogą iść wśród innych, zajmując się jednocześnie "zwyczajnymi" rzeczami i w nich szukać natury buddy. Ale uważam że to zbyt wcześnie by decydować, chciałabym wiedzieć więcej ale zależy mi na takich podstawach, a nawet nie potrafię zrozumieć co nimi jest? Czy powinnam zacząć od przeczytania całej Tipiṭaka? Czy czytać dalej książki związane z buddyzmem? A co z praktyką? Czy wstępne podążanie szlachetną ośmioraką ścieżką, i medytowanie nad tym co przeczytałam wystarczy by zacząć (bo nie ukrywam, tworzenie ołtarza, czczenie Buddy, składanie ofiar i modlitwy drastycznie odbiega od mojej wizji, przynajmniej na tą chwilę)?
wow!... dużo tego. jak nic, podejście zen by się tu przydało :oczami:
może udaj się do jednej i do drugiej sangi/?/ zobacz jak to jest. poproś o podstawowe instrukcje, popraktykuj z nimi, sama też. następnie zrób introspekcję i wybierz któreś podejście. a idąc w któreś z podejść do ścieżki, uporządkujesz sobie wszystko zgodnie z jego poglądem, czyli tantry /vadżrajana/ lub zen /mahajana/

Statystyki: autor: kunzang — pn lis 26, 2018 21:45



Wasze pierwsze pytania • Re: Im więcej wiem, tym mniej wiem...
26/11/2018
witaj

QUOTE:
(...) choć w całej mahajanie nie ma takiego nacisku na celibat jak w bardziej "mnisiej" therawadzie.
...oj tam, oj tam :oczami: w naszym kraju mnichów theravadinów, to pewnie na jednej ręce policzymy, a cała reszta to świeccy :)
znaczy... przecież może zmienić rodzaj pracy, albo może pójść w misie bycie - czemu nie/?/, nic nie jest trwałe, ludzie się zmieniają - podążając ścieżką theravady.

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — pn lis 26, 2018 21:29



Wasze pierwsze pytania • Re: Im więcej wiem, tym mniej wiem...
26/11/2018
Witaj na forum
QUOTE:
Szukałam właśnie czegoś takiego, co byłoby opisem praktyki buddyzmu dla ludzi świeckich. Nie chciałabym od razu rzucać się w wir poszukiwania sanghi, tym bardziej że w mojej okolicy, a jakże, jest tylko sangha tradycji Zen i Diamentowa Droga, z czego pierwsza jest dla mnie zbyt "spokojna" a co do drugiej mam pewne wątpliwości; generalnie fascynuje mnie Vajrayāna tym bardziej gdy zaczęłam czytać o buddyzmie tantrycznym jako buddyzmie właśnie ludzi świeckich, osób które chcą swoją drogą iść wśród innych, zajmując się jednocześnie "zwyczajnymi" rzeczami i w nich szukać natury buddy. Ale uważam że to zbyt wcześnie by decydować, chciałabym wiedzieć więcej ale zależy mi na takich podstawach, a nawet nie potrafię zrozumieć co nimi jest? Czy powinnam zacząć od przeczytania całej Tipiṭaka? Czy czytać dalej książki związane z buddyzmem? A co z praktyką? Czy wstępne podążanie szlachetną ośmioraką ścieżką, i medytowanie nad tym co przeczytałam wystarczy by zacząć (bo nie ukrywam, tworzenie ołtarza, czczenie Buddy, składanie ofiar i modlitwy drastycznie odbiega od mojej wizji, przynajmniej na tą chwilę)?
Buddyzm dla ludzi świeckich to raczej jego odmiana tybetańska, w szczególności karma kagyu, choć w całej mahajanie nie ma takiego nacisku na celibat jak w bardziej "mnisiej" therawadzie. Spotyka się informacje o osobach które uzyskały wysokie tytuły buddyjskie w mahajanie będąc świeckimi. Gdzieś (buddyzm.edu.pl ?)czytałem nawet buddyjskie tantry w których osoby wykonujące Twój zawód były emanacjami bodhisattwów i prowadziły mężczyzn ku duchowemu przebudzeniu :cwaniak:
Całej Tipitaki raczej nie czytaj obecnie, ponieważ zajęłoby Ci to dużo czasu, a ta nawet nie została jeszcze w całości przetłumaczona na polski ;) . Poza tym Tipitaka to bardziej Theravada, więc miałabyś sporo mów Buddy o tym jak pragnienie (w tym seksualna żąda) prowadzi wprost do cierpienia kolejnych narodzin, co chyba nie byłoby dla Ciebie łatwe do przyjęcia z oczywistych powodów.
Dla osoby o Twoich predyspozycjach polecałbym książki Olego (zwłaszcza Bungee Mądrości czy Budda i Miłość powinny Ci podejść), przynajmniej na początek, nie bez powodu jego sangha jest najliczniejsza w Polsce. Aczkolwiek zagłębiaj się w to, co Ci intuicja podpowiada.

PS. Jak masz u siebie w mieście poza DD jeszcze Zen to i tak masz lepiej niż ja :]

Statystyki: autor: Damian907 — pn lis 26, 2018 20:46



Wasze pierwsze pytania • Im więcej wiem, tym mniej wiem...
25/11/2018
Wstępnie chciałabym się przywitać, jako że to mój pierwszy post na tym forum. Jestem pewna że zostanę tutaj na dłużej, więc pozdrawiam wszystkich! :hello:

Filozofią buddyjską interesuje się od niedawna, początkowo pochłonęłam książkę "Buddyzm dla początkujących" Thubten Cziedryn i "Dobre pytanie, dobra odpowiedź" Shravasti Dhammika. Przeczytałam też szereg artykułów, również tych z Wikipedii, i wiele tematów z działu pierwszych pytań na tym forum.
Problem jest w tym, że im więcej czytam i im więcej się dowiaduję, tym bardziej czuję się zagubiona... Tym bardziej gdy zaczęłam czytać "Praktyka buddyzmu dla ludzi świeckich" i zauważyłam już od pierwszych rozdziałów że informacje stamtąd kompletnie nie zgadzały mi się z tym, co przeczytałam wcześniej.

Zawsze byłam osobą, która nie mogła pogodzić się z osądzaniem innych. Ludzie w okół mnie z łatwością oczerniali inne rasy, religie, orientacje... Zawsze szukałam głębiej, chciałam zrozumieć czemu inni zachowują się w taki akurat sposób, szukałam naukowych wyjaśnień, zazwyczaj docierając do tego że to nie takie proste, nie można z łatwością osądzić że dani ludzie są źli lub dobrzy, że coś stoi za zachowaniami. Czułam wewnętrzny sprzeciw wobec takiego uogólniania (którego źródeł też się doszukiwałam). Gdy zaczęłam czytać na temat buddyzmu, to poczułam jakby jakieś trybiki w moim ciele wskoczyły na właściwe miejsce, jakby wszystko stało się oczywiste wręcz egoistycznie zastanawiając się dlaczego inni tego nie rozumieją... Okej, po prostu nie znaleźli jeszcze swojej drogi do szczęścia. Ja czuję że ją znalazłam, jednocześnie nie mogę znaleźć sposobu jak na nią wejść.

Szukałam właśnie czegoś takiego, co byłoby opisem praktyki buddyzmu dla ludzi świeckich. Nie chciałabym od razu rzucać się w wir poszukiwania sanghi, tym bardziej że w mojej okolicy, a jakże, jest tylko sangha tradycji Zen i Diamentowa Droga, z czego pierwsza jest dla mnie zbyt "spokojna" a co do drugiej mam pewne wątpliwości; generalnie fascynuje mnie Vajrayāna tym bardziej gdy zaczęłam czytać o buddyzmie tantrycznym jako buddyzmie właśnie ludzi świeckich, osób które chcą swoją drogą iść wśród innych, zajmując się jednocześnie "zwyczajnymi" rzeczami i w nich szukać natury buddy. Ale uważam że to zbyt wcześnie by decydować, chciałabym wiedzieć więcej ale zależy mi na takich podstawach, a nawet nie potrafię zrozumieć co nimi jest? Czy powinnam zacząć od przeczytania całej Tipiṭaka? Czy czytać dalej książki związane z buddyzmem? A co z praktyką? Czy wstępne podążanie szlachetną ośmioraką ścieżką, i medytowanie nad tym co przeczytałam wystarczy by zacząć (bo nie ukrywam, tworzenie ołtarza, czczenie Buddy, składanie ofiar i modlitwy drastycznie odbiega od mojej wizji, przynajmniej na tą chwilę)?

Nie ukrywam - zachłysnęłam się tym. Jako osoba która pracuje w sposób uznawany przez wszystkie religie za nieczysty (prostytucja) ucieszyłam się, że mogę rozwijać się duchowo nie żyjąc w wiecznym poczuciu winy bo jakiś Bóg potępia moje zachowanie. Wiele lat szukałam swojego miejsca w świecie i teraz gdy znalazłam jestem przerażona że kompletnie nie wiem jak się w tym odnaleźć, nie mam pojęcia co robić. Cieszę się że buddyzm to nie typowa religia, która ma swoje nakazy, zakazy i w której po prostu siadasz i modlisz się do jakiegoś Boga, licząc że coś ci to da, tylko samemu kształtujesz przyszłość poprzez swoje czyny, a jednocześnie właśnie to sprawia że czuję się jak głupiec, który mimo przeczytania książek, artykułów i wypowiedzi nie wie co robić. :zdziwko:

Przepraszam za tak długi post, ale chciałam jak najbardziej nakreślić sytuację w jakiej jestem jako osoba poszukująca z nadzieją że ktoś choć trochę naprowadzi mnie i pomoże.

Pozdrawiam, Catie

Statystyki: autor: Catie — ndz lis 25, 2018 23:45



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
24/11/2018
Witajcie ponownie,

czy ktoś ma "Kompas zen" Seung Sahna?

W Internecie nie mogę znaleźć papierowej wersji, są wyłącznie ebooki - także na allegro są tylko ebooki.

Gdyby ktoś chciał sprzedać, byłbym wdzięczny.

A jeśli ktoś chciałby sprzedać "Tylko nie wiem" Seung Sahna - też byłbym wdzięczny.

pozdrawiam
Piotrek

Statystyki: autor: Piotrek — sob lis 24, 2018 22:07



Buddyzm Zen • Re: haiku
24/11/2018
błoga samotność
morska toń
nie straszę już ptaków

Statystyki: autor: karuna — sob lis 24, 2018 03:46



Buddyzm Tybetański • Re: Cytaty Nauczycieli
22/11/2018
''Niezwykle smutne jest, że w dzisiejszych czasach to, co dla wielu ludzi jest ich pierwszym kontaktem z buddyzmem, nosi wszelkie znamiona drogi od łatwowiernego entuzjazmu do urazy. Może w niektórych przypadkach jest tak dlatego, że przyjęli widmo - wersję buddyzmu, która byłaby nierozpoznawalna dla żadnego z naszych buddyjskich poprzedników, nie mówiąc już o Azjatach, którzy wciąż stanowią większość praktykujących buddystów - taką wersję, która niestety nie może przynieść im pożytku w jakikolwiek głęboki sposób. Wystarczy rzucić okiem na obawy i przepowiednie tych najgłośniej krzyczących "buddystów" na Zachodzie aby wyczuć, że są to dwa bardzo różne światy, i zastanowić się, jaki to jest ten "buddyzm", który wielu ludzi na Zachodzie akceptuje.

Odpowiedź jest prosta. Oni przyjęli buddyzm składający się w dużej mierze z ich własnych projekcji, aczkolwiek w niektórych przypadkach z pewnymi umiejętnymi podszeptami przez takich azjatyckich lub zachodnich nauczycieli, którzy są aktywni na rynku duchowym. Jest to buddyzm "wyczyszczony" z wszystkiego, co budzi zastrzeżenia dla ekskluzywnych mieszkańców Londynu, Santa Monica i Manhattanu. Jest to buddyzm, w którym amputowano moralną powagę tradycyjnego buddyzmu, powagę opartą na szacunku dla innych. W jego miejsce zostało wszczepione przyzwolenie absolutnej autonomii dla samego siebie, w której indywidualny wybór jest jedynym arbitrem dobra i zła. Krótko mówiąc, zamiast porzucić skupienie na samych sobie (i innych potężnych bogach naszej epoki) i zamiast tego zwrócić się ku buddyzmowi, znaleźliśmy, jak sądzimy, religię, która może je pomieścić.

Ta pozornie niegroźna strona buddyzmu sprawia, że jest on tak atrakcyjny dla tych, dla których chrześcijańska obietnica zbawienia jest zbyt staromodna i nie do przyjęcia. Wyrafinowani, na wysokich obcasach i mający dobre znajomości, z podnieceniem przyjmują honorowe zaproszenia na buddyjskie przyjęcia, ponieważ wyobrażają sobie, że to nie wymaga niczego z ich strony, ale nie widzę tutaj zbyt wiele miejsca dla zwykłego, szeregowego mężczyzny lub kobiety z ich brudnymi rękami i codzienną walką o przetrwanie.

Taki bezzębny buddyzm, którego jedyną zaletą jest to, że nie jest chrześcijaństwem, nie jest w stanie wyzwolić nas z cierpienia narodzin, starzenia się, choroby i śmierci, ponieważ pozostawia w spokoju cały mechanizm lgnięcia do ego, samouwielbienia, i wynikające z tego przeszkadzające emocje. I to właśnie jest źródłem rozczarowania, którego wielu tak często doświadcza. Taki rozcieńczony buddyzm nie może zapewnić oparcia i jasnego kierunku, gdy pojawiają się trudności. A ponieważ trudności nieuchronnie pojawiają się, a więc ci, którzy odczują rozczarowanie, albo powrócą do chrześcijaństwa, albo przerzucą się na kompletny cynizm.''

Lama Dziampa Thaje
cytat zaczerpnięty z ''Pułapki Pop Buddyzmu''

Statystyki: autor: kunzang — czw lis 22, 2018 01:41



Buddyzm Mahajana • Re: Cytaty Nauczycieli
22/11/2018
''Jeśli nie potrafisz znaleźć przyjemności w spokoju tej właśnie chwili - gdy siedzisz, wtedy i przyszłość przepłynie obok ciebie jak rzeka, której biegu nie jesteś w stanie powstrzymać. Nie będziesz zdolny do przeżywania jej, gdy stanie się teraźniejszością. Radość i spokój są możliwe właśnie w tej godzinie, kiedy siedzisz. Jeśli nie możesz znaleźć ich tutaj, to nie znajdziesz ich nigdzie. Nie biegnij za myślami jak cień za swym źródłem. Nie goń myśli. Znajdź radość i spokój właśnie w tej chwili - teraz.
Ten czas jest twoim czasem. Miejsce, gdzie siedzisz - twoim miejscem. Właśnie tu, na tym miejscu i w tym momencie możesz doświadczyć oświecenia. Do tego nie trzeba siedzieć pod specjalnym drzewem w odległej krainie.''
- Thich Nhat Hanh

Statystyki: autor: kunzang — czw lis 22, 2018 01:11



Buddyzm Zen • Re: haiku
19/11/2018
Budda nad głową
Budda na ołtarzu
tu i teraz

Statystyki: autor: karuna — pn lis 19, 2018 17:40



Buddyzm Zen • Re: haiku
16/11/2018
witam tutaj w kącie
na końcu świata mieszkaniu
nic nie ma tutaj.

Statystyki: autor: karuna — pt lis 16, 2018 23:21



Buddyzm Zen • Re: haiku
13/11/2018
wciąż wojna trwa, zawsze
jedni bogatsi a drudzy biedniejsi
a jeszcze inni oświeceni bardziej

Statystyki: autor: fifi — wt lis 13, 2018 14:02



Ateneum - rozważania • Re: Amit Goswami
10/11/2018
witaj

QUOTE:
Ktoś z forum zapoznawał się z pracami tego fizyka?
w trakcie.

QUOTE:
Czy są one rzetelne, godne przeczytania i dalszego polecenia?
nie jestem fizykiem /nic o rzetelności naukowej z Jego strony/, a trafiłem na Niego od strony publikacji W.U.J'otu pt.: ''Filozofia wschodu''... i dalej za tym kłębkiem biegnąc rykoszetem trafiłem w Jego publikacje.
na ten moment - bywa polemicznie w stosunku do buddyzmu - jest ciekawie, jak dla mnie, czyli trochę przestrzeni warto na to znaleźć, by z tym poglądem się zapoznać... i chyba nic dalej, ponieważ pogląd, to mało :]

pozdrawiam
:14:

ps
w ramach podejścia tybetańskiego, każdą ścieżkę prowadzącą gdzieś tam, dzieli się na:
1. pogląd - czyli rozumienie tego, co się wydarza, tzw właściwe rozumienie natury zjawisk
2. ścieżka - czyli praktyka, znaczy, jak sobie radzić z tym, co się wydarza, na bazie rozumienia natury zjawisk podczas tego, co zwiemy praktyką: formalną i nieformalną
3. owoc - no tu, to... zaczynają się jaja :oczami: ...nie ma słów, ale są opisy

...jeżeli ma to miejsce, ścieżka jest kompletna - dokądkolwiek miałaby prowadzić :]

Statystyki: autor: kunzang — sob lis 10, 2018 12:12



Ateneum - rozważania • Amit Goswami
10/11/2018
temat przeniesiony przez kunzanga z ''cafe Off-Topic''


Witam

Ktoś z forum zapoznawał się z pracami tego fizyka? Czy są one rzetelne, godne przeczytania i dalszego polecenia?

Statystyki: autor: Damian907 — sob lis 10, 2018 09:24



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
08/11/2018
A czy samo zarejestrowanie się na tym forum i wątpliwości dotyczące wejścia na buddyjską ścieżkę w swoim życiu to nie jest właśnie chęć zmienienia czegoś? :)

Statystyki: autor: Uinibred — czw lis 08, 2018 19:44



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
07/11/2018
off tyczący się forumowych ''oświeconych'', oraz osho i krishnamurtiego, został wydzielony tutaj: ''Proszę wyjaśnić co masz na myśli pisząc: "oświeconych" (...) ?''

Statystyki: autor: kunzang — śr lis 07, 2018 18:13



Buddyzm Zen • Re: haiku
05/11/2018
koniec wojen
tylko liście do zamiatania
wiosna i jesień

Statystyki: autor: karuna — pn lis 05, 2018 14:44



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
04/11/2018
witam

QUOTE:
Czy ta zmiana jest jakoś konkretnie określona tzn. czy żeby rozpocząć praktykę należy to zrobić z i intencją, potrzebą jakiejś zasadniczej zmiany w swoim życiu? Pytam ponieważ ja nie mam w sobie takiej potrzeby.
mimo to, wszystko z czym masz do czynienia, to zmiana.
zauważ. sześć lat temu start terapii, pięć lat zmian, koniec terapii. od roku czujesz się dobrze, a to jest ugruntowaniem się w czymś, i to też jest zmianą, może się pogłębiać, może słabnąc, itp.
cały czas mają miejsce zmiany, cały czas się zmieniamy - kwestią jest to, czy to widzimy i jeżeli tak, to co w związku z tym robimy.

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — ndz lis 04, 2018 13:22



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
03/11/2018
QUOTE:
Od kiedy skończyłem terapię to brakuje mi jakiejś "kontynuacji" rozwoju i dalszego poszerzania świadomości. Nie mam ciągle pewności czy to na pewno Buddyzm jest moją drogą ale puki ciągnie mnie do tego żeby spróbować :)

Przyznam szczerze, że pisałam trochę właśnie pod psychoterapię, bo wiem, że zazwyczaj kłopoty biorą się z przyblokowanych emocji lub nieświadomości ich wzajemnego splątania (tzw. konflikt wewnętrzny), a proces odblokowywania polega m.in. na rozpoznawaniu tego, co się czuje, uświadamianiu sobie uczuć i uruchamianiu swobodnego ich przepływu. No i teraz, człowiek np. odzyskuje dostęp do własnych pragnień, zaczyna je cenić, a tu mu nagle mówią, że pragnienia wcale nie są w cenie, bo są przyczyną samsary i cierpienia. ;) Starałam się więc wyjaśnić, że to wcale nie tak w buddyzmie jest, że rezygnuje się z pragnień, bo to niemożliwe. Są one bardziej ukierunkowane, nastawione na buddyjskie cele i bardziej pod kontrolą w sensie świadomości ich nieustannego przepływu (trening medytacyjny sprawia, że dostrzega się ten przepływ) i świadomości, że ma się coraz więcej swobody w wyborze (rosnącą niezależność), czyli można pojść za pragnieniem z pełną wiedzą, że to się właśnie robi lub puścić je wolno.


Ta przestrzeń pomiędzy własnym pragnieniem a sobą samym tworzona jest nie po to, żeby mniej przeżywać, a po to, żeby działać coraz bardziej świadomie, a jednocześnie, wraz z rosnącą uważnością, coraz bardziej trafnie i w rezultacie, coraz bardziej spontanicznie, bo zgodnie z rzeczywistą potrzebą chwili i bez utraty energii na zbędne myśli; również w taki sposób, by sobie i innym nie przynieść szkody. Bardzo trudno jest wyjaśnić cały ten proces, który uruchamia medytacja i buddyjskie cele, trzeba tutaj samemu tego doświadczyć, ale z całą pewnością nie chodzi o to, by robić coś sztucznie, na siłę, bez chęci, pod przymusem, a na dodatek wyzbywając się tego, kim się jest. Praktyka buddyjska rozwijana jest skutecznie wtedy, gdy mnożymy wiele dobrych wrażeń, gromadzimy "zasługi", i nie poprzez cierpienie, a poprzez pozytywnie umotywowany wysiłek. Polega też na wykorzystaniu własnego potencjału emocjonalnego do ewentualnych zmian, a nie rezygnacji z niego. Ale piszę tutaj z perspektywy własnej szkoły, perspektywa Theravady czy Zen może być nieco inna, bo buddyjskie ścieżki różnią się od siebie. Myślę jednak, że żaden ze świeckich buddystów nie uprawia ascezy i nie wyrzeka się tego, co mu do życia potrzebne. :)


Pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — sob lis 03, 2018 18:14



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
03/11/2018
W sumie to niewiele z tego rozumiem ale to chyba dobrze tzn. mam poczucie, że otwiera się przede mną coś nowego :) Od kiedy skończyłem terapię to brakuje mi jakiejś "kontynuacji" rozwoju i dalszego poszerzania świadomości. Nie mam ciągle pewności czy to na pewno Buddyzm jest moją drogą ale puki ciągnie mnie do tego żeby spróbować :)
Dzięki za wyjaśnienia i pozdrawiam :)
Mono

Statystyki: autor: Mono — sob lis 03, 2018 12:52



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
31/10/2018
QUOTE:
Nietrwałość zjawisk może wywoływać cierpienie. Ale wydaje mi się też, że nie musi.

Nietrwałość w buddyzmie oznacza uwarunkowanie, zależność, a wszystko, co jest uwarunkowane nie jest wolne, chodzi tu o brak wolności od prawa przyczyny i skutku, tak więc każda reakcja na to, co wydarza się w otoczeniu i w relacjach z istotami, stanowi przyczynę, od której tak czy siak jest się zależnym w tym sensie, że przyczyna staje się zalążkiem (nasionem) tego, co ewentualnie może wydarzyć się w przyszłości. I oczywiście skala czasu obejmuje tutaj nie jedno życie, a wiele (nieskończoną ich liczbę, jeśli nie podejmuje się działań zmierzających ku wyjściu poza przyczynowość). Czyli, przykładanie do kwestii nietrwałości takiej potocznej, z życia wziętej, miarki, nie za bardzo ma sens, gdy rozważamy buddyjskie znaczenie tego pojęcia, bo sedno tkwi w ogólniejszym powiązaniu cierpienia z przyczynowością i złożonością zjawisk – inaczej mówiąc, w twierdzeniu, że cierpienie wydarza się tylko tam, gdzie działa prawo przyczyny i skutku, gdzie rzeczy są od siebie zależne i wzajemnie uwarunkowane.


QUOTE:
uważam, że każdemu zdarza się cierpieć i jest to naturalną częścią życia.

No właśnie, jest naturalną częścią życia (samsary, jak powiedziałby buddysta). I jestem jak najbardziej za akceptacją takiego stanu rzeczy, za życiem w zgodzie z przeżywanymi aktualnie uczuciami. Wręcz uważam, że jest to wskazane, gdy chce się być zdrowym, bo unikanie tego, co się czuje, upychanie emocji po kątach, albo też nieumiejętność rozładowania emocji w taki sposób, by nie skrzywdzić siebie samego i innych, do niczego dobrego nie prowadzą. Jednak buddyzm nie poprzestaje na takim rozumieniu, idzie dalej, tę naturalną część życia, jaką jest cierpienie, wiąże ściśle ze współzależnym powstawaniem, czyli z tym, o czym napisałam wyżej.


QUOTE:
Poza tym, jeśli dobrze rozumiem, elementem praktyki buddyjskiej jest wyrzeczenie się pragnienia. Jak to rozumieć?

Metody buddyjskie nie uwalniają od przeżywania, bo jest to niemożliwe, jesteśmy tak skonstruowani, że musimy przeżywać - metody uwalniają od bycia zależnym od własnych stanów emocjonalnych. Uwalniają też stopniowo, na tyle, na ile to jest w danym momencie możliwe, od konieczności przeżywania negatywnych emocji. Na co dzień również można odkryć, że tak naprawdę od nas zależy, w jakie sytuacje wejdziemy, jak na nie zareagujemy i co otrzymamy jako rezultat własnej aktywności. Buddyzm w tej kwestii idzie głębiej, mówi, że nawyki, z którymi się rodzimy (które są nami przez sam fakt bycia człowiekiem i funkcjonowania jako człowiek), mogą uniemożliwić sensowną decyzyjność, uniemożliwić właściwe (pozytywne) reakcje na to, co się wydarza.

Jednym z takich nawyków jest skłonność do lgnięcia, ta skłonność przejawia się często jako pragnienie czegoś. Innym nawykiem jest skłonność do odsuwania/odpychania, która z kolei przejawia się jako niechęć. Obie te skłonności czynią człowieka zależnym, pozbawiają go zdolności bycia wolnym od przymusu identyfikowania z własną emocją. Czym innym jest bowiem przeżyć emocję, a czym innym być własną emocją, utożsamić się z nią w taki sposób, który pozbawia przestrzeni pomiędzy nią a sobą. Niektórzy wręcz myślą, że tworzenie takiej przestrzeni musi oznaczać brak przeżyć. Ale to nie jest prawdą, można te dwie rzeczy robić jednocześnie: przeżywać i dostrzegać przeżywającego z pewnej perspektywy. To wydarza się m.in. w buddyzmie na pewnym etapie praktyki. Jednak pole buddyjskich działań jest znacznie szersze, i choć dotyczy rozwoju pojedynczej istoty, to cel tego rozwoju wykracza poza przestrzeń "ja", gdyż wykracza poza przestrzeń wszelkich uwarunkowań, a indywidualne "ja" w tych uwarunkowaniach się mieści. Tak bym to wyjaśniła, mam nadzieję, że w miarę klarownie.

pozdrawiam, gt


Ps. Witaj na forum :)
Przepraszam, zmieniłam nieco tekst, bo uznałam, że w poprzedniej wersji mógł wybrzmieć zbyt osobiście.

Statystyki: autor: GreenTea — czw lis 01, 2018 00:30



Wasze pierwsze pytania • Re: Wada postawy a medytacja
31/10/2018
Dobry wieczór jestem nowy na forum. Jestem już wiekowy, ale dzięki mojej córce zacząłem ćwiczyć i prakrykować medytację tak amatorsko, ale bardzo sobie chwalę bo pozwala mi na pełen relaks. Ja nie mam na szczęście problemów z plwcami ale dla odmiany ze stopą. Tzw. Nadmierna supinacja czyli skrecam ja za bardzo do wewnatrz. Staram sie medytowac rano i wieczorem po 30 minut i obawiałem się że w pozycji do medytacji jeszcze bardziej te stope wykrecam do zewnatrz. Moja córcia zabrała mnie do ortopedy i kazał nosic do butów dynamiczne wkładki ortopwdyczne i powiedział, ze godzina w tej pozycji mi nie zaszkodzi. A jak ubieram buty to mam nosić te wkładki. Jaki z tego morał, że jeśli ktoś chce medytować to ani plecy, ani stopa nie przeszkodzi. A ja jestem dowodem, ze na nic nie jest za późno. Mam juz 71 i od roku znam sie na komputerze, cwicze i medytuje. Dzieki mojej kochanej córce.

Statystyki: autor: LEON — śr paź 31, 2018 22:53



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
31/10/2018
Dziękuję, Pani bealo. :-)
Skorzystałem i kupiłem.

Statystyki: autor: Piotrek — śr paź 31, 2018 20:56



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
31/10/2018
QUOTE:
QUOTE:
Jest też bardzo ważna rzecz w nauce Buddy - nietrwałość zjawisk. Budda rozpoznał, że nawet najszczęśliwsi z bogów, którzy swoich pragnień realizację sami sobą (swą mocą) stwarzają, również poddani są nieuniknionej utracie tego, czego w swej, w ich mniemaniu permanentnej i szczęśliwej perspektywie, nie dostrzegają. To jest głębiej - nietrwałość - niż najdłuższy żywot w szczęściu i pomyślności. To jest to, czego nie da się dostrzec - nawet będąc bogiem. To też jest cierpieniem.

Zgadzam się. Nietrwałość zjawisk może wywoływać cierpienie. Ale wydaje mi się też, że nie musi. Jeśli ktoś ma to zgodę bo wie, że tak po prostu jest świat ułożony to nie musi cierpieć z tego powodu.  Nawet wydaje mi się że nietrwałość może być zaletą bo np.piękne chwile gdyby trwały wiecznie to ich piękno spowszedniało by po pewnym czasie. A ich nietrwałość wzmacnia ich wyjątkowość i piękno. Poza tym kiedy już miną (te  chwile:)) to stan gdy ich nie ma też jest przejściowy i prędzej czy później znów będzie pięknie. :))
To jest wtórność ze zmienną urozmaicającą. Schemat powielający nawyk. Nie o tym mówi Budda, kiedy o nawykowych, tendencyjnych mechanizmach prawi, kiedy je wykorzenia. To że się ich jest świadomym, to jedno, to co się z tą świadomością robi, to drugie. To drugie jest drogą...

Statystyki: autor: amogh — śr paź 31, 2018 18:53



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
31/10/2018
QUOTE:
Jest też bardzo ważna rzecz w nauce Buddy - nietrwałość zjawisk. Budda rozpoznał, że nawet najszczęśliwsi z bogów, którzy swoich pragnień realizację sami sobą (swą mocą) stwarzają, również poddani są nieuniknionej utracie tego, czego w swej, w ich mniemaniu permanentnej i szczęśliwej perspektywie, nie dostrzegają. To jest głębiej - nietrwałość - niż najdłuższy żywot w szczęściu i pomyślności. To jest to, czego nie da się dostrzec - nawet będąc bogiem. To też jest cierpieniem.

Zgadzam się. Nietrwałość zjawisk może wywoływać cierpienie. Ale wydaje mi się też, że nie musi. Jeśli ktoś ma to zgodę bo wie, że tak po prostu jest świat ułożony to nie musi cierpieć z tego powodu.  Nawet wydaje mi się że nietrwałość może być zaletą bo np.piękne chwile gdyby trwały wiecznie to ich piękno spowszedniało by po pewnym czasie. A ich nietrwałość wzmacnia ich wyjątkowość i piękno. Poza tym kiedy już miną (te  chwile:)) to stan gdy ich nie ma też jest przejściowy i prędzej czy później znów będzie pięknie. :))

Statystyki: autor: Mono — śr paź 31, 2018 15:13



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
31/10/2018
Książka jest bez problemu dostępna na Allegro. Na przykład tu: http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=7578998204

Pozdrawiam :)

Statystyki: autor: beala — śr paź 31, 2018 06:20



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
30/10/2018
Jest też bardzo ważna rzecz w nauce Buddy - nietrwałość zjawisk. Budda rozpoznał, że nawet najszczęśliwsi z bogów, którzy swoich pragnień realizację sami sobą (swą mocą) stwarzają, również poddani są nieuniknionej utracie tego, czego w swej, w ich mniemaniu permanentnej i szczęśliwej perspektywie, nie dostrzegają. To jest głębiej - nietrwałość - niż najdłuższy żywot w szczęściu i pomyślności. To jest to, czego nie da się dostrzec - nawet będąc bogiem. To też jest cierpieniem.

ps/edit
Myślę, że największa trudność w roz/poznawaniu nauk buddyjskich polega na ich rekurencji. A czym jest rekurencja... to już każdy wie.

:namaste:

Statystyki: autor: amogh — śr paź 31, 2018 00:29



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
30/10/2018
QUOTE:
ODPOWIEDŹ: Prawda, lecz Buddha nauczał, iż powinnyśmy przestać to robić dopiero, gdy nasze pragnienia i przywiązanie, nasze ciągłe niezadowolenie z tego, co mamy i dążenie, by posiadać wciąż więcej i więcej — sprawiają, że cierpimy. Przypominał, że należy odróżniać to, co potrzebujemy, od tego, co chcemy; by dążyć
do zaspokojenia potrzeb, zaś nad zachciankami pracować. Nauczył nas, że nasze potrzeby mogą zostać zaspokojone, w przeciwieństwie do pragnień, które są niczym bezdenna przepaść. Pewne potrzeby są zasadnicze, pozostałe pragnienia winny z czasem zostać rozpuszczone. Na dobrą sprawę, jaki jest cel życia? Nieustanne dążenie ku czemuś, czy bycie szczęśliwym tu i teraz?

Czy dobrze w takim razie rozumiem, że nie ma potrzeby rezygnowania z pragnień, które nie powodują cierpienia? Podążając drogą do realizacji moich pragnień nie odczuwam cierpienia, tylko właśnie szczęście. Realizuję swoją pasję. A jeśli czegoś mi po drodze brakuje to nie powoduje to cierpienia lecz poszukiwanie rozwiązania problemu co samo w sobie też jest źródłem satysfakcji.
Chyba, że chodzi o dungal czyli cierpienie, którego ja nie potrafię jeszcze zidentyfikować i w związku z tym wydaje mi się tylko, że go nie ma.

Statystyki: autor: Mono — wt paź 30, 2018 22:18



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
30/10/2018
QUOTE:
Jak to rozumieć? Czy należy wyrzec się zaspokajania swoich potrzeb w sensie: przyjemności, pasji, radości?
QUOTE:
PYTANIE: No dobrze, ale jeśli całkowicie wyzbędziemy się pragnień, to nigdy niczego nie zdobędziemy, ani nie osiągniemy.

ODPOWIEDŹ: Prawda, lecz Buddha nauczał, iż powinnyśmy przestać to robić dopiero, gdy nasze pragnienia i przywiązanie, nasze ciągłe niezadowolenie z tego, co mamy i dążenie, by posiadać wciąż więcej i więcej — sprawiają, że cierpimy. Przypominał, że należy odróżniać to, co potrzebujemy, od tego, co chcemy; by dążyć
do zaspokojenia potrzeb, zaś nad zachciankami pracować. Nauczył nas, że nasze potrzeby mogą zostać zaspokojone, w przeciwieństwie do pragnień, które są niczym bezdenna przepaść. Pewne potrzeby są zasadnicze, pozostałe pragnienia winny z czasem zostać rozpuszczone. Na dobrą sprawę, jaki jest cel życia? Nieustanne dążenie ku czemuś, czy bycie szczęśliwym tu i teraz?
Ta odpowiedź pochodzi z bardzo dobrze zredagowanej broszurki pt. Dobra pytania, dobre odpowiedzi, w której niejaki Sravasti Dhammika odpowiada na podstawowe pytania dotyczące buddyzmu: http://sasana.wikidot.com/dobre-pytanie-dobra-odpowiedz

Podobną książką (bardziej skomplikowaną) napisaną z punktu widzenia chińskiej mahajany jest "Orthodox Chinese Buddhism", którą znajdziesz z kolei tu:
http://www.108wisdom.org/html/OTH_03.pdf

Pozdrawiam,
Piotr

Statystyki: autor: iwanxxx — wt paź 30, 2018 14:04



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
30/10/2018
Hej :)

QUOTE:
to jest punkt wyjścia do zmiany i do jej ugruntowania

Czy ta zmiana jest jakoś konkretnie określona tzn. czy żeby rozpocząć praktykę należy to zrobić z i intencją, potrzebą jakiejś zasadniczej zmiany w swoim życiu? Pytam ponieważ ja nie mam w sobie takiej potrzeby. Oprócz tego, że ciągnie mnie do ludzi, to coraz bardziej interesuje i wciąga mnie to czego się dowiaduje o Buddyzmie. Więc dojrzewam do tego żeby spróbować ale raczej z ciekawości niż z potrzeby dokonywania zmian w moim życiu.


QUOTE:
przepraszam, przez parę najbliższych dni nie będę się wypowiadał - owocnej rozmowy życzę :)

Jasna sprawa :) Dzięki za wyjaśnienia! :)

Statystyki: autor: Mono — wt paź 30, 2018 12:58



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
29/10/2018
witaj

QUOTE:
Z jednej strony przychodzi mi do głowy pytanie: po co doszukiwać się cierpienia tam gdzie go nie widać? W ten sposób zawsze można je znaleźć, trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni.
nie widać, nie znaczy, że go nie ma - jest, tylko go sobie nie uświadamiamy. a co za tym idzie, nie uświadamiamy sobie jakie w istocie powodują nami racje podczas różnych naszych zachowań /działań/. uważamy się za świadomych, jednak nie jesteśmy świadomi motorów naszych działań - powodują nami tendencje nawykowe, których sobie nie uświadamiamy, i wtedy tak w istocie trudno o jakąś zmianę, trwałą zmianę. trwałą w tym sensie, że przestają powodować nami tendencje nawykowe, które są przyczyną tego, że cierpienie nie ustaje.

QUOTE:
Czy nie lepiej cieszyć się tym, że szklanka jest w połowie pełna niż cierpieć z tego powodu że jest w połowie pusta?
szklanka nie jest w połowie ani pełna, ani pusta. szklanka to szklanka, a woda to trik, który powoduje, że popadamy w dualne postrzeganie: szczęście lub cierpienie - a jedno i drugie nie jest trwałe.
nie chodzi o to, by popaść w cierpiętnictwo jakieś - to by było nieporozumieniem totalnym, a chodzi tylko o to, by być świadomym tego, co tak w istocie nami powoduje podczas różnych sytuacji. jeżeli zdamy sobie z tego sprawę /nie na zasadzie intelektualnych spekulacji/, to jest wtedy szansa na zmianę.

QUOTE:
(...) I zgadzam się że lepiej jest mieć świadomość niż jej nie mieć. Chociażby po to żeby dokonywać świadomych wyborów.
dokładnie :)
chodzi o to, by żyć pełniej, by jak to się mówi: nawiązać kontakt z tym, co w nas drzemie, a także ''nawiązać kontakt'' ze swą esencją - to jest punkt wyjścia do zmiany i do jej ugruntowania, np ''Bezpośrednie wprowadzenie do esencji poprzez emocje''

pozdrawiam
:14:

ps
przepraszam, przez parę najbliższych dni nie będę się wypowiadał - owocnej rozmowy życzę :)

Statystyki: autor: kunzang — pn paź 29, 2018 20:22



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
29/10/2018
QUOTE:
co powiesz na takie jego wyjaśnienie (...)


Z jednej strony przychodzi mi do głowy pytanie: po co doszukiwać się cierpienia tam gdzie go nie widać? W ten sposób zawsze można je znaleźć, trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Czy nie lepiej cieszyć się tym, że szklanka jest w połowie pełna niż cierpieć z tego powodu że jest w połowie pusta?

Z drugiej jednak strony trafia do mnie to, że jest to chyba kwestia świadomości, która wynika z innego postrzegania rzeczywistości przez ludzi z zachodu (jak np. ja) a dalekiego wschodu. Generalnie wydaje mi się że ludzie zachodu, będąc w ciągłej pogoni, siłą rzeczy postrzegają rzeczywistość w sposób powierzchowny, uproszczony a nawet wypaczony (media).
I zgadzam się że lepiej jest mieć świadomość niż jej nie mieć. Chociażby po to żeby dokonywać świadomych wyborów.

Statystyki: autor: Mono — pn paź 29, 2018 16:40



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
witaj

QUOTE:
Terapię zakończyłem jakiś rok temu i oczywiście mogę ją w każdej chwili wznowić ale nie czuję takiej potrzeby, puki co radzę sobie, jest dobrze :)
dzięki za wyjaśnienie z Twej strony :)

QUOTE:
Hmm, generalnie nie czuję się na co dzień osobą cierpiącą i uważam, że każdemu zdarza się cierpieć i jest to naturalną częścią życia. (...)
kwestią jest tu to, jak rozumiemy pojęcie:
cierpienie -> dukkha - jakie ono niesie w sobie znaczenie.

co powiesz na takie jego wyjaśnienie:

''Pytanie: Czy Rinpocze mógłby powiedzieć trochę więcej o różnicy pomiędzy tybetańskim terminem ''dungal'', czyli cierpienie, a tym, jak cierpienie jest rozumiane na Zachodzie. Jakie jest znaczenie tybetańskiego terminu cierpienie.

Tenpa Yungdrung Rinpocze: Nie jestem pewien, jaka jest dokładnie różnica, ponieważ nie znam na tyle języka angielskiego, czy polskiego, ale tybetańskie określenie nie odnosi się tylko do grubego, wyraźnego cierpienia, jak poważne choroby, czy śmierć, ale opisuje też bardziej subtelne formy chorób. My mówimy o cierpieniu od momentu, kiedy chwyta nas jakiś silny ból. Natomiast przyczyną tego bólu są procesy, które toczyły się już od dłuższego czasu i te procesy są bardziej subtelne, i też są cierpieniem.
Na Zachodzie nie określa się ich cierpieniem, ponieważ nie czujemy żadnego cierpienia, nie czujemy, że te procesy się w nas toczą całymi latami, nie doświadczamy żadnego związanego z tym bólu, dlatego nie mówimy o cierpieniu. Natomiast tybetańskie określenie ''dungal'' obejmuje także te subtelne poziomy cierpienia, te procesy, których nie doświadczamy bezpośrednio, ale które się toczą i są przyczyną cierpienia. Nawet rzeczy, których nie czujemy są cierpieniem. Nawet w sytuacjach kiedy w czyimś życiu wszystko układa się dobrze, to jeżeli przyjrzymy się bardziej subtelnym procesom, które zachodzą w tej osobie, to też znajdziemy w niej cierpienie.

Jako ''dungal'' uznaje się też lęk przed utratą bliskich osób, krewnych, przyjaciół. Jako cierpienie uważa się też lęk przed pojawieniem się różnych przeszkód zewnętrznych i wewnętrznych. Przeszkód, które uniemożliwiają nam wykonywanie pracy, czy doprowadzają do utraty tej pracy. Przeszkód w związkach lub takich, które zaburzą nam plan dnia. To są przejawy bardziej subtelnego cierpienia.
Dobrym przykładem jest zachodni system ubezpieczeniowy. Na Zachodzie ubezpiecza się wszystko - siebie, komputery, samochody, domy. Wszystkie wartościowe rzeczy są ubezpieczone. Dlaczego się tak dzieje, dlaczego wszystko ubezpieczamy?
Ubezpieczamy, ponieważ się boimy, że ktoś może nas okraść lub może dojść do jakiegoś wypadku. Ubezpieczamy się żebyśmy nie musieli płacić, żeby zapłaciła za nas firma ubezpieczeniowa. Mamy nadzieję, że nie stracimy pieniędzy.
Lęk i nadzieja zawsze chodzą razem, są dwiema stronami tej samej monety. Te wszystkie bardziej subtelne stany, których na Zachodzie nie określamy stanem cierpienia, też są zawarte w tybetańskim określeniu ''dungal''.
To cierpienie ma wiele aspektów. Osoby które coś posiadają cierpią, ponieważ muszą dbać o to, co posiadają, osoby, które tego nie posiadają cierpią, ponieważ tego pragną i starają się to zdobyć. Nawet ci, którzy na pozór wydają się żyć w idealnej harmonii, też doświadczają różnych problemów.
Kiedy nie mamy domu cierpimy ponieważ go nie mamy, zastanawiamy się, jak go zdobyć, poszukujemy, itd Kiedy mamy dom, to cierpimy, ponieważ przydałby się na przykład dom większy, piękniejszy, z lepszą lokalizacją. Kiedy mamy dom, cierpimy dodatkowo, ponieważ musimy dbać o niego, ogrzewać go, itd. Zawsze więc doświadczamy tego cierpienia.
Są to problemy, które trapią wszystkich niezależnie od statusu społecznego, czy ilości pieniędzy.

Jeżeli przyjrzymy się aktywnościom naszego ciała, mowy i umysłu, to okaże się, że są one związane z naszymi problemami - są pochodnymi tych cierpień i problemów. Nie oznacza to, że wszystko jest złe, negatywne, ale musimy wiedzieć, że takie problemy istnieją. Powinniśmy się zastanowić jaki jest sens, jaka jest istota tego wszystkiego, powinniśmy się zastanowić, na ile ma to sens i znaczenie.''

cytat zaczerpnięty z ''Pięć Rodzin Buddów''

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — ndz paź 28, 2018 23:24



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
QUOTE:
Na początku zresztą musi być pragnienie ustąpienia cierpienia, aby w ogóle zacząć.
Hmm, generalnie nie czuję się na co dzień osobą cierpiącą i uważam, że każdemu zdarza się cierpieć i jest to naturalną częścią życia. Ale to ciekawy wątek. Czuje, że wiele nowego przede mną :)
QUOTE:
Tylko zastanów się też. Czy bezwzględne oddawanie się swoim pasjom, strach przed niemożnością ich realizacji nie jest czymś co powoduje nieszczęście? Może warto jednak mieć nad tym jakaś kontrolę i ie poddawać im się bezwzględnie. (...) Ciężko mi było jak odkryłem, że tak naprawdę to tylko iluzja szczęścia.
Też, nie mam poczucia, że oddaję się moim pasjom w sposób bezwzględny i naprawdę czuję się szczęśliwy gdy się w nich "zanurzam". Ale podobnie jak wcześniej - jest to dl mnie nowy, ciekawy punkt widzenia. Dzięki.

Statystyki: autor: Mono — ndz paź 28, 2018 22:56



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
QUOTE:
Mogę zrozumieć, sam jestem po przejściach i wciąż mam czynny kontakt z panią doktor. Życzę Ci żeby Buddyzm był ostatnim, jak spoiwo elementem dla pełnego zrozumienia i zaakceptowania zmian w życiu.
Dzięki ! :)

Statystyki: autor: Mono — ndz paź 28, 2018 22:35



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
QUOTE:
co masz do stracenia? proponuję jednak wprzódy skorzystać z opcji ''szukaj'' na forum :) cała masa rzeczy została już /bywa, że parę razy/ omówionych na forum - zakładam, że nie chodzi Tobie o to by gadać dala gadania, a o wiedzę, prawda? :)
bierz też pod uwagę i to, że są osoby, które w istocie niewiele wiedzą, niewiele lub w ogóle nie praktykowały, ale mają dużo do powiedzenia /w błąd wprowadzają lub piszą od czapy/, tak więc, nie podchodź bezkrytycznie do wszystkiego co na forum przeczytasz. zachowaj zdrowy rozsądek i nie spiesz się, a poprzyglądaj. to taka z mej strony mała prośba :)
OK, dzięki :)

QUOTE:
jesteś dalej pod okiem specjalisty?
Terapię zakończyłem jakiś rok temu i oczywiście mogę ją w każdej chwili wznowić ale nie czuję takiej potrzeby, puki co radzę sobie, jest dobrze :)

QUOTE:
to zależy od tego, jakie się ma owe pragnienia - co jest wtedy tak zwanym ostatecznym celem i co służy temu. pragnienia, mogą być wykorzystane do tego, by się zmieniać. co powiesz na pragnienie ustania cierpienia?
No tak, chyba podchodzę do tego zagadnienia zbyt dosłownie :)

Dzięki!

Statystyki: autor: Mono — ndz paź 28, 2018 22:32



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
Porzucenie pragnień, pasji, namiętności to proces. Nie możliwe jest zrobić z dnia na dzień siłą woli, byłoby to oszukiwanie siebie i nic poza frustracją by pewnie z tego nie wyszło. W miarę jak będziesz pogłębiał swoją praktykę, ćwiczył hojność i moralność. Przywiązanie do pewnych rzeczy, spraw, poglądów et cetera powinno się stawać coraz to słabsze.
Na początku zresztą musi być pragnienie ustąpienia cierpienia, aby w ogóle zacząć.
Także nie obawiaj się. To, że masz swoje pasje nie powoduje na starcie, że jesteś skreślony.
Tylko zastanów się też. Czy bezwzględne oddawanie się swoim pasjom, strach przed niemożnością ich realizacji nie jest czymś co powoduje nieszczęście? Może warto jednak mieć nad tym jakaś kontrolę i ie poddawać im się bezwzględnie.
Ja tak to widzę w swoim przypadku. Też zanim oddałem się samodoskonaleniu na podstawie nauk jakie przekazał nam Buddha podobnie sądziłem, że sednem życia jest realizacja swoich pasji, zainteresowań. Ciężko mi było jak odkryłem, że tak naprawdę to tylko iluzja szczęścia.

Odpowiadając na pytanie w tytule wątku. Tak. Buddyzm jest dla każdego bez względu na wcześniejsze życia, kolor skóry, rasę, wyznanie. To uniwersalne nauki o tym jak ukrócić cierpienie raz na zawsze.

Pozdrawiam serdecznie i owocnej pracy.

Statystyki: autor: Uinibred — ndz paź 28, 2018 20:29



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
QUOTE:
witaj

QUOTE:
Ten adwokat to tylko żart.
dobrze :) to jednak nie zmienia tego, co wcześniej napisałem, serio.
nie dyskutuję w sprawach związany z zasadami obowiązującymi na forum. rób co uważasz za stosownie, miej jednak na uwadze to, że proszę tylko raz.

pozdrawiam
:14:
ja również pozdrawiam, rączka :shake2:

Statystyki: autor: Cisza — ndz paź 28, 2018 20:20



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
witaj

QUOTE:
Ten adwokat to tylko żart. (...)
dobrze :) to jednak nie zmienia tego, co wcześniej napisałem, serio.
nie dyskutuję w sprawach związany z zasadami obowiązującymi na forum. rób co uważasz za stosowne, miej jednak na uwadze to, że proszę tylko raz.

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — ndz paź 28, 2018 20:18



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
Ten adwokat to tylko żart. W regulaminie jest napisane żeby nie żartować?

Odniósłby się szanowny administrator do wypowiedzi bo jest upierdliwy czy w/w?

Stwierdzenie (faktu) że ktoś może lub nie - mieć pytania jest byciem adwokatem? A kim jest ten kto zadaje pytania, lub próbuje wyciągnąć odpowiedzi? Śledczy?

Statystyki: autor: Cisza — ndz paź 28, 2018 20:11



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
witaj

QUOTE:
Kiedy odpisywałem to nie było w/w tekstu :peace:
nie szkodzi - odniósłbym się do Twej wypowiedzi nawet wtedy, gdyby tego postu w ogóle nie było.

QUOTE:
Jak to możliwe? Dobre pytanie, nie znam odpowiedzi. :118:
proszę, przypomnij sobie zatem, jak to było z Twymi pierwszymi postami na naszym forum - i /jak dla mnie/ powinieneś na tej podstawie załapać w czym rzecz.

QUOTE:
Pozdrawiam jako adwokat, hihi :cooll:
dobrze, z tym że - proszę :) - tak na przyszłość, byś na naszym forum sobie to darował. w regulaminie stoi jak byk, że stawiamy na samodzielność, tak więc adwokatów żegnamy :peace:

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — ndz paź 28, 2018 17:30



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
QUOTE:
witaj
QUOTE:
Może mieć a zapyta jak zechce :meditate:
jak widać ma - proponuję będąc nieproszonym, nie bawić się w czyjegoś adwokata :)

pozdrawiam
:14:
Kiedy odpisywałem to nie było w/w tekstu :peace: Jak to możliwe? Dobre pytanie, nie znam odpowiedzi. :118:

Pozdrawiam jako adwokat, hihi :cooll:

Pytań i wątpliwości mam mnóstwo ale nie wiem czy mogę Was tu nimi zamęczać

To normalne i na pewno znajdą się tacy co chętnie pomogą lub wyjaśnią. Jak napisano powyżej, trzeba brać pod lupę co, kto pisze bo wszędzie znajdą się porządne i mylące informacje.

Generalnie jestem po 5 latach psychoterapii w wyniku której wszedłem na drogę zmian w moim życiu i wypełniam je coraz bardziej radością i realizowaniem moich pasji.

Mogę zrozumieć, sam jestem po przejściach i wciąż mam czynny kontakt z panią doktor. Życzę Ci żeby Buddyzm był ostatnim, jak spoiwo elementem dla pełnego zrozumienia i zaakceptowania zmian w życiu.

Natomiast jeśli zadaję sobie pytanie czego szukam, czego mi brakuje i dlaczego trafiłem np. tutaj, to chyba najbardziej chciałbym dołączyć do wspólnoty ludzi, którzy myślą i czują podobnie jak ja

Nie byłbym pewien czy myślą podobnie ale to chyba już wdawanie się w szczegóły. Chyba podobnie :laugh:

Statystyki: autor: Cisza — ndz paź 28, 2018 12:40



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
witam
QUOTE:
Pytań i wątpliwości mam mnóstwo ale nie wiem czy mogę Was tu nimi zamęczać :)
spróbuj - co masz do stracenia? proponuję jednak wprzódy skorzystać z opcji ''szukaj'' na forum :) cała masa rzeczy została już /bywa, że parę razy/ omówionych na forum - zakładam, że nie chodzi Tobie o to by gadać dala gadania, a o wiedzę, prawda? :)
bierz też pod uwagę i to, że są osoby, które w istocie niewiele wiedzą, niewiele lub w ogóle nie praktykowały, ale mają dużo do powiedzenia /w błąd wprowadzają lub piszą od czapy/, tak więc, nie podchodź bezkrytycznie do wszystkiego co na forum przeczytasz. zachowaj zdrowy rozsądek i nie spiesz się, a poprzyglądaj. to taka z mej strony mała prośba :)

QUOTE:
Zastanawiam się też czy nie najlepszym sposobem byłoby po prostu spróbować Buddyzmu w praktyce i przekonać się jak mi to pasuje.
warto, ale... wtedy najlepiej nie poprzez forum spróbować praktyki, a udać się do jakiegoś ośrodka i tam poprosić o stosowne wyjaśnienia jednocześnie informując jak to z Tobą jest, by mogli Tobie lepiej pomóc.

QUOTE:
Generalnie jestem po 5 latach psychoterapii w wyniku której wszedłem na drogę zmian w moim życiu i wypełniam je coraz bardziej radością i realizowaniem moich pasji.
jesteś dalej pod okiem specjalisty?

QUOTE:
Dlatego mocno uwiera mnie temat ewentualnego rezygnowania ze swoich pragnień ale zakładam, że na tym etapie mogę nie zrozumieć na czym to dokładnie polega.
to zależy od tego, jakie się ma owe pragnienia - co jest wtedy tak zwanym ostatecznym celem i co służy temu. pragnienia, mogą być wykorzystane do tego, by się zmieniać. co powiesz na pragnienie ustania cierpienia?

QUOTE:
Natomiast jeśli zadaję sobie pytanie czego szukam, czego mi brakuje i dlaczego trafiłem np. tutaj, to chyba najbardziej chciałbym dołączyć do wspólnoty ludzi, którzy myślą i czują podobnie jak ja :)
jest tu parę osób po przejściach /i w trakcie/ pewnie podobnych do Twych. są też i inni, którzy są gotowi pomóc i wspierać, tak więc... kto wie, może się tu zaaklimatyzujesz :)

powodzenia
:14:

EDIT
ps
i jakby co, to jeżeli byś chciał, ot tak, np o muzyce, filmie, poezji, czy czymś tam pogadać, to od tego jest dział towarzyski -> panel Towarzyski

Statystyki: autor: kunzang — ndz paź 28, 2018 11:26



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
witaj
QUOTE:
Może mieć a zapyta jak zechce :meditate:
jak widać ma - proponuję będąc nieproszonym, nie bawić się w czyjegoś adwokata :)

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — ndz paź 28, 2018 11:15



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
Może mieć a zapyta jak zechce :meditate:

Statystyki: autor: Cisza — ndz paź 28, 2018 11:06



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
[/quote]

Nie masz już żadnych pytań ani wątpliwości? ;)
[/quote]

Pytań i wątpliwości mam mnóstwo ale nie wiem czy mogę Was tu nimi zamęczać :) Zastanawiam się też czy nie najlepszym sposobem byłoby po prostu spróbować Buddyzmu w praktyce i przekonać się jak mi to pasuje.
Generalnie jestem po 5 latach psychoterapii w wyniku której wszedłem na drogę zmian w moim życiu i wypełniam je coraz bardziej radością i realizowaniem moich pasji. Dlatego mocno uwiera mnie temat ewentualnego rezygnowania ze swoich pragnień ale zakładam, że na tym etapie mogę nie zrozumieć na czym to dokładnie polega.
Natomiast jeśli zadaję sobie pytanie czego szukam, czego mi brakuje i dlaczego trafiłem np. tutaj, to chyba najbardziej chciałbym dołączyć do wspólnoty ludzi, którzy myślą i czują podobnie jak ja :)

Statystyki: autor: Mono — ndz paź 28, 2018 10:51



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
28/10/2018
QUOTE:
Damian907 i Cisza - dzięki za wyjaśnienia :))
Nie masz już żadnych pytań ani wątpliwości? ;)

Statystyki: autor: Damian907 — ndz paź 28, 2018 04:21



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
27/10/2018
QUOTE:
Damian907 i Cisza - dzięki za wyjaśnienia :))
:shake2: :lowe2:

Statystyki: autor: Cisza — sob paź 27, 2018 22:30



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
27/10/2018
Damian907 i Cisza - dzięki za wyjaśnienia :))

Statystyki: autor: Mono — sob paź 27, 2018 21:03



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
27/10/2018
"Trafiłem na to forum bo od pewnego czasu ciągnie mnie do Buddyzmu ale poczytałem trochę na ten temat i mam kilka pytań - mam nadzieję, że rozwiejecie moje wątpliwości."

Cześć.

Spróbuję odpowiedzieć Ci jak najprościej choć nie wiem na ile taka forma zaspokoi ciekawość.

"Generalnie wierzę w takie rzeczy jak karma, reinkarnacja, w to żeby nie robić krzywdy również zwierzętom (choć moja droga do wegeterianizmu jest kręta i wyboista)."

Nie musisz w to wierzyć ale na pewno da ci to motywacje do bycia lepszym w praktyce.

"jak interpretować to, że Buddyzm jest opisywany z jednej strony jako filozofia a z drugiej jako religia."

Ponoć nie miał być religią ale stało się jak stało. Jak widzisz są różne "odłamy" i różna jest proporcja elementu religijnego i praktycznego.

"Poza tym, jeśli dobrze rozumiem, elementem praktyki buddyjskiej jest wyrzeczenie się pragnienia. Jak to rozumieć? Czy należy wyrzec się zaspokajania swoich potrzeb w sensie: przyjemności, pasji, radości?"

Łatwy i niełatwy temat. To się różnie rozumuje z czasem.

Pozdrowienia!

Statystyki: autor: Cisza — sob paź 27, 2018 17:32



Wasze pierwsze pytania • Re: Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
27/10/2018
QUOTE:
Natomiast nie mam pewności jak interpretować to, że Buddyzm jest opisywany z jednej strony jako filozofia a z drugiej jako religia.
Wszystko zależy od przyjętych kryteriów. Buddyzm może być dla kogoś filozofią, ponieważ ma bardzo mocną podbudowę filozoficzną oraz nie ma w nim boga który mówi nam co mamy robić. Z kolei dla innych buddyzm może być religią, ponieważ nie można zaprzeczyć, że buddyzm (zwłaszcza w krajach tradycyjnie buddyjskich) w miarę swojego trwania obrósł w warstwę obrzędów. Wg mnie nie powinniśmy przesadnie patrzeć na obrzędy, a bardziej w sens buddyjskiej nauki wyrażony w suttach.
QUOTE:
.
Jakiś czas temu wziąłem rozbrat z Kościołem Katolickim i nie bardzo mam ochotę na obecność w moim życiu boga czy jakiegokolwiek autorytetu, który wymagałby czy też oczekiwał bezwględnego posluchu.
Jak już wspomniałem, w buddyzmie nie ma boga który mówi nam co mamy robić. Buddyzm stawia na samodzielność (patrz sutta kalama którą zapewne znasz). W różnych liniach buddyjskich nauczyciel ma nieco większe lub nieco mniejsze znaczenie, chyba największe ma w buddyzmie tybetańskim (relacja uczeń-guru), nieco mniejsze w theravadzie (tu na stawia się na wierność kanonowi palijskiego bardziej niż jakiemuś konkretnemu nauczycielowi). Nawet jednak w liniach w których stawia się na silną relację uczeń-nauczyciel to celem jest przebudzenie ucznia tylko i wyłącznie, a nie tworzenie jakiejś hierarchii.
QUOTE:
. Poza tym, jeśli dobrze rozumiem, elementem praktyki buddyjskiej jest wyrzeczenie się pragnienia. Jak to rozumieć? Czy należy wyrzec się zaspokajania swoich potrzeb w sensie: przyjemności, pasji, radości?
Buddyzm nie nakazuje Ci pozbywać się radości, Budda nauczał o drodze prowadzącej do wygaśnięcia cierpienia i osiągnięcia stanu nieuwarunkowanego (nibbany). Nie można osiągnąć nieuwarunkowanego, jeżeli czuje się pociąg do tego co uwarunkowane, przy czym znowu różne szkoły mają inne metody na wygaśnięcie samsary- niektóre linie za wzór stawiają ideał mnicha, a inne dopuszczają również aby zaawansowani praktykujący mieli rodziny i prowadzili aktywny tryb życia w społeczeństwie.

Statystyki: autor: Damian907 — sob paź 27, 2018 10:09



Wasze pierwsze pytania • Pytania nowicjusza - czy buddyzm jest na pewno dla mnie?
26/10/2018
Witajcie,
Trafiłem na to forum bo od pewnego czasu ciągnie mnie do Buddyzmu ale poczytałem trochę na ten temat i mam kilka pytań - mam nadzieję, że rozwiejecie moje wątpliwości. Generalnie wierzę w takie rzeczy jak karma, reinkarnacja, w to żeby nie robić krzywdy również zwierzętom (choć moja droga do wegeterianizmu jest kręta i wyboista). Poza tym kilka osób, które są dla mnie autorytetami są Buddystami. Natomiast nie mam pewności jak interpretować to, że Buddyzm jest opisywany z jednej strony jako filozofia a z drugiej jako religia. Jakiś czas temu wziąłem rozbrat z Kościołem Katolickim i nie bardzo mam ochotę na obecność w moim życiu boga czy jakiegokolwiek autorytetu, który wymagałby czy też oczekiwał bezwględnego posluchu. Poza tym, jeśli dobrze rozumiem, elementem praktyki buddyjskiej jest wyrzeczenie się pragnienia. Jak to rozumieć? Czy należy wyrzec się zaspokajania swoich potrzeb w sensie: przyjemności, pasji, radości?
Z góry dziękuję za wszelkie wyjaśnienia!
Mono

Statystyki: autor: Mono — pt paź 26, 2018 21:38



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
26/10/2018
Dziękuję.

Statystyki: autor: Piotrek — pt paź 26, 2018 12:56



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
26/10/2018
Cześć,

Mam chyba w swojej biblioteczce tą książkę, przy czym będę mógł to sprawdzić dopiero w środę po południu.

Pozdrawiam,
Damian

Statystyki: autor: Damian907 — pt paź 26, 2018 12:02



Buddyzm Zen • Re: Pytania, książki i zen
26/10/2018
Witajcie ponownie,

szukam książki "Strzepując popiół na buddę". Chciałbym zapoznać się z tym klasykiem Seung Sahna.

Czy ktoś ma zbędny egzemplarz i chce sprzedać?

W Internecie brak informacji o jej dostępności.

pozdrawiam
Piotr

Statystyki: autor: Piotrek — pt paź 26, 2018 11:20



Buddyzm Zen • Re: "Kim jesteś ?" czyli "nie wiem" w praktyce
24/10/2018
Mimo wszystko dziękuję za odpowiedzi.
Pozdrawiam.

Statystyki: autor: Piotrek — śr paź 24, 2018 13:20



Buddyzm Zen • Re: "Kim jesteś ?" czyli "nie wiem" w praktyce
24/10/2018
QUOTE:
Czy to jest w porządku?
Myślę, że tak.
QUOTE:
Czy też może w ogóle osoba zupełnie początkująca powinna na razie odpuścić sobie "kim jestem", a zacząć od ciągłego koncentrowania się na oddechu lub na jego liczeniu?
Nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie bez dłuższej rozmowy o Twojej praktyce, którą po prostu powinieneś z kimś kompetentnym odbyć. W Kwan Um jest kilka różnych podejść do tej praktyki a ja jestem tylko anonem z internetu, czyli nienajlepszym źródłem wiedzy.

Pzdr,
Piotr

Statystyki: autor: iwanxxx — śr paź 24, 2018 09:51



Buddyzm Zen • Re: "Kim jesteś ?" czyli "nie wiem" w praktyce
23/10/2018
Dziękuję za odpowiedź.

Ja bardziej lubię pytanie "kim jestem", bo ono jakby mnie bardziej dotyka. Gdy pytam "kim jestem", czuję taki minimalny lęk w klatce piersiowej.

To pytanie najbardziej mnie interesuje w tym aspekcie, kim jestem jako człowiek: czy jestem procesem elektryczno-chemicznym w mózgu, który przeminie wraz z ustaniem pracy mózgu, czy też jestem czymś więcej - jakąś duszą czy świadomością niezależną od materii.

Wiem, że oczywiście w trakcie medytacji nie powinienem rozpatrywać tego tak abstrakcyjnie i rozumowo.

Mam jeszcze jedno pytanie, choć obawiam się, że może odeślesz mnie gdzieś indziej po odpowiedź (na stronie online tego nie ma).

Mianowicie, w Kwan Um - jak zrozumiałem Joeng Hye - medytacja polega na zapytywaniu przy wdechu "kim jestem", a na wydechu jest rezultat tego zapytywania: "nie wiem". Co w takim razie z samą koncentracją na oddechu? Czy zanim przejdę do pytania "kim jestem", powinienem choćby z 15 minut poświęcić liczeniu oddechów albo doświadczaniu oddechów, aby ustabilizować umysł?

Robię tak zwykle, że 15-20 minut poświęcam na uwagę na oddechu, a potem zapytuję "kim jestem". Czy to jest w porządku?

Czy też może w ogóle osoba zupełnie początkująca powinna na razie odpuścić sobie "kim jestem", a zacząć od ciągłego koncentrowania się na oddechu lub na jego liczeniu?

Statystyki: autor: Piotrek — wt paź 23, 2018 21:42



Buddyzm Zen • Re: "Kim jesteś ?" czyli "nie wiem" w praktyce
23/10/2018
QUOTE:
I tu właśnie leży pies pogrzebany, gdyż nie wiem do końca, czy to pytanie ma brzmieć "czym jestem?" czy "kim jestem?". Różnica wydaje się nieistotna, a niniejsze moje pytanie może i trochę śmieszne, ale widzę jednak pewną różnicę w tych pytaniach. Gdy pytam "kim jestem?" zwracam się bardziej do jakiejś hierarchii społecznej mojej osoby, do poczucia ważności. Znamy przecież taką odzywkę np.: "czy ty wiesz, kim ja jestem?" - wtedy, gdy ktoś chce przeforsować swoje poczucie ważności. "Kim jestem" dotyka jakby naszego ego.

Natomiast "czym jestem?" jest bezosobowe, nawet w pewnym sensie uprzedmiotowujące pytający podmiot.

Dlaczego pytam?

Bo Andrzej Piotrowski naucza, że to ma być "czym jestem?", natomiast gdzieś w Internecie widziałem cytat z Seung Sahna, gdzie użył formy "kim jestem?"
A które bardziej lubisz? Istotne jest, żeby to było pytanie, które Cię interesuje. Tak jak to tłumaczy Joeng Hye (tzn. Andrzej Piotrowski) treść pytania nie jest ważna, ważna jest próba obrócenia świadomości jakby do wewnątrz i spojrzenia na źródło tego pytania. W tym sensie "czym jestem?" i "kim jestem?" to jest to samo, bo ważne, gdzie prowadzi pytanie.

QUOTE:
Poza tym gdybym miał medytować w ośrodku, to obawiam się, że mógłbym nie wytrzymać 45 minut siedzącej medytacji. Na razie próbuję jej w krótszych okresach.
W ośrodku są przeważnie rundy 30 minut, czasem 40 minut. 45 minut w Kwan Um się nie zdarza.
Możesz też rozważyć sanghę online:
https://kwanumzen.org/online

Pzdr
Piotr

Statystyki: autor: iwanxxx — wt paź 23, 2018 10:17



Buddyzm Zen • Re: "Kim jesteś ?" czyli "nie wiem" w praktyce
22/10/2018
Dołączyłem do tego wątku, żeby nie tworzyć nie potrzebnie nowego.

Moje pytanie dotyczy szkoły zen Kwan Um.

Od jakiegoś czasu, zainspirowany wykładami w sieci nauczyciela Andrzeja Piotrowskiego, próbuję medytacji z wielkim pytaniem "czym jestem?".

I tu właśnie leży pies pogrzebany, gdyż nie wiem do końca, czy to pytanie ma brzmieć "czym jestem?" czy "kim jestem?". Różnica wydaje się nieistotna, a niniejsze moje pytanie może i trochę śmieszne, ale widzę jednak pewną różnicę w tych pytaniach. Gdy pytam "kim jestem?" zwracam się bardziej do jakiejś hierarchii społecznej mojej osoby, do poczucia ważności. Znamy przecież taką odzywkę np.: "czy ty wiesz, kim ja jestem?" - wtedy, gdy ktoś chce przeforsować swoje poczucie ważności. "Kim jestem" dotyka jakby naszego ego.

Natomiast "czym jestem?" jest bezosobowe, nawet w pewnym sensie uprzedmiotowujące pytający podmiot.

Dlaczego pytam?

Bo Andrzej Piotrowski naucza, że to ma być "czym jestem?", natomiast gdzieś w Internecie widziałem cytat z Seung Sahna, gdzie użył formy "kim jestem?"

Będę wdzięczny za odpowiedź. Dodam, że jeśli ktoś chciałby mnie nakierować na osobisty kontakt z sanghą i nauczycielem w moim mieście, to powiem, że nie jestem na razie gotowy na taki kontakt, bo mam pewne trudności osobowościowe w kontaktach z ludźmi. Mam coś w rodzaju fobii społecznej: lubię przebywać sam w domu i nie kontaktować się z ludźmi. Poza tym gdybym miał medytować w ośrodku, to obawiam się, że mógłbym nie wytrzymać 45 minut siedzącej medytacji. Na razie próbuję jej w krótszych okresach.

Statystyki: autor: Piotrek — pn paź 22, 2018 23:38



Ateneum - rozważania • Re: Rozwiązywanie osobistych problemów przez medytację
13/10/2018
QUOTE:
Na forum tak samo - gdy ktoś pyta o możliwość praktyki dla polepszenie nastroju od razu pojawia się chęć wbicia małej szpilki, że to nie jest prawdziwa dharma.

Teraz dopiero uświadomiłam sobie, skąd biorą się pytania na forum o zależność: praktyka buddyjska a zdrowie. Kiedyś kojarzono buddyzm z religią i filozofią, a jeśli z psychologią, to przez fakt pracy ze świadomością, nie jednak w takim kontekście jak teraz: trenuj ciało (fitness) i trenuj umysł (mindfulness). Od tego drugiego była raczej metoda Silvy (mindcontrol), mocno krytykowana ze względu na brak wiarygodnych źródeł pochodzenia, a buddyzm w jakimś sensie mindfulness uwiarygadnia i żadne odżegnywanie się od buddyjskich wpływów tu nie pomoże, gdy w wiki ludzie czytają zdanie: Termin mindfulness (pol. uważność) to tłumaczenie z języka pali słowa sati, która jest istotnym elementem niektórych buddyjskich tradycji (również hasło MBSR odsyła do tego cytowanego).

A zatem, jeśli ktoś na forum napisze, że medytuje bez związku z żadną sangą, trzeba byłoby najpierw sprawdzić, czy chodzi mu o buddyzm, czy też bardziej o to, co robią w grupach mindfulness i w razie czego odsyłać do tych grup, tak jak zrobiłeś to, Iwanxxx, w jednym z wątków. I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby komuś z zaglądających tutaj zależało przede wszystkim na rozpoznaniu tych wspomnianych wyżej, uwiarygadniających mindfulness buddyjskich źródeł (zainteresowanie buddyzmem jako skutek uboczny ruchu minfulness). Czyli sumując, trzeba by dobrze przygotować się do wyjaśnienia różnic między jednym i drugim.


Moje powyższe "eureka" nie dotyczy oczywiście kwestii rozwiązywania problemów osobistych poprzez medytację stricte buddyjską, ściślej zen. W tej sprawie plącze mi się po głowie cytat z tekstu, który linkował Lepsze:

QUOTE:
Zen demands we operate at both the relative and absolute levels simultaneously. We don’t get to hide out in one or the other, even though they appear to contradict each other. (Zen wymaga, abyśmy działali jednocześnie na poziomie względnym i absolutnym. Nie ukrywamy się w jednym lub drugim, nawet jeśli wydają się sobie przeczyć).

Rozumiem to tak, że w zenie również do rozwiązania problemów osobistych może dojść wyłącznie tą drogą – drogą działań na obu poziomach jednocześnie, podczas gdy mindfulness odnosi się przede wszystkim do poziomu relatywnego. A zatem, poprzez mindfulness można "zobaczyć", co dzieje się w umyśle lub w sobie, ale nie można zobaczyć tego, który to widzi. Tzn. można, ale jedynie w kontekście produktów umysłowych (myśli, obrazy, uczucia), patrząc z buddyjskiej perspektywy, nigdy w przestrzeni poza nimi.

Dla wielu ludzi działanie z obu poziomów jednocześnie oznacza akceptację takich pojęć jak reinkarnacja, karma, oświecenie - nie chcą/nie potrafią dostrzec w tych pojęciach konstruktów myślowych ułatwiających rozumienie poziomu relatywnego. Dostrzegają kwestię boga, wiecznego ja, braku wolnej woli lub, w najlepszym wypadku, nienaukowe (lub niechrześcijańskie) tezy o umyśle jako przyczynie świata (zjawisk). I tu zaczynają się schody, bo żeby wszystkie te kwestie wyjaśnić, potrzeba czasu i lat medytacji, a gdy powie się, że ok, nie trzeba niczego specjalnie rozumieć, żeby zacząć praktykę, że rozumienie samo przyjdzie z czasem, to z kolei na takie "wciski" mało kto się godzi.

Chcę jeszcze, poza dwuaspektowością i długoterminowością buddyjskich dzialań (o tej drugiej wspominał już Lepsze), zwrócić też uwagę na cel (oświecenie) osiągalny, paradoksalnie, dopiero wówczas, gdy przestanie się go osiągać. Jak to pogodzić z celowością typu "chcę rozwiązać osobisty problem"?


No, takie różne swoje przemyślenia w związku z tym tematem dorzuciłam.
Pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — sob paź 13, 2018 21:12



Ogłoszenia • Re: Odosobnienie-warsztat hwadu w koreańskim stylu
13/10/2018
Z wykładu Hae Mahn Sunima o koreańskiej praktyce konganów hwadu, wygłoszonego w kwietniu tego roku w Warszawie:
QUOTE:
Hwadu to jest pytanie; termin ten dosłownie znaczy „głowa słowa”. Z różnych historii konganowych wyciągane jest pytanie, które ma za zadanie wzbudzić w nas wątpliwość. Zastanawiałem się, czy to jest dobre słowo, ale nie znalazłem lepszego. Najprostsze hwadu to [...] pytanie: „Co to jest?”. Po koreańsku brzmi to: i-mo-ggo. To jest podstawowe hwadu. Każdy mnich, który zaczyna praktykę zen, zaczyna od tego hwadu: „Co to jest?”.
Praktyka hwadu wzięła swój początek od pewnego wydarzenia. Kiedyś, dawno temu, pewien uczeń przyszedł do Huinenga, a ten zapytał: „Skąd przyszedłeś?”. Uczeń odparł: „Przybyłem z góry Sung”. Huineng na to: „Co to jest, jak się tutaj dostało?”. I ten uczeń nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie: „Co to jest, jak się tutaj dostało?”. „Co to jest” z tej historii stało się podstawowym hwadu.
Technicznie ta praktyka może wyglądać w ten sposób: siedzimy w pozycji medytacyjnej, robimy wdech, później wydech, i z tym wydechem zadajemy pytanie: „Co to jest?”. I przy wdechu nie dajemy żadnej odpowiedzi, tylko staramy się w sobie wyzwolić wątpienie, stan wątpienia. I znów: wydech, „Co to jest?”… [...] W pytaniu „Co to jest?” nie ma [...] żadnej osoby, która pyta „Co to jest?”; jest tylko „Co to jest?”. Na wdechu nie ma żadnej odpowiedzi, tylko pojawia się stan wątpienia. Po jakimś czasie próbujemy ten stan wątpienia utrzymać również w czasie wydechu. Czyli najpierw robimy wydech („Co to jest?”), później wdech, wydech z tym stanem wątpienia, znowu wdech… I nie staramy się analizować tego hwadu. Nie staramy się go rozpatrywać. Kiedy analizujemy i rozpatrujemy hwadu, wtedy to my je ciągniemy. A kiedy puszczamy wszystko, kiedy pozostaje tylko pytanie: „Co to jest?” i to wielkie wątpienie, podążamy za hwadu.
Hwadu mogą być różne. Są różne pytania. Nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. [...] jeżeli chcemy użyć konganu „mu” – znacie ten kongan: „Czy pies ma naturę Buddy? Nie! Mu” – do praktyki hwadu, to dobre pytanie jest: „Dlaczego «mu»”? Nie: „Co to jest «mu»?”, ale: „Dlaczego «mu»?”. Pojawia się wątpienie. To bardzo ważna rzecz – by wzbudzić to wątpienie, a później je coraz bardziej rozwijać. Jeżeli połączymy to wątpienie i to pytanie z oddechem, to będzie pojawiało się coraz częściej. W przypadku, gdy pytanie jest długie i nie łączymy go z oddechem, to staramy się jak najdłużej utrzymać to wielkie wątpienie. Nie, niekoniecznie wielkie – po prostu wątpienie. Najpierw robimy tę praktykę w czasie medytacji. Później staramy się przenieść to wątpienie na nasze życie. Kiedy próbujemy utrzymać umysł wątpienia, zaczynamy być świadomi siebie w tym właśnie momencie. Umysł nie biega w różne miejsca; rozwijamy wtedy świadomość, rozwijamy wtedy bycie tu i teraz.
Hwadu to nie jest praktyka na tydzień, to jest praktyka na dłuższy czas. Przez „dłuższy czas” rozumiem cztery – pięć lat. W Korei nie ma przy tym systemu rozmów konganowych, tak jak w Japonii. Ja z moim nauczycielem spotykałem się kilka razy przy herbacie. Podstawowe znaczenie ma to, żebyś praktykował swoje doświadczenie.
Link do całości wykładu: http://www.zen.warszawa.pl/koreanska-pr ... now-hwadu/

:lowe2:

Statystyki: autor: beala — sob paź 13, 2018 17:51



Ogłoszenia • Odosobnienie-warsztat hwadu w koreańskim stylu
12/10/2018
Warszawska Grupa Zen serdecznie zaprasza na dwudniowe odosobnienie w Warszawie połączone z warsztatem medytacji hwadu, które poprowadzi Hae Mahn Sunim – mnich zen w koreańskiej tradycji Taego, spadkobierca dharmy Jong Mae Kun Sunima, patriarchy Szkoły Zen Taego.

Odosobnienie jest wyjątkową okazją do zapoznania się z koreańską praktyką konganową hwadu. Praktyka medytacyjna będzie połączona ze wspólnymi posiłkami, pracą oraz porannymi i wieczornymi śpiewami w stylu koreańskiego sŏn.

Termin: 26-28 października 2018 (od piątku godz. 19:00 do niedzieli godz. 12:30).

Zgłoszenia: osoby chętne do wzięcia udziału w odosobnieniu prosimy o kontakt mailowy pod adresem: zen.warszawa@gmail.com w terminie do środy 24.10 w celu potwierdzenia rezerwacji i uzyskania szczegółowych informacji.

Liczba miejsc jest ograniczona.

Statystyki: autor: leszek wojas — pt paź 12, 2018 07:58



Buddyzm Zen • Re: Sex,sexualnosc
11/10/2018
QUOTE:
Poniewaz sercem nie naleze do zadnej z konkretnych szkol , aczkolwiek metody i klimat zen najbardziej do mnie przemawiaja , ale nie ignoruje innych nurtow buddyzmu , wiec jesli moze wypowiedziec sie ktos z innej szkoly to rowniez bede wdzieczny i chetny sprobowac praktyk ktore moga mi pomoc :)
W tej chwili w innym miejscu na forum omawiamy relacje pomiędzy medytacją a rozwiązywaniem problemów.
W skrócie można powiedzieć tak, że w zen rzadko naucza się o sposobach używania praktyki do naprawiania problemów, które można zakwalifikować jako zaburzenia w sferze psychicznej. Nie mówię, że medytacja nie jest do tego użyteczna - myślę, że jest, ale tego rodzaju terapeutyczne zastosowania w zen nie są rozwijane. W zen patrzymy w przestrzeń pomiędzy myśleniem i używamy tego, żeby wykorzeniać nawyki. Nie jest to wymierzone w konkretne nawyki, to długofalowa strategia całościowa. Zastosowaniem medytacji do rozwiązywania problemów psychicznych zajmują się ludzie związani z ruchem mindfulness.

Po drugie, nie wydaje mi się, żeby, mający swe źródła w monastycyzmie chiński buddyzm, miał dużo do powiedzenia na temat zdrowego podejścia do ludzkiej seksualności. Jeśli już to bardziej na zasadzie doświadczeń ludzi praktykujących w XX/XXI wieku.

Z tego co piszesz, to polecałbym raczej jakąś terapię - będzie szybciej i skuteczniej a medytacja Ci tylko w niej pomoże.

Statystyki: autor: iwanxxx — czw paź 11, 2018 13:47



Buddyzm Zen • Re: Sex,sexualnosc
11/10/2018
Witaj,

Nie wiem czy to jest odpowiedź Zen, ale uważam że na Twoje skłonności pomogłoby medytowanie nad ciałem ludzkim jako workiem nieczystości (którym w istocie jest), składającym się z kości, skóry, mięśni, łoju, spermy, krwi, zębów czy włosów, rozumiem że żadnego z tych elementów pojedynczo nie pożądasz?

Statystyki: autor: Damian907 — czw paź 11, 2018 07:51



Buddyzm Zen • Re: Sex,sexualnosc
10/10/2018
QUOTE:
Hej :)

A dlaczego napisałeś w panelu Zen? Chcesz czegoś dowiedzieć się od praktykujących Zen właśnie?

pozdrawiam, gt
Poniewaz sercem nie naleze do zadnej z konkretnych szkol , aczkolwiek metody i klimat zen najbardziej do mnie przemawiaja , ale nie ignoruje innych nurtow buddyzmu , wiec jesli moze wypowiedziec sie ktos z innej szkoly to rowniez bede wdzieczny i chetny sprobowac praktyk ktore moga mi pomoc :)

Statystyki: autor: Paldin21 — śr paź 10, 2018 22:23



Buddyzm Zen • Re: Sex,sexualnosc
10/10/2018
Hej :)

A dlaczego napisałeś w panelu Zen? Chcesz czegoś dowiedzieć się od praktykujących Zen właśnie?

pozdrawiam, gt

Statystyki: autor: GreenTea — śr paź 10, 2018 21:10



Buddyzm Zen • Sex,sexualnosc
10/10/2018
Witam mam do was pytanie , jak sobie poradzic z bardzo dreczacym mnie problemem ,moj umysl jest wprost przesiakniety sexualnoscia , mam strasznie nakierunkowane myslenie na ten temat, skojarzenia , sny , i wszystko ogolnie , sam sie tego nabawilem nie bede wdrazac was w szegoly jak to przebiegalo , powiem tyle ze od mlodosci dosyc czesto wyrabialem sobie nawyki ktore teraz gdy mam juz 23 lata staly sie moim koszmarem , nic nie pomaga zadne rozladowanie, a nie chce tego tlumic bo to chyba nie zdrowe ? , przeszkadza mi to w zyciu codziennym , odciaga od praktyki , sieje zniszczenie w moim umysle , jest to moje pieklo , macie jakies rady co moge zrobic ? , jakies praktyki ? , moze ktos mial podobny problem? prosze o wyrozumialosc i odpowiedz za co z gory dziekuje .

Statystyki: autor: Paldin21 — śr paź 10, 2018 20:07



Wasze pierwsze pytania • Re: Zamieszkanie w osrodku
10/10/2018
W którym ośrodku buddyjskim w Warszawie?

Statystyki: autor: Damian907 — śr paź 10, 2018 07:55



Wasze pierwsze pytania • Zamieszkanie w osrodku
09/10/2018
Hej
Chciałam zapytać czy ktoś z Was zna lub mieszkał w Ośrodku Buddyjskim w Warszawie?

Statystyki: autor: Dana — wt paź 09, 2018 23:26



Wasze pierwsze pytania • Re: Czy istota oświecona może ulec przyczynie prowadzącej do cierpienia?
09/10/2018
QUOTE:
witaj

QUOTE:
Wracając do Twoich słów, czy "oświecenie" którego życzysz, jest wg Waszych nauk stanem ostatecznym?
proszę :) podmień w poniższym cytacie słowo przebudzenie na oświecenie i masz odpowiedź.
QUOTE:
i jakby co, samo przebudzenie całkowitym ustaniem cierpienia nie jest /nie jest jeszcze wyzwoleniem/ i może do pewnego etapu /stanu ugruntowania go, lub inaczej, zintegrowania się z nim/ zaniknąć w tym sensie, że mimo to, iż się rozpoznało - i parę, czy paręnaście razy - przeżyło spoczywanie w stanie rozpoznania natury zjawisk, mimo to, jest się miotanym przez wiatry tendencji nawykowych, podlega się prawu karmy /kwestią staje się wtedy tu to, jakie tendencje się wypracowało/.
jest jeszcze coś takiego jak: ostateczne oświecenie, lub pełne /całkowite/ oświecenie - wtedy, mamy wyzwolenie.

pozdrawiam
:14:
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

Statystyki: autor: mag — wt paź 09, 2018 19:58



Dzambala - buddyzm a pieniądze • Re: Drogi zawodowe
09/10/2018
witaj

QUOTE:
Nie zrozum mnie źle, panie Kunzang. Na prawdę rozumię przesłanie, aczkolwiek nie tyczy się mojej wypowiedzi, stąd było pytanie.
dobrze.

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — wt paź 09, 2018 19:28



Dzambala - buddyzm a pieniądze • Re: Drogi zawodowe
09/10/2018
Nie zrozum mnie źle, panie Kunzang. Na prawdę rozumię przesłanie, aczkolwiek nie tyczy się mojej wypowiedzi, stąd było pytanie.

Statystyki: autor: Cisza — wt paź 09, 2018 19:26



Dzambala - buddyzm a pieniądze • Re: Drogi zawodowe
09/10/2018
witaj

QUOTE:
Prawda. I?
i po prawdzie, to nic - poza tym, że to nie świat stawia przeszkody :)

pozdrawiam
:14:

Statystyki: autor: kunzang — wt paź 09, 2018 15:41



Buddyzm Zen • Re: haiku
09/10/2018
niebawem będzie
płatek śniegu na nosie
i pomyślane

Statystyki: autor: amogh — wt paź 09, 2018 14:26



Dzambala - buddyzm a pieniądze • Re: Drogi zawodowe
09/10/2018
QUOTE:
witaj

QUOTE:
Życzę każdemu wyjścia na buddystyczną prostą, świat uwielbia stawiać przeszkody.
...tylko że, gdy wychodzi się na buddyjską prostą, to się okazuje, iż to nie świat stawia przeszkody :oczami:

pozdrawiam
:14:
Prawda. I?

Statystyki: autor: Cisza — wt paź 09, 2018 13:46



Ateneum - rozważania • Re: Rozwiązywanie osobistych problemów przez medytację
09/10/2018
QUOTE:
Ps. Iwanxxx, dostajesz informacje zwrotne, jak zostałeś zrozumiany, to bardzo cenne ;)
Jak zwykle wszystko dokładnie przeczytałaś :) Tutaj niekoniecznie chciałem rozmawiać o praktyce w kryzysie, a dokładnie o tym, co napisałaś (o praktyce w kryzysie to mógłbym napisać książkę, ale to nie ten wątek). I wydaje mi się, że najlepiej poczuli wątpliwość ludzie związani z zen. Na ten moment nie wiem, co jeszcze chciałbym tu napisać. :89:
QUOTE:
Och, ty śrāvako... ;)
W kontekście tego, co robię nie widzę żadnej różnicy między śravaką a bodhisattvą.

Pzdr,
Piotr

Statystyki: autor: iwanxxx — wt paź 09, 2018 11:23



Wasze pierwsze pytania • Re: Czy istota oświecona może ulec przyczynie prowadzącej do cierpienia?
09/10/2018
witaj

QUOTE:
Wracając do Twoich słów, czy "oświecenie" którego życzysz, jest wg Waszych nauk stanem ostatecznym?
proszę :) podmień w poniższym cytacie słowo przebudzenie na oświecenie i masz odpowiedź.
QUOTE:
i jakby co, samo przebudzenie całkowitym ustaniem cierpienia nie jest /nie jest jeszcze wyzwoleniem/ i może do pewnego etapu /stanu ugruntowania go, lub inaczej, zintegrowania się z nim/ zaniknąć w tym sensie, że mimo to, iż się rozpoznało - i parę, czy paręnaście razy - przeżyło spoczywanie w stanie rozpoznania natury zjawisk, mimo to, jest się miotanym przez wiatry tendencji nawykowych, podlega się prawu karmy /kwestią staje się wtedy tu to, jakie tendencje się wypracowało/.
jest jeszcze coś takiego jak: ostateczne oświecenie, lub pełne /całkowite/ oświecenie - wtedy, mamy wyzwolenie.

pozdrawiam
:14:

ps
QUOTE:
Ja jestem laikiem, dopiero się uczę. (...)
jasne - dzięki za wyjaśnienie :) w związku z tym ten temat przenoszę do działu ''Wasze pierwsze pytania''

ps ps
a tutaj - jakby co - masz fajnie omówione stopnie i ścieżkę biodhisattwy /w przystępny sposób/: ''Bodhisattwowie i bodhiczitta''

Statystyki: autor: kunzang — wt paź 09, 2018 11:06



Ateneum - rozważania • Re: Rozwiązywanie osobistych problemów przez medytację
09/10/2018
QUOTE:
natomiast jeżeli chodzi o oświecenie, to proszę zdefiniuj, co Ty rozumiesz pod tym pojęciem?... z chęcią się do tego ustosunkuję, gdy będę miał jasność, jak Ty je rozumiesz :)
Ku drodze do jasności kunzanga oraz tego, co wynikło z odpowiedzi mag tędy.

Statystyki: autor: iwanxxx — wt paź 09, 2018 09:04



Wasze pierwsze pytania • Re: Rozwiązywanie osobistych problemów przez medytację
09/10/2018
QUOTE:
rób co uważasz za stosowne ze sobą - przecież nic mi do tego :)

pozdrawiam
:14:
Również rób, co uważasz za stosowne ze sobą - przecież nic mi do tego :namaste: .

pozdrawiam

Statystyki: autor: mag — wt paź 09, 2018 08:10



Wasze pierwsze pytania • Re: Siła wyższa buddyzm bóg?
08/10/2018
off został wydzielony tu: wcielenia... reinkarnacja... coś tu nie gra...

Statystyki: autor: kunzang — wt paź 09, 2018 00:16



Buddyzm Zen • Re: haiku
08/10/2018
QUOTE:
Już chyba tak.
dajesz: chyba
ten okruch mi styka
- trzymaj się radośnie

Statystyki: autor: kunzang — pn paź 08, 2018 23:23



Buddyzm Zen • Re: haiku
08/10/2018
wrono kawko
gawronie czasami
czy my w istocie sypiamy?...

Statystyki: autor: kunzang — pn paź 08, 2018 23:19



Buddyzm Zen • Re: haiku
08/10/2018
jaka notacja
takie jej wybrzmiewanie
na pięcio-skandhzie

Statystyki: autor: amogh — pn paź 08, 2018 22:48



Gdzie jest EGO? > PL > Forum >
Share: Facebook Google Twitter
Shortlink: https://www.e-budda.pl/link/365171 sLink
[imsp]